Brać czy nie brać? Bloger na detoksie

Brać czy nie brać. Bloger na detoksie

Lekko ponad dobę temu zwróciłam się do Was z zapytaniem, jak rozwiązujecie kwestię urlopu i laptopa – czy wzięlibyście sprzęt ze sobą, czy może dalibyście sobie szanse na to, by w pełni* odpocząć. Można było przewidzieć, że większość z Was opowie się za jego pozostawieniem, jednak nie przypuszczałam, że będzie to tak spora przewaga, a już zwłaszcza wśród blogerów :)

.wyobrażenia a praktyka

Przy słowie “w pełni” dodałam małą gwiazdkę, bo bądźmy szczerzy, z dużą dozą prawdopodobieństwa, zazwyczaj nie wyjeżdżamy celem zaszycia się na Saharze bądź w amazońskiej dżungli, a więc i zasięg prawdopodobnie nie będzie najgorszy, co finalnie pokrzyżuje nawet najbardziej misterne plany odcięcia się od codzienności. Koniec końców coraz częściej smartphone, czy tablet, podróżują razem z nami, więc nawet, jeżeli akurat nie zamierzamy wrzucać zdjęć na Facebook’a lub Instagram, to tylko czekać, aż zatroskana babcia, ciocia, mama, przyjaciółka sprawdzą, czy aby za dobrze się nie bawimy, a przede wszystkim – czy jeszcze nas nie uprowadzono. To tyle, jeżeli chodzi o urlop na Robinsona Crusoe.

.to już było

Pamiętam swój ubiegłoroczny objazd po Włoszech. Telefon służył mi wtedy wyłącznie za aparat, bo na co dzień funkcjonowałam w trybie samolotowym. Jednak gdy tylko zajeżdżaliśmy na kolejne pola namiotowe, każdego wieczoru pędziłam pod recepcję, by złapać trochę sygnału. Brak Wi-Fi? Zdarzało się. Rozczarowanie? A i owszem, ale tylko przez chwilę, bo piękne otoczenie, a także wcinanie świeżych bagietek z pesto, zapijanych włoskim winem (warte grzechu, nawet tego codziennego), skutecznie zajmowało czas wieczorową porą. Wtedy jednak blogowanie miało dla mnie zupełnie inny wymiar. To właśnie od lipca ubiegłego roku, zaczęłam liczyć sensowny start Alabasterfox.

.z laptopem czy bez?

W ciągu ostatniego roku miałam co prawda sporo wyjazdów, jednak żaden nie trwał dłużej, niż kilka dni, więc bez problemu godziłam tryb offline z blogowaniem. Teraz przyszedł moment, który na 10 dni miałby wyłączyć mnie z blogosfery. Zapytałam Was o to na Facebooku, bo byłam ciekawa Waszych praktyk. Prawdą jest jednak, że choć blog jest moją pasją i przyjemnością, to i od niej przyda mi się kilka dni wolnego, by uporządkować myśli, zrobić miejsce nowym pomysłom, poszerzyć horyzonty, przeanalizować miniony rok, zaprojektować nowe koncepcje. Głęboko wierzę, że dając sobie pełny relaks i swobodę, a także świadomość, że niczego nie muszę, a co najwyżej mogę, nabiorę dystansu i lekkości, której ostatnimi czasy bardzo mi brakuje w pisaniu. Sporo się działo w minionym kwartale, więc ten urlop będzie balsamem dla ciała i duszy. A że zatęsknię, no cóż – dzięki temu przez jakiś czas po powrocie, będziecie mieli mnie tu znacznie częściej ;)

p.s. dziękuję Wam za sugestie dotyczące notatnika – przyda się, zwłaszcza, że wcześniej, nie zwykłam tego praktykować :)

Brać czy nie brać. Bloger na detoksie

.ogłoszenia parafialne

Szykuje się więc pierwsza (i w sumie najdłuższa jak do tej pory, uwzględniając ostatnie 12 miesięcy), przerwa na Lisie :) Zanim jednak wyjadę, podrzucę Wam ostatni wpis, w którym to nie ukrywam, będę bardzo na Was liczyła – ale o tym weekend, bo publikacja jest przewidziana na niedzielny poranek. Niezależnie od bloga, Instagram najpewniej pohula na najwyższych obrotach (znając mnie), a możliwe, że i Facebook trochę ożyje, bo małymi krokami próbuję go pobudzić do życia (obecnie wychodzi to różnie, ale jestem wytrwała!).

I na koniec coś bardziej regionalnego – jeżeli prowadzicie bloga, a jesteście z Dolnego Śląska, Blog Day Wrocław organizuje właśnie 5. edycję Blog Day – zgłoszenia możecie wysyłać do końca miesiąca, a szczegóły znajdziecie na ich fanpage’u. To jeden z nielicznych tego typu eventów, który nie wymaga zamęczania prośbami o głosy swoich czytelników – w przeciwnym razie, nawet bym Wam o tym nie wspomniała, bo zdecydowanie nie należę do entuzjastów takich rozwiązań.

A jak tam Wasze plany urlopowe? Weźmiecie ze sobą laptopa? ;)

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com

Total
0
Shares
Komentarze: 18
  1. Ja jednak jestem uzależniona od pisania ale coraz częściej na wyjazdach zdarza mi się wziąć kompa i nawet do niego nie zajrzeć. Teraz mam jednak wyzwanie przed sobą, które rzuciałam sama sobie bezczelnie przed twarz, więc nie ma przeproś ;).

  2. widziałam już co nieco na IG i jestem pewna, że nie żałujesz, że akurat tym razem laptopa pozostawiłaś w domu :) sama też trochę o tym myślałam (choć mój urlop szykuje się dopiero we wrześniu) i taka fizyczna odległość od komputera też dobrze mi zrobi. baw się dobrze i wypoczywaj, wróć z głową pełną nowych koncepcji! :)

    1. Wyjechałam z podobnym przekonaniem i bardzo się cieszę z tej decyzji :) Poza tym – nie było mowy, bym znalazła tam choćby godzinę, którą mogłabym spędzić przy laptopie – do hotelu schodziliśmy późno w nocy, padając jak kanarki :) Wykorzystałam czas maksymalnie i każda kolejna podróż będzie wyglądała podobnie – niesamowicie mentalnie odpoczęłam.

  3. No, ja mam raczej w planach zabranie ze sobą laptopa. Nawet chociażby aby mieć gdzie zdjęcia zgrywać, nie wiem czym i ile zrobię. Nie chcę też jednak porzucać bloga, jeszcze sobie nie mogę na to pozwolić, lub jak kto woli, nie chcę. Mam za dużo planów, a zwłoka może zadziałać na moją niekorzyść.

  4. Kurczę, ja natomiast bez laptopa jak bez ręki. Oczywiście w tym momencie smartfony ułatwiają sprawę i nie zdecydowałabym się zapakować notebooka na jakąś porządną wyprawę. Dużo też zależy od tego, co chcesz robić i czy ten laptop jest rzeczywiście potrzebny. Natomiast, ja moja miesięczną wrześniową wyprawę nie wyobrażam sobie bez niego, nawet żeby tylko służył do kontaktu z rodziną i wieczornym oglądaniu filmów. Baw się dobrze, mam nadzieję na dużą porcję zdjęć na IG. Będę bacznie obserwować :)
    Ps. Też stosuję tę sztuczkę z trybem samolotowym :-)

        1. Bardzo pozytywnie zazdroszczę! :) Sama planuję podobny wyjazd, jednakże na nieco dłużej i dopiero w czerwcu, myślałam o programach dla studentów na zasadzie work & travel :)

  5. udanego wypoczynku!!
    bez laptopa super się odpoczywa, rzeczywiście to świetny czas aby przemyśleć co dalej i cieszyć się chwilą, być bardziej na luzie i bez presji codziennego zaglądania do sieci! :) Internet za tydzień nadal tu będzie!

  6. Jeszcze nie wiem gdzie i kiedy wyjadę na wakacje, ale zostawiam kompa w domku:) Niech odpoczywa i zatęskni…Tobie życzę cudownych, udanych wakacji i czekam z niecierpliwością na niedzielny poranek:)

  7. W takim razie wypoczywaj i wracaj z głową pełną pomysłów! :) widzimy się na IG ;) Ja na kolejny wyjazd netbooka zabieram, bo jak już Ci pisałam – dwa razy żałowałam, że został w domu. Nie będę sobie jednak nic zakładać na siłę – jeśli będę cały czas pochłonięta czymś innym to po prostu go nie włączę. Jednak jak przyjdzie potrzeba – czyt wielka ochota to będzie jak znalazł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować