W mojej głowie odbijają się echem słowa Jacka Walkiewicza, zasłyszane podczas jednego z jego seminariów:

Przez całe życie słyszałem wiele tekstów typu:
– Człowiek się uczy na błędach.
– Co nie zabije to wzmocni.
– Podróże kształcą.
To wszystko nieprawda. (…) znam ludzi, którzy potrafią 10 lat walić głową w ścianę i ciągle są zdziwieni, że ich głowa boli, a ściana stoi. Także człowiek się uczy na błędach wtedy, kiedy wie, że je popełnia. Podróże kształcą? Tak, ale tylko wykształconych ludzi. Ludzie jadą do Egiptu, stoją pod piramidami i mówią:
– Patrz jaka niska, wyższa się wydawała.
I to jest koniec refleksji na temat 3 tysięcy lat historii. Jadą do Meksyku i na pytanie ‘Jak było?’ mówią:
– Meksyk jak Meksyk, ciepło było.
No i co nie zabije to wzmocni, to nieprawda. Co nie zabije to, nie zabije, wcale nie musi wzmacniać. Potrafi sponiewierać i zostać na całe życie.
 

– Jacek Walkiewicz

Więc po co w ogóle to robimy i dlaczego (w większości przypadków) – wciąż pragniemy więcej i więcej? Przyznaję, osobiście nigdy wcześniej nie szukałam odpowiedzi. W mojej głowie zakotwiczyła się myśl, że… ja po prostu to kocham, nie muszę znać powodów, dla których tak się dzieje. Jednak nie tak dalej, jak kilka dni temu, przybijając kolejną szpilkę do mapy, na której oznaczam odwiedzone kraje, pochyliłam się nad myślą – tak właściwie, to po co mi to? Czy nasze wyjazdy warte są tych wszystkich sprzeczek z M. (które nierzadko towarzyszą nam, ilekroć wpadnę na kolejny pomysł z cyklu: “on the road”), czy są warte tak wielu ponoszonych kosztów? Czy mój upór, związany z planowaniem kolejnych wyjazdów i kolejnych, ma jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie?

Co daje mi podróżowanie_4

Oczywiście, że moja opinia będzie mocno subiektywna, w końcu te wszystkie powyższe pytania uzyskują twierdzącą odpowiedź tylko z jednego powodu: ja naprawdę to kocham.

.co daje mi podróżowanie?

Doświadczenie. Nigdy nie wyjeżdżałam z biurem turystycznym, nie należę też do typowej grupy austriacko – niemieckich turystów w wieku 70+ z Canonami 7D na szyjach, swoje wyjazdy zawsze, mniej lub bardziej udane, organizowałam od początku do końca na własną rękę. Co mi dają takie zabiegi? Już na etapie stricte organizacyjnym – bezcenne doświadczenie i zapoznanie się z podstawowymi informacjami, a reszta zawsze wychodzi w praniu. Kiedy jesteście zdani sami na siebie, ewentualnie na osobę Wam towarzyszącą, stajecie na głowie, by przetrwać i to najlepiej – szczęśliwie. Nagle nie ma problemu z barierą językową albo nastawieniem: a bo ja się wstydzę… – działacie, bo wiecie, że wybór pozostaje mocno ograniczony. Podróże pozwalają mi sprawdzić siebie, testują moją zaradność, a także umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

“Podróżowanie jest brutalne. Zmusza cię do ufania obcym i porzucenia wszelkiego co znane i komfortowe. Jesteś cały czas wybity z równowagi. Nic nie należy do ciebie poza najważniejszym – powietrzem, snem, marzeniami, morzem i niebem.”

– Cesare Pavese

Szacunek i dystans, zarówno do samej siebie, jak i innych kultur. Poprzez zaspokojenie naturalnej ciekawości, docenianie tego, co mam, a o czym tak często zapominam na co dzień, kończąc na poznawaniu nowych kultur – nabieram znaczącego dystansu do własnych potrzeb, doświadczając mocniej i wyraźniej, a z pewnością ze znacząco większą rozwagą. Podobnie jest w przypadku szacunku, zwłaszcza do innych ludzi – wyzbywam się stereotypów (bądź je aktualizuję), ale zawsze jest to oparte o jakieś szersze spektrum, a nie tylko zasłyszane dotąd opowiastki.

“Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się do problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pomagają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki.”

– Martyna Wojciechowska

Co daje mi podróżowanie_1

Taniec zmysłów. Począwszy od docierających zewsząd obrazów, przez wsłuchiwanie się w zupełnie nowe, płynące z nieznanego dotąd otoczenia, dźwięki, a kończąc na fizycznych doznaniach i zaspokajaniu podniebienia za pomocą wszechogarniającej fuzji smaków. Tego nie zastąpią żadne opowieści, ani zdjęcia. Wspomnienia, które przywozimy ze sobą, na zawsze pozostaną tą najdroższą pamiątką.

A skoro o zdjęciach mowa… jestem entuzjastką fotografii, nie wychodzę z domu bez aparatu lub chociażby smartfona. Stało się już dla mnie naturalnym, że większość chwil zamykam w obrazach – większość, ale nie wszystkie. Są sytuacje, podczas których decyduję się zawierzyć moment swoim oczom lub pozostałym zmysłom, łudząc się naiwnie, że zapamiętają obrazy i przechowają je w głowie na lata. Łudzę się, bo wiem, że gdybym sięgając po aparat, zrezygnowała z tej chwili, mogłabym co najwyżej osiągnąć częściowy efekt.

Jakość – od pewnego czasu staram się kupować mniej, za to już wybierając, decydować się na lepsze jakościowo rzeczy. Podobne podejście zyskałam w związku z fotografią. Poniekąd nauczył mnie tego Instax i teraz sukcesywnie staram się przenieść podejście na lustrzankę i iPhone’a – nie 100, a 5 zdjęć danego kadru czy sytuacji… Raz, że znacząco odciąża pamięć podręczną, dwa – oszczędzam czas przy późniejszej selekcji, trzy – po co komu -dziesiąt takich samych zdjęć? Czy naprawdę nie lepsze jest naciśnięcie spustu migawki w momencie, w którym dochodzi do nas myśl: o to właśnie chodziło!

Co daje mi podróżowanie_2

Jakbym miała podsumować w jednym zdaniu myśl, którą chciałam Wam przekazać tym wpisem, to byłaby ona bardzo zbliżona do tej:

“Podróże biorą się z potrzeby podróżowania, z niczego więcej.”

– Karol Lewandowski

Podróżując, czuję, jakbym spełniała swoją pasję do życia, fotografii i pisania. Jestem jednak przekonana, że każdy z nas ma swoje własne, często odmienne powody, którymi, nie ukrywam, liczę, że podzielicie się ze mną :)

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com

16 odpowiedzi

Odpowiedz

Ciekawy wpis. Dla mnie podróże to przede wszystkim sprawdzanie siebie w różnych sytuacjach i okazja do nabrania dystansu do wielu codziennych problemów i spraw. A do tego świetna zabawa:) Chyba nie potrafiłabym już nie podróżować. Od kilku lat nie ma miesiąca żebyśmy gdzieś nie pojechali.

Odpowiedz

Otóż to. Często chcę zrobić zdjęcie, bo jest jakiś moment, chwila. Ale właśnie – nie potrafię przemyśleć tego kadru, ten entuzjazm jakby mnie goni i zaślepia.
Co do podróży bardzo je lubię i myślę, że warto pamiętać, że nie koniecznie podróżą musi być wyprawa na drugi koniec świata, może to być spacer po dzielnicy, nieznanej uliczce itp.

Odpowiedz

Ach to skok w głąb siebie. Uwielbiam się przemieszczać i to samo przemieszczanie mi czasem wystarcza, nie trzeba mi nigdzie docierać. Mogę powiedzieć, że podróż od siebie, do siebie, po siebie… Zawsze coś nowego się odkryje i rosnę i tyję w samą siebie ;). Do zobaczenia na szlaku!

Odpowiedz

Również uwielbiam podróżować. Dlaczego? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Uwielbiam nowe krajobrazy, nowe kultury, nowe spojrzenia. Też uwielbiam robić zdjęcia, choć coraz częściej zostawiam lustrzankę w domu. Właśnie ze względu na ten czas – wybieranie zdjęć czasem przyprawiało mnie potem o mdłości, a wiele do dziś nie jest posortowanych. Masz coś o czym marzę od dłuższego czasu – mapę ze szpilkami oznaczającymi zobaczone miejsca. Zazdroszczę i poważnie się znów zastanawiam nad takim cudeńkiem. Bardzo dużą masz swoją? :)

Odpowiedz

Raczej tak, 1,4 m x 1,0 m – niestety tablicę korkową trzeba było już zamawiać na wymiar ;) Moja mapa jest akurat z podziałem politycznym, jednak utrzymana w starym stylu, ale co muszę przyznać – wbijanie w nią szpilek jest prawdziwą frajdą! :)

Odpowiedz

Zgodzę się z Twoimi słowami! W moim przypadku przeważa chęć zobaczenia nowych widoków, krajobrazów, poznania nowych ludzi i ich kultury :)

Odpowiedz

Podróżuję chyba tylko dla wspomnień. Dla zobaczenia czegoś więcej. Dla niezwykłych chwil w oderwaniu od codzienności. Dla poznawania nowych miejsc, żeby po prostu odkryć coś nowego i mieć z tego frajdę.

Odpowiedz

Czasem to właśnie w zupełności wystarcza, o ile tylko naprawdę docenia się takie chwile :)

Odpowiedz

Twoje fotografie są niesamowite, jesteś niezwykle utalentowana – również w tej dziedzinie. Jeśli chodzi o podróże, to moje podejście do nich zmieniło się w chwili gdy zostałam mamą. Teraz to tęsknota za odpoczynkiem, czas wytchnienia i spokoju:)

Odpowiedz

aż przebieram nóżkami na myśl o wakacjach, bo kilka podróżniczych planów jeszcze nie do końca skrystalizowanych jest :) Powody dokładnie te same :) ps. Genialne cytaty!!!

Odpowiedz

Wiesz, że teraz już nie dam Ci spokoju? Wprost musisz się podzielić chociaż maleńką częścią tych planów :)

Odpowiedz

Rzym we wrześniu, polskie morze i jakieś okoliczne miasto: Drezno lub Praga :D Co Ty na to? :D

Zastanawiam się czego Ci najbardziej aktualnie zazdroszczę :D Wszystkie cztery uwielbiam! Polskie morze za bardzo specyficzny klimat i sentyment, Rzym – bo mają najlepsze lody pod słońcem, no i to w końcu Rzym! Drezno faktycznie bliziutko, w sumie dawno nie byłam w Niemczech, a akurat w Dreźnie jest naprawdę ładnie, z tym że ja ogólnie lubię jeździć do Niemiec ;) Jednak w Pradze… w Pradze jest jeszcze piękniej :)

Odpowiedz

Nie wszystkie podróże kształcą. Inaczej, podróże kształcą ludzi inteligentnych. Nie lubię posługiwać się tym pojęciem, ale nawet najbardziej zapierająca dech w piersiach podróż, nic nam nie da jeśli nie będziemy otwarci na ten świat zewnętrzny. W końcu jak porównać odkrywanie, zdobywanie doświadczenia do spędzania pobytu w pięciogwiazdkowym hotelu w Egipcie i nie opuszczania go od początku, do końca wyjazdu. Podróże nauczyły mnie dystansu do samej siebie. Doświadczenia, lepszej organizacji. Przede wszystkim wiary w to, że wszystko jest możliwe. Każda sytuacja ma jakieś wyjście. Nie płaczę nad złamanym obcasem, gdy wspominam zatokę aligatorów w Indiach. Moje pierwsze mieszkanie w Hiszpanii, nie przeraziło mnie tak bardzo, ponieważ wiedziałam, że ludzie żyją w o wiele gorszych warunkach. Przede wszystkim podróże to dla mnie kolekcje wspomnień, przeżyć, magicznych chwil. To jak zapełnianie biblioteki nowymi książkami. Tylko, że wszystko to się dzieje we mnie. To dla mnie czysta magia.

Odpowiedz

Myślę, że to właśnie te osoby miał na myśli Walkiewicz, wspominając o przykładowym Egipcie – pojechać z Biurem Podróży, przesiedzieć w hotelu nad basenem, kurtuazyjnie wyjść chociaż na chwilę, zobaczyć największą atrakcję okolicy (żeby nie było!) i wrócić na restaurację, bo przecież all inclusive – trzeba się najeść skoro “zapłacone”. Na samą myśl o takim wypoczynku jestem… zmęczona.

Odpowiedz

Mega wpis! Momentami jakbym czytał siebie. Podróże wbrew pozorom pomagają nam odkryć samych siebie, a dodatkowo wynieść trochę mądrości, ale nie pustych słów itd… a wręcz doświadczeń, które przeradzają się nie raz w zaradność i odnoszenie sukcesów. Nie mówiąc już o zmianach w postrzeganiu wielu spraw, świata, czy nawet czynników wpływających na sytuacje, które nas spotykają. Nabieramy nowych punktów siedzenia, dla innego spojrzenia :)

Więcej! :D

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.