Go get em Tiger!

Emocje, emocje, emocje. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek wcześniej doświadczyłam czegoś podobnego, a już zwłaszcza w tak krótkim czasie – to było naprawdę mocne.

Czego tak naprawdę chcesz?

Z cyklu moich zrywów powstańczych – zakasałam rękawy, by zrobić porządki na twardym dysku, o zgrozo! I zajrzałam nawet do mrocznych otchłani archiwum aplikacji Notes.  Co tam znalazłam? Przy okazji wymiany mojego dotychczasowego laptopa na nowy, uznałam, że nie odpalę całej zawartości z Time Machine (TM to aplikacja tworząca kopię zapasową zawartości MacBooka), co w normalnych okolicznościach pewnie bym uczyniła, ale zależało … Czytaj dalej

Time’s up!

81 dni, 19 godzin i 40 minut. Tyle czasu minęło, odkąd wykonałam swój pierwszy, jakkolwiek znaczący ruch, mający na celu przybliżenie mnie do posiadania własnego bloga. Dwudziesty trzeci stycznia był jednym z wielu zimowych wieczorów. Siedząc na antresoli, ukrywałam się pod grubym kocem, licząc na to, że da mi porównywalnie tyle samo ciepła, co gorące … Czytaj dalej

OK, let’s begin!

No dobrze, przyznaję, że trochę to trwało. Nieco dłużej, niż mogłabym sobie tego życzyć, ale! Blog, element dość znaczący na mojej liście „to-do”, uzyskał właśnie status: wykonano, a więc czas na kolejny krok.