Co jakiś czas miewam momenty, w których odczuwam silną potrzebę pozbycia się nadmiaru. Wszystkiego. Począwszy od ubrań, przez dekoracje w mieszkaniu, kończąc na meblach, czy chociażby działaniach na co dzień. To te chwile, w których potrzebuję przestrzeni zarówno wewnętrznej jak i zewnętrznej, przy czym ta druga mocno wspiera pierwszą, bo pozbywam się tym samym dystraktorów. Co jednak zrobić z tymi wszystkimi niepotrzebnymi rzeczami, które zostały wyłonione w ramach naszego katharsis? Wiele z nich szkoda tak po prostu wyrzucić.

W wieku 16-17 lat, postanowiłam całkowicie zmienić swój dotychczasowy styl. A jako, że wciąż byłam licealistką, do tego niepełnoletnią, praca niestety nie była jeszcze w opcji. Potrzebowałam jednak zupełnie nowej garderoby, bo wraz ze stylem, zmniejszył się także mój rozmiar. Nie wyobrażałam sobie natomiast obarczać moich rodziców własnymi fanaberiami, dlatego postanowiłam zaprzyjaźnić się z Allegro. Bardzo szybko wymieniłam wtedy całą szafę i choć minęło już prawie 10 lat, do dziś praktykuję tę metodę i w zasadzie wciąż ją lubię. Ale po kolei :)

Najczęściej raz na kwartał, najrzadziej raz na pół roku – mniej więcej z taką częstotliwością dokonuję trzęsienia podłogi we własnym mieszkaniu. Wyrzucam wtedy z szaf dosłownie wszystko, sprawdzam zawartość każdej półki, skrzynki, pudełka, czy kartonu, a że raczej nie umyka mi nic, no może oprócz pudła z dokumentami (kiedyś będę musiała się przemóc), to są to bardzo gruntowne porządki. Jednak…

.nie zawsze tak było

Jeszcze 6-7 lat temu lubiłam mieć dużo. Wszystkiego. Dwadzieścia żeli pod prysznic, pięćdziesiąt lakierów do paznokci, sześćdziesiąt kompletów bielizny, czterdzieści par butów… Łapię się za głowę, gdy o tym teraz myślę, ale przeżyłam ten trudny okres i dziś jestem bogatsza o to doświadczenie, a już z pewnością szczęśliwsza z powodu drogi, którą świadomie obrałam jakieś 5 lat temu, a którą kroczę do chwili obecnej. Zaczęłam doceniać jakość, przywiązywać większą uwagę do tego, co wybieram, a także wystrzegać się nadmiaru. Skupiłam się na tu i teraz. Stare rzeczy zastępuję nowymi dopiero gdy zachodzi taka konieczność, kosmetyki uzupełniam po zużyciu poprzednich, a zakupy spożywcze robię jakieś 3 razy w tygodniu, bo kupuję tylko tyle, ile potrzebuję na najbliższe dni. A co robię z rzeczami, które nie są mi już potrzebne bądź okazały się być nietrafionym zakupem (takowe wciąż mi się zdarzają, choć już znacznie rzadziej niż kiedyś)?

.#5 sposobów na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy

→ .sprzedaż

I tu możliwości mamy naprawdę wiele.

Internet: począwszy od serwisów aukcyjnych (np. ebay, Allegro), przez portale ogłoszeniowe (np. olx, gumtree), kończąc na stronach skupionych wyłącznie na konkretnej grupie przedmiotów (np. szafa.pl). Ostatnio coraz częściej można spotkać się także ze sprzedażą na blogach, zazwyczaj jest to jeden zbiorczy wpis lub zakładka.

Lokalnie: tu do wyboru mamy wciąż istniejące komisy (choć te sprawdzają się znacznie lepiej w przypadku większego sprzętu, czy np. sukien ślubnych) lub organizowane kiermasze i targowiska. We Wrocławiu w każdą niedzielę można wybrać się na pchli targ staroci w okolicach Młyna, którego tylko połowa rzeczywiście dotyczy staroci, bo druga część to osoby prywatne, przyjeżdżające z rzeczami z własnej szafy. Znajdziemy tam dosłownie wszystko – od zabawek, przez ubrania, dekoracje wnętrz, a kończąc na meblach. Miejsce można wykupić jednorazowo, po czym spróbować sprzedać swoje rzeczy, co nawet raz z siostrą zrobiłyśmy i zadowolone z pozbycia się większości, z pewnością jeszcze kiedyś powtórzymy. Cena miejsca jest uzależniona od rozmiaru placu jakiego potrzebujemy na stół czy wieszaki, a żadna rezerwacja nie jest wcześniej konieczna – wszystko załatwiamy na miejscu.

→ .pomoc

Począwszy od wrzucenia ubrań do oznakowanego kontenera, możemy zdecydować się również na wizytę w punkcie zbierającym żywność, środki czystości, czy ubrania dla najbardziej potrzebujących (np. PCK). Ważne jednak, byśmy oddawali tylko te rzeczy, które nadają się do użytku i są w dobrym stanie. Ale nic nie stoi przeszkodzie, by także samodzielnie zorganizować jakąś zbiórkę, np. na rzecz schroniska dla zwierząt, gdzie bardzo często przydają się pościele i koce.

→ .prezent

Ile to już razy usłyszałam: „jak to sprzedałaś?! A tak mi się podobała!”. Zanim więc pozbywam się kolejnej części swoich rzeczy, upewniam się, że na liście nie ma takich, które już kiedyś komuś się spodobały wśród moich bliskich, a jeśli tak jest – to wiadomo, dokąd powinnam je skierować :)

→ .drugie życie

Ta opcja jest zdecydowanie dla osób kreatywnych, a dodatkowym atutem z pewnością będzie umiejętność pracy z maszyną do szycia. Rzeczy można wspaniale przerabiać, tworząc z nich nierzadko coś, co zamierzaliśmy w niedalekiej przyszłości zakupić. Nie ten kolor? Zawsze możemy użyć barwników. Świetnych DIY w sieci nie brakuje i to nie tylko na ubrania, ale i przedmioty codziennego użytku. Widzieliście już kiedyś profil Drugie życie starych rzeczy?

→ .wymiana

Śledźcie lokalnie organizowane wymiany ubraniowe. Myślę, że każde większe miasto ma co jakiś czas tego rodzaju projekt, dlatego warto się tym nieco szerzej zainteresować. We Wrocławiu cyklicznie organizowana jest akcja SWAP, podczas której oprócz wymiany, dopuszcza się także sprzedaż za niskie kwoty. Drugą alternatywą wymiany jest forum Wizaż, które ma bardzo rozwinięty system targowiska (osobno dla książek, ubrań, kosmetyków i hand-made).

Nie pozostaje mi teraz nic innego, jak rozpocząć własne porządki, przecierając tym samym grubą warstwę kurzu, pod którym zaległo moje konto na Allegro. A jak Wy radzicie sobie z niepotrzebnymi rzeczami? Macie jakieś sprawdzone sposoby? :)

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com (by Yulia Chinato)

22 odpowiedzi

Odpowiedz

Jeśli ktoś oddając ubrania chciałby wspomóc wybraną fundację, to polecam serdecznie akcję http://www.pomaganieprzezubranie.pl/. Wystarczy spakować rzeczy i kurier je odbiera bezpłatnie. Można oczyścić szafę na wiosnę i pomóc potrzebującym bez wychodzenia z domu.

Odpowiedz

jako, że wciąż (mam nadzieję, że już niedługo) mieszkam w kawalerce, potrzeba pozbywania się rzeczy napada mnie dość często. mam wrażenie, że ilekolwiek rzeczy nie miałabym w mieszkaniu, zawsze jest ich za dużo – począwszy od ubrań, przez naczynia kuchenne, a nawet komplety pościeli. jeżeli chodzi o przedmioty codziennego użytku, typu niechciana pościel czy poszwy – zawsze oddaję je do schroniska dla psiaków. są to tego typu przedmioty, które zawsze się tam przydają, razem z kocami i karmami, nigdy nie jest ich za wiele, a te istotki ich potrzebują. jeżeli natomiast chodzi o ubrania, zwykle oddaję je bardziej potrzebującym. najbardziej jednak moje porządki weryfikuje przeprowadzka. bronię się przed nią rękoma i nogami :)

Odpowiedz

Oj przeprowadzka za granicę dość mocno zweryfikowała moje potrzeby. Rozdałam bardzo dużo rzeczy, część sprzedałam. Teraz mam to co używam, noszę i lubię. Oby do następnych generalnych porządków wraz z nadejściem wiosny. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Zwykłe oddawałam wszystko do okolicznego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Także Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, czy innych organizacji w mojej miejscowości, które potrzebowały tego rodzaju wsparcia. Poza tym najprostszym sposobem rzeczywiście okazała się przeprowadzka. Nie kłamię, nie mieszczę się już do jednej walizki, ale wciąż mam tylko te rzeczy, których używam bez wyjątku.

Odpowiedz

To chyba jedyna rzecz, którą osobiście lubię w przeprowadzkach, bo nagle dobitnie dociera do mnie, jak wielu rzeczy nie potrzebuję / nie używam.

Odpowiedz

uwielbiam dawać drugie życie przedmiotom, podobnie jak rozdawać innym. Jeżeli tylko komuś ma się to przydać- to dlaczego nie ;)

Odpowiedz

Mam dokładnie takie same sposoby na niepotrzebne rzeczy. W pierwszej kolejności staram się je sprzedać, później wymienić na coś, co mnie interesuje, a kiedy obie opcje zawodzą – wówczas po prostu oddaję je osobie, która pierwsza się zgłosi. Oczywiście zdarza mi się wyrzucać rzeczy – szczególnie wtedy, kiedy nie mam czasu, aby bawić się w handelek, ale zazwyczaj są to rzeczy, które ciężko byłoby oddać za darmo, a co dopiero sprzedać. ;)

Odpowiedz

jest jeszcze jedna opcja: https://wiewiorka.pl . zapowiada się cholernie fajnym rozwiązaniem. znalazłam kilka dni temu na blogu ( http://kapuczina.com/2016/01/zamien-sprzatanie-na-zarabianie.html ) – linkuje, bo warto sprawdzić jak fajnie to działa.

Odpowiedz

dla mnie najlepszą metodą na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy jest przeprowadzka :) zaraz po liceum wyprowadziłam się do Stanów z jedną dużą walizką, potem było 5 mieszkań w Krakowie, przenosiny do Warszawy a pól roku później – Barcelona. nigdy nie miałam mniej i nigdy nie czułam się lepiej :)

Odpowiedz

Widzę, że pod względem liczby przeprowadzek mamy dość podobnie, jednak ja na zdecydowanie mniejszych odległościach (jedno miasto, 7 przeprowadzek) ;) Ależ to musiało być doświadczenie! Śmiem przypuszczać, że gdybym miała perspektywę zamieszkania w Stanach, a później w Barcelonie, żadne rzeczy nie byłyby już dla mnie istotne ;) Ale doskonale rozumiem co masz na myśli – nieustanne przenosiny dość drastycznie zmuszają nas do zmniejszenia ilości posiadanych rzeczy – chociażby ze względów logistycznych :)

Odpowiedz

Jest tyle różnych lepszych rzeczy niż wyrzucenie ich do kosza, że szczerze mnie dziwi, że ludzie w tak łatwy sposób wszystko wyrzucają….. Jest to najwygodniejsze, fakt, ale myślę, że trochę pracy i dużo lepiej będziemy się czuli z samymi sobą kiedy dadzą nowe życie używanej rzeczy! :)

Odpowiedz

Ostatnio moje nieużywane rzeczy wystawiałam na aukcji charytatywnej dla synka Naszej wspólnej, blogowej koleżanki Joasi. Zrobiłam to z uśmiechem na ustach, to dla mnie najcudowniejszy sposób pozbywania się niechcianych przedmiotów;)

Odpowiedz

Przepiękny gest :)

Odpowiedz

Gumtree zostało zabite redesignem , jest niewygodne i nic się tam nie dzieje. Tylko olx! Zwłaszcza dla czegoś mniej chodliwego/typowego, na allegro zjedzą cię prowizje za wystawianie w kółko czegoś mniej popularnego, a na olx bywało, że wystawiałem raz, czekałem rok (odświeża się prawie-automatycznie) i schodziło.

Moje 3 grosze, mam nadzieje, ze wybaczysz link, bo na temat… https://lepszawersjasiebie.pl/2014/04/jak-skutecznie-pozbyc-sie-nadmiaru-rzeczy/

Odpowiedz

Allegro pobiera już chyba tylko prowizje od sprzedaży, bo za samo wystawianie aukcji przestali wystawiać mi rachunki :) Swoją drogą, dopiero jak wspomniałeś o tym porównaniu gumtree i olx – faktycznie zauważyłam różnicę, na duży plus dla olx.

Odpowiedz

hej kochana :) post trafia w sedno i masz dokładnie takie samo podejście jak ja w tym temacie. Ja się cieszę, że pozbywam się cyklicznie tego, czego nie potrzebuję. Kocham ten moment, gdy w domu robi się przestrzeń na nowości.. ;) mam tylko problem ze swoją szafą, która pęka w szwach, a jest wykorzystywana może w 30%. Koniecznie muszę zabrać się za nią. W kwestii ubrań zawsze stawiam na pomoc drugiemu człowiekowi.. :)
buziaków moc

Odpowiedz

U mnie z tą szafą to trochę jak z drugim dnem – odchudzam ją cyklicznie, to prawda, ale wtedy zyskuję też koronny argument do… nowego zakupu. Jednak bardzo często jest to tylko jedna, czy dwie rzeczy, za znacznie lepsze jakościowo no i przy tym droższe. Ale jak na ironię – w mojej szafie coraz mniej ilościowo, za to znacznie na plus jakościowo. Dzięki tym perełkom, w końcu odnajduję swój styl i rzeczy, które posiadam, faktycznie noszę :)

Odpowiedz

Ojej, robię porządki w mojej szafie-życiu już któryś raz z kolei, a nigdy do końca nie potrafię wyplenić z siebie tego chomika-zbieracza rzeczy. Powoli wkraczam na dobre tory, ale wciąż mam wrażenie, że to za mało. Cóż przecież zawsze może mi się odmienić i znów zacznę nosić spinki kokardki, których byłam wielką fanką w liceum? No i w końcu są takie ładne…

Odpowiedz

Ja właśnie odgruzowuję mieszkanie :D Robię porządki w szafie i w książkach :D Część ubrań oddam potrzebującym, część rodzinie a część może sprzedam. Książki oddam swojej biblioteczce, albo porozdaje, może też coś sprzedam. Ogólnie uważam, że to naprawdę ważne. W pewnym momencie poczułam się przytłoczona rzeczami, co z kolei, zaczęło mnie zniechęcać i czułam się cały czas bez energii. Odkąd robię gruntowne porządki dwa razy do roku (zimą i latem) czuję się zdecydowanie lepiej :D

Odpowiedz

Spora różnica, prawda? Nie wiem skąd to się bierze, ale skoro działa, to nie stronię od takich przedsięwzięć :) Świetny pomysł w związku z biblioteką – nigdy wcześniej o tym nie pomyślałam, a przecież to takie oczywiste, dziękuję! :)

Odpowiedz

Co prawda, z tego co wiem, to dla nich troszkę problem (dużo papierologii itp.), ale uważam, że biblioteki to dobry pomysł. Zwłaszcza te mniejsze, mniej zaopatrzone :)

Może to przychodzi z wiekiem? Nie wiem, ale wiem jedno – to cudowne uczucie oczyszczenia jest tego warte :D

Odpowiedz

Uwielbiam pozbywać się rzeczy, ja ostatnio pozbyłam się dwóch foteli przez stronę na facebooku. Grupa nazywa się ,,Masz? mam, dasz? dam”. Ponadto dużo ciuchów oddałam do centrum dla ubogich. Ze sprzedawaniem trochę gorzej mi idzie, w sumie łatwiej mi oddawać :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.