Czas przyspieszył. Oczywiście to totalna bzdura, ale w moim odczuciu sytuacja wygląda trochę tak, jakby pięć ostatnich lat upłynęło w jakieś… dajmy na to dwa – słabo.

Dlaczego? Bo wciąż nie wiem, co bym chciała robić w życiu. Coraz częściej łapię się na myślach związanych ze ścieżką rozwoju, kariery i swojej przyszłości. Zegar tyka coraz głośniej, denerwuje mnie to, zagłuszam go poduszką, ale świadomość zostaje. Nie da się też ignorować jego dźwięku w nieskończoność, o wiele lepiej byłoby coś z nim zrobić, niestety nie idzie to w parze z łatwiej, ale to jeszcze nie powód, by machnąć ręką.

.to-do!

Do noworocznych postanowień jeszcze trochę, ale ja już teraz staram się spisywać co ważniejsze to punkty. Zdążyłam już wdrożyć zasadę “5 minut” – jeżeli coś zajmie mi dokładnie tyle lub mniej, robię to natychmiast. Dzięki temu mam lekko naciągane uczucie, że naprawdę załatwiłam wiele spraw, choć w rzeczywistości to tylko pierdoły, które mimo wszystko zajmowały kilka dobrych pozycji na mojej liście “to-do”. Od razu lepiej!

.konkrety

Postanowiłam zacząć używać liczb, dat i konkretyzować swoje działania. Jeżeli coś postanawiam, dokładnie określam w ile chcę to ogarnąć i później dokładam wszelkich starań, by dotrzymać terminu. W lutym obchodzę ćwierć wieku. Moje kolejne (choć tym razem znacznie ważniejsze) postanowienie jest bardzo proste, choć trudne zarazem, ale przyznam Wam szczerze, że stanę na głowie, by doprowadzić je do końca :) Celem jest określenie… czym ja tak właściwie chcę się w swoim życiu zajmować, bo moje obecne rozkminki i niezdecydowanie doprowadzają mnie do szaleństwa. Nie jest tajemnicą, że plan jest taki, ażeby sensownie połączyć pracę i liczne pasje. Jaki jest sens rozgraniczać kwestie zawodowe i to, co kochamy robić, a co zajmuje nam drugie tyle? Nie wyobrażam sobie pracować w życiu wyłącznie dla pieniędzy, byle tylko przeżyć, zjeść, opłacić rachunki i odliczać godziny do wyjścia z biura. Postanowiłam zrobić krok w kierunku połączenia tych dwóch światów. Nie wyjdzie? Trudno, ale spróbuję, bo później będę sobie pluła w brodę, że nie ogarnęłam tego zawczasu, a niestety gówno prawda, że nigdy nie jest za późno. Czasem jest.

.jak to zrobić?

Siedziałam dzisiaj i kminiłam, rozwiązywałam jakieś randomowe testy (swoją drogą, na jeden poświęciłam kwadrans, odpowiedziałam na 50 pytań po czym dowiedziałam się, że aby uzyskać wynik, muszę podać swoje dane oraz… wysłać sms’a na numer xxx – dziękuję, postoję, #tyleprzegrać), aż doszłam do wniosku, że to nie ten kierunek. Nie chcę odpowiadać na pytania, jaki chcę, aby był mój szef albo jaki social powinno mieć moje idealne miejsce pracy. Chcę określić swoją życiową orientację. Chcę wiedzieć, w czym jestem dobra, co stanowi moje słabe strony, w czym się odnajduję najlepiej. I wiecie co? Nie potrzebuję do tego żadnych testów, och oczywiście – one są świetnym wsparciem, ale najważniejszy kwestionariusz możemy ogarnąć sami, na jednej kartce. Ja postanowiłam swoją podzielić na pięć części i każdą z nich nazwać poniższymi kategoriami.

.czy znasz siebie?

  • Moje pasje / zainteresowania / rzeczy, które uwielbiam robić / życiowe cele
  • Za robieniem czego nie przepadam i wolałabym tego uniknąć
  • W czym jestem dobra?
  • Jakie są moje słabe strony?
  • Co daje mi satysfakcję, co mnie cieszy?

Niby to wszystko wiemy, mamy to w naszych głowach – zawsze pojawi się kilka pierwszych myśli na każde z tych pytań. Ale tylko kilka. Po bardziej rozwinięte odpowiedzi musimy sięgnąć głębiej. Powinniśmy się zastanowić i spisać je, wszystkie, nawet te najbardziej błahe – naprawdę, można się zdziwić. Później nie pozostaje nic innego, jak tylko połączyć kropki, a z pewnością robiliście takie obrazki, gdy byliście dziećmi, co Wam wychodziło? :)

.połączyłam kropki, co dalej?

Ze swoich, stanowiących pasje, zainteresowania, cele i to co uwielbiam w życiu robić, zbuduję model tego, co mogłabym robić (realnie, zgodnie z moimi predyspozycjami, nie mówię od razu o rekrutowaniu do NASA, bo to niekoniecznie jest mi po drodze). Wyznaję zasadę, że jeżeli zrobię wszystko, by być najlepszą wersją siebie, na jaką mnie stać – w końcu przełoży się to również na efekty, a później i zarobki, kiedy cele oraz pasje, staną się sposobem na życie. Umówmy się, nie zamierzam spędzić życia na leżeniu i liczeniu pęknięć w suficie, czekając, aż ktoś mi za to zapłaci, a działać i to z głową. Żyjemy w dość bezwzględnych czasach, nie można więc zapominać o ryzyku, ale nie należy też się go nadmiernie obawiać i pozwalać, by strach paraliżował, przeciwnie – warto trzymać rękę na pulsie i mieć nieustannie oko również i na ten aspekt.

I nawet, jeżeli to teraz wydaje się być naiwną mrzonką, dlaczego miałabym nie dać jej szansy? Odpowiednie przygotowanie (bo nie sztuką jest rzucić wszystkiego w cholerę i czekać na zmiany, które najpewniej nie przyjdą), ciężka praca, wytrwałość, poświęcenie i pasja na końcu zaowocują, mniej lub bardziej, ale zawsze. A jeżeli coś pójdzie nie tak, będę wiedziała, że spróbowałam, a doświadczenie pozostanie.

Photo: Creative Commons Zero (CC0) license. 

22 odpowiedzi

Odpowiedz

Aaaa! Ten filmik jest tak mocny – zarówno wizualnie (ten skok na spadochronie do jaskini!), jak i pod względem narracji (Allan Watts ma genialny głos). Aż mi włoski stanęły na rękach… Kilka miesięcy temu sprzedałam moją firmę i kompletnie zmieniam ścieżkę kariery. I jestem PRZERAŻONA. Ale ten stary wpis, znaleziony na Twoim blogu, naprawdę daje mi do myślenia o tym, co jest w życiu ważne. Dzięki. <3

Odpowiedz

Idealnie podsumowanie wpisu ;)

http://youtu.be/9O-ZI0Kzttg

Odpowiedz

dobry temat. a ja powiem Ci, że jakiś czas temu wpadłam na to, w jakim kierunku chciałabym pójść i właśnie podejmuję pierwsze kroki w tej kwestii. mam nadzieję, że się uda :)

Odpowiedz

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko trzymać kciuki i życzyć powodzenia :)

Odpowiedz

“A jeżeli coś pójdzie nie tak, będę wiedziała, że spróbowałam, a doświadczenie pozostanie.” Zgadzam się z tymi słowami w 100% :) Chyba mam w sobie taki upór że wolę się uczyć na swoich błędach i zdobywać doświadczenia niż słuchać opowieści innych osób :) Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Z opowieściami innych jest tak, że niby wszystko dobrze, mamy przestrogę, możemy uniknąć błędów, a jednak… to nie nasze błędy. Nigdy nie wiemy, jak postąpilibyśmy sami w danej sytuacji, czy w momencie przyparcia do ściany zrobilibyśmy coś, czego sami po sobie byśmy się nie spodziewali. Podobnie jak Ty, jestem za tym by słuchać innych, ale doświadczenie budować na własnych przeżyciach :)

Odpowiedz

Zasada “5 minut”? Hmmm zainteresowałaś mnie. Aż to przetestuję, bo wydaje się efektywne.

Odpowiedz

nie wszystko wychodzi od razu, ale warto ryzykować i próbować. nie mamy wiele do stracenia walcząc o marzenia ;-)

Odpowiedz

Widzę, że idziemy podobnym rokiem myślenia. Nie wiem co prawda jeszcze jak, ale postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i zaryzykować póki mogę spełniać swoje marzenia. Życzę Ci aby Tobie też to sie udało.

Odpowiedz

Chciałabym, aby tak właśnie się stało :)
Swoją drogą, przyznam szczerze, że bardzo ciekawi mnie Twój wybór, niejednokrotnie czytałam Twoje wzmianki na temat tej decyzji, ale jakoś nigdy nie było jak podpytać o szczegóły – co i jak. Czy to na chwilę obecną wciąż tajemnica? :)

Odpowiedz

Wiesz może nie tyle tajemnica co nie mam konkretnych szczegółowy. Wole nie mówić głośno skoro nie mogę odpowiedzieć na pytanie co to ma być, czym chce się zajmować i tym podobne. Nie jest tak, że tego nie ma, ale jeszcze nie ubrane w słowa więc wolę nie mówić za dużo.

Odpowiedz

Fajny wpis. Trzeba wiedzieć co chce się robić, bo wtedy jest większa szansa na odniesienie sukcesu:)

http://zycienienabogato.blogspot.com/

Odpowiedz

Generalnie… skąd ja to znam ;). Czasami nawet z tego, co się lubi robić nie można zarobić, bo nie leżą tam pieniądze. Po prostu… a kreatywność nie podpowiada żadnego nowego pomysłu w tym zakresie (niektórzy twierdzą, że z wszystkiego można wyciągnąć – racja, ale też trzeba trafić z pomysłem i czasem). Wobec powyższego – nie zawsze da radę przeżyć i się utrzymać robiąc to, co daje największy fun i spełnienie, więc pojawia się ten rozjazd. Nie jesteś sama z tymi rozterkami :).

Odpowiedz

Ahhh ja też mam taki sam problem…. W lutym muszę wybrać specjalność na studia magisterskie i ciągle nie mogę się zdecydować a to dlatego, że podoba mi się WSZYSTKO! :D i co tu robić?? Jeśli chodzi o łączenie pasji z wykształceniem to w moim przypadku będzie słabo bo sport, filmy i geodezja chyba nie idą po drodze :D ale myślę, że jak już się zastanowimy nad tym co chcemy robić i podejmiemy jakieś konkretne decyzje to z serca spadnie wielki kamień- nie mogę się doczekać :D

Odpowiedz

Wobec tego trzymam kciuki za wybranie tej właściwej dla Ciebie, a przynajmniej właściwej na daną chwilę, byłoby cudownie, gdyby to się później nie zmieniło :) Wiesz, mówi się, że każda decyzja, którą podejmujemy, jest jedyną właściwą jaką możemy podjąć w danym momencie, bo w tej jednej chwili nie jesteśmy zdolni do podjęcia jakiejkolwiek innej, stąd też się biorą wybory, których dokonujemy :)

Odpowiedz

Święte słowa! Chyba obie jesteśmy na takim rozdrożu :D Mój pobyt we Wrocławiu dobiega końca, od 1 stycznia się wyprowadzam, co będzie dalej? Jeszcze nie wiem… Muszę zrobić listę :D

Odpowiedz

Ostatecznie padło na Warszawę czy z powrotem Poznań? :>

Odpowiedz

Jestem na etapie poszukiwania. Okaże się, które miasto teraz, jak św. Mikołaj przeczyta mój list :)

Mam nadzieję, że Warszawa, wtedy za rok dołączam do Ciebie ;)

Odpowiedz

Właśnie… Poznań? :>

Odpowiedz

Jest taka możliwość :)

Odpowiedz

Fajny wpis, dobre myślenie, życzę powodzenia w realizacji swoich celów i marzeń. Jeśli masz cel i wiesz co chcesz robić, to wystarczy po to sięgnąć i brać to życie pełnymi garściami.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.