Gdy zaczynam pisać, nigdy nie wiem, jak będzie wyglądał końcowy tekst; co pominę, co dorzucę, czy znów wyjdzie mi długi tasiemiec, a może uwinę się w ledwie kilku akapitach (choć jak powszechnie wiadomo, słabo u mnie ze zwięzłością). Zwykle mam jednak obraz tego, co docelowo chciałabym Wam przekazać, a słowa dobieram na bieżąco bez głębszych rozkminek; wcześniejsze przygotowywanie wpisów? – nic z tego.

Ma to swoje wady jak i zalety – w gorszy dzień, gdy pisanie zupełnie nie idzie, a samopoczucie mam na poziomie Rowu Mariańskiego – pozostaję z niczym; gdy jednak z powodzeniem ogarniam – efekt pozostaje silnie nacechowany moim aktualnym nastrojem i… skillem.

“Jesteś tak dobry, jak Twój najgorszy wpis”

powiedział podczas prelekcji na See Bloggers Artur Jabłoński. Osobiście przychylam się do nieco innej wersji: “Jesteś tak dobry, jak Twój ostatni wpis”. Dlatego nie przygotowuję ich wcześniej. To pierwszy element, którym chciałam się z Wami podzielić (wspominałam już, że zwięzłość nie jest moją mocną stroną?), a który przywiozłam ze sobą z

.see bloggers

2 dni Winter is Blogging
20 godzin warsztatów, paneli i networkingu
300+ blogerów
1080 przejechanych kilometrów (14 godzin spędzonych w PKP – madness!)
x hektolitrów wyżłopanej kawy, przerywanej Red Bull’ami i Bubbleology
 wiele emocji

IMG_9117

Tak jak nie była to moja pierwsza tego rodzaju impreza (więcej o bloSilesii i Blogowigilii), tak samo z całą pewnością nie była również ostatnią – ubóstwiam, kocham i uwielbiam, a powód jest jeden i brzmi:

.ludzie

Stanowią największą wartość blogerskich spotkań, o czym przekonałam się po raz kolejny, trafiając do miejsca, w którym uśmiech, serdeczność i zainteresowanie są czymś naturalnym, dostępnym na wyciągnięcie ręki, czekającym tylko, byśmy wykonali swój ruch, niejednokrotnie nas w tym ubiegając.

.forever alone .forever together

Przyznam Wam się do czegoś. Akurat przy tej okazji przypomniał mi się niedawny wpis Elizy Wydrych, w którym wspomina o samotnym wypadzie do Londynu, a którego perspektywy wcześniej do siebie nie dopuszczałam. Otóż… jeszcze nigdy, nigdzie nie wyjechałam samotnie. Och, owszem, podróżowałam w okrutnym osamotnieniu autokarami, samolotami i pociągami, ale w miejscu docelowym zawsze czekał na mnie ktoś, z kim miałam spędzić kolejne dni. See Bloggers było moją pierwszą wyprawą forever alone. I wiecie co? Jedyne samotne momenty przeżyłam w hotelowym pokoju… kładąc się spać.

IMG_9120

Bez przywiązania do osoby towarzyszącej, nieważne czy jest to nasza koleżanka, siostra, mąż, chłopak, czy też babcia – znacznie szybciej nawiązujemy nowe znajomości. Mamy czystą kartę, zupełnie nowy start u kogoś, kto nas nie zna, a obok siebie żadnej osoby, która miałaby świadomość naszych wszystkich wzlotów i upadków. Dlatego tak – chciałam tam pojechać nie przyklejając się wcześniej do nikogo “byle było raźniej”; być i dać sobie szansę na poznanie jak największej liczby osób, które w tamtej chwili przyciągały mnie jak światło ćmę. Końcowy efekt się zgadzał, a nawet przerósł moje najbardziej optymistyczne oczekiwania, #tylewygrać.

03

.hello Gdynia!

Plus!, po prostu muszę wspomnieć o jeszcze jednej kwestii, o której nijak nie sposób zapomnieć. Co jest z Wami nie tak Gdynianie, że jesteście tak pomocni i serdeczni dla obcych? Nie przesadzę, jeżeli napiszę, że przez miniony weekend, wyłączając (!) całe See Bloggers, rozmawiałam z większą liczbą nieznajomych, aniżeli przez ostatni kwartał. Jak to mówią, język za przewodnika, a ja choć nie narzekam na orientację w terenie i ogarnianie komunikacji miejskiej to i tak wolę dopytać, by się upewnić – jesteście niesamowici, naprawdę. Ale macie za to drogą komunikację miejską.

.merci

Czy warto było przejechać pół Polski tylko po to, by przez 3 dni pobyć w skutej lodem, zimowej, blogerskiej stolicy i przeżyć nieskończenie wiele emocji? Cóż. Nie lubię wazeliny, ale są momenty, w których naprawdę nie warto sobie żałować. Więc tak, nie żałuję ani jednej spędzonej tam minuty oraz ani jednego zamienionego słowa, a tym bardziej ani jednej wydanej na ten weekend złotówki. Z tego też miejsca chciałabym serdecznie podziękować Głównym Dowodzącym, którzy w organizację całego szaleństwa włożyli niesamowicie wiele wysiłku, czasu, ale najwięcej serca. Na co dzień pracuję jako Project Manager, więc znając od podszewki procesy organizacyjne dużych eventów – serce rośnie widząc tak świetne zwieńczenie całego projektu :)

IMG_9108

Ogromne podziękowania również dla Teamu chrupiących rewolucji, którzy niejednego z nas nauczyli czym jest prawdziwa kanapka, a blogerskie śniadania na stałe wpisały się na listę moich ulubionych form spędzania poranków; Grant’s – miałam z Wami swój pierwszy raz, trudno będzie o tym zapomnieć ;) Własnoręcznie zblendowana whisky dumnie czeka na swój dzień; no i absolutnie wszystkim wolontariuszom za ogrom uśmiechu, świetnych rozmów i nieocenionej pomocy – byliście cudowni. See you soon, #SeeBloggers, spróbujcie mnie nie wziąć latem, to sama się wproszę! :)

18 odpowiedzi

Odpowiedz

Brzmi dobrze:) Ja nie byłam, ale już się rozkręcam w blogosferze z moją psychologią :)

Odpowiedz

Piękne zdjęcia ;] (szczególnie grube białe ptaszki:P – love) One są taaaaaakie smaczniutkie ;]

Odpowiedz

Kurczę, a ja się nawet nie zgłosiłam. Strasznie żałuję, ale od teraz nie odpuszcza, jeżdżę na wszystkie blogerskie imprezy :)

Odpowiedz

Narobiłaś mi smaka na takie blogerskie spotkania :) też nie przypominam sobie, żebym gdzieś była całkiem sama, a w tej sytuacji chyba tak byłoby faktycznie najlepiej. Także liczę na wprowadzenie mnie w klimat kiedyś jak się spotkamy na takim evencie :)

Odpowiedz

No kurczę – to już -entna taka relacja z tej imprezy. Już trzem blogerom zapowiadałem spotkanie na następnej edycji. Tobie też zapowiadam : Widzimy się na See Bloggers.

Odpowiedz

coś w tym jest, że jadąc samemu, zupełnie inaczej podchodzimy do innych, stajemy się bardziej otwarci i towarzyscy, z kolei natomiast będąc z kimś ta potrzeba jest trochę odsuwana na dalszy plan.

ach, ta nasza Gdynia, widać wszyscy ją kochamy! :)

Odpowiedz

pozazdrościł, bo ja na razie rosnę siłę (przynajmniej się staram), bym mógł w końcu pojawić się na takiej imprezie ;). Może będzie okazja, żeby się w końcu poznać ;).

Odpowiedz

Takie spotkania z pewnością zadziałałyby na Twoją korzyść już teraz, zwłaszcza, jeżeli chcesz się stale rozwijać pod kątem bloga :)

Odpowiedz

Nie byłem, ale mam nadzieję, że na następną większą imprezę blogową się wybiorę ;)

Odpowiedz

Akurat o to nie trudno, bo co chwilę coś się dzieje :>

Odpowiedz

Ale super! Zazdroszczę udziału w takiej imprezie! :D Ze względu na LUDZI ale też z powodu Gdyni i całego Trójmiasta, które kocham nad życie :D Spędziłam tam najlepsze 4 dni minionego roku i najbardziej szalonego Sylwestra w życiu! <3 Ale ja żeby się tam dostać muszę przejechać całą Polskę a nie pół :D

Odpowiedz

Za to masz cudowny Kraków, a tam na dniach odbywa się Smok Blog :)
PS. Od rana próbuję dostać się do Ciebie i wciąż na próżno, widziałam, że zmieniłaś domenę, ale ona coś nie chce śmigać.

Odpowiedz

O widzisz! Jestem do tyłu z tymi imprezami blogowymi… :D a co do bloga to prace trwaja, domena powinna działać ale chyba coś źle zaprogramowałam.. nie mam do siebie zaufania w tych informatycznych sprawach :)) ale nie poddaję się tak jak radziłaś :*

Trzymam kciuki i czekam na ponowną odsłonę, zwłaszcza, że Bloglovin’ twierdzi, iż jest tam wpis, którego jeszcze nie czytałam ;)

Odpowiedz

Pierwotnie miałem to w proponowanej przez Ciebie wersji, ale ostatecznie sięgnąłem po bardziej dramatyczną ;)

Odpowiedz

Po SeeBloggers na Twitterze śmigają aktualnie obie wersje, choć do żadnej nie przykładałam ręki ;)

Odpowiedz

Właśnie zastanawiałam się czym zajmujesz się zawodowo, bo kilka razy wspominałaś o szkoleniach, czy konferencjach. Project Manager – świetna sprawa :) Też nigdy nie podróżuje samotnie. Po prostu nie lubię tego, że przez kilka godzin w busie/pociągu nie mam się do kogo odezwać. To samo w pokoju hotelowym.

SeeBloggers na plus, bardzo miło było Cię poznać! Mam nadzieję, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie :)

Odpowiedz

Jeżeli tylko w dalszym ciągu zamierzasz włóczyć się po eventach blogosfery, to z całą pewnością było to dopiero jedno z wielu :) See you soon!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.