Styl życia

Czy zrezygnowałeś kiedyś z marzeń, tylko dlatego, że…

Czy zrezygnowałeś kiedyś z marzeń, tylko dlatego, że...

Mówi się, że: Jedyną przegraną jest rezygnacja – wszystko inne jest krokiem naprzód.* Niemalże od dwóch tygodni, nieustannie biłam się ze swoimi myślami, ponieważ wiedziałam, że nadszedł czas podjęcia kilku istotnych decyzji. Niestety perspektywa jednej z nich, działała na mnie niczym paraliż. Zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że rezygnacja właśnie z tej jednej, kluczowej kwestii, ma za zadanie otworzyć drzwi do kolejnej, takiej, która zapewni mi rozwój, dzięki której będę mogła popchnąć do przodu swoje kompetencje, podążyć za aspiracjami, a przede wszystkim, spróbować czegoś zupełnie innego. Stworzyłam nikły zarys i postanowiłam dać sobie szansę – szansę, jakiej jeszcze nigdy nie miałam, a także wolną od zobowiązań przestrzeń, by na spokojnie obrać kierunek, który mam nadzieję, koniec końców, zaskoczy nawet mnie samą. Zmieniłam kierunek, w którym podążałam na drodze swojej ścieżki zawodowej.

*pomimo usilnych starań, nie dotarłam do autora tych słów.

.obawy

Jest to pierwszy krok, spośród wielu, które postanowiłam podjąć, a które od lat odwlekałam w czasie – ze strachu, z obawy przed opinią najbliższych, z braku wiary w siebie i własne możliwości, z powodu wygodnej strefy komfortu, ale przede wszystkim, przez jedno irytujące zdanie, które powtarzałam sobie niczym mantrę: dla mnie jest już za późno. Na pewne rzeczy może i tak, ale to zaledwie mały odsetek spośród wszystkich pozostałych możliwości, które tylko czekają, by po nie sięgnąć.

Na spotkaniach z rozwoju osobistego słyszy się różne rzeczy, niektóre jednym uchem wpadną, drugim wypadną, innymi zajaramy się na kilka dni, by później machnąć ręką, a na jeszcze inne tylko pokiwamy ironicznie – toż to szarlataństwo. Trochę optymizmu, nieco więcej wiary w powodzenie, nutka naiwności, doprawione szybką analizą, rachunkiem zysków i strat – voila! Mamy wóz albo przewóz, a bywa różnie. Ale co by nie było, jedno jest pewne – na zmiany niemalże nigdy nie jest za późno. Owszem, nie zmienimy przeszłości, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by przestać powielać jej błędy w przyszłości.

.czy żyjesz cudzym życiem?

Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, żyjąc cudzym życiem. Nie wpadajcie w pułapkę dogmatów, żyjąc poglądami innych ludzi. Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I najważniejsze – miejcie odwagę kierować się sercem i intuicją. — Steve Jobs

Pamiętacie jeszcze tekst o tłumaczeniu się ze swoich wyborów? Jak wielu z Was podjęło mniej lub bardziej znaczące decyzje, w oparciu o oczekiwania rodziny, czy najbliższych, a nawet czasem z absurdalnego powodu: bo tak trzeba. Bo kiedyś ktoś tak powiedział i wypada się dostosować. Pierwszy lepszy przykład: organizacja wesela (akurat temat dla mnie bieżący, bo kilku znajomych wpadło w organizacyjny wir, a i sama gościłam nie tak dawno na przyjęciu weselnym) – w zatrważającej liczbie przypadków to nic innego jak festiwal życzeń rodziny. Nieważne, że para młoda osobiście pokrywa wszystkie koszty, przecież tego kuzyna dalszej kuzynki, także trzeba zaprosić. Nie wiedzą kim jest ten człowiek? Przecież to bez znaczenia, bo… tak wypada! Błahostka? Pewnie, ale jak wiele podobnych sytuacji uchodzi naszej uwadze na co dzień, a nim się obejrzymy, okazuje się, że skończyliśmy studia, które wymarzyli sobie nasi rodzice, podczas gdy my sami, nie chcemy mieć w zasadzie już nigdy nic do czynienia z zawodem i… myślimy o kolejnych, tym razem własnych (autentyczny znany mi przypadek).

.czy spełniasz swoje marzenia?

Pisałam Wam ostatnio na facebooku kilka słów na temat moich marzeń, przy okazji postu z galerią zdjęć projektu: ballerina; że z perspektywy czasu bardzo żałuję, że nie zajęłam się jeździectwem, gimnastyką artystyczną bądź baletem. I kolejną prawdą jest, że… nieustannie wmawiałam sobie (od lat!), że dla mnie jest już za późno. I wtedy trafiłam na niesamowicie inspirującą Dominikę, która ignorując wszelkie od razu nasuwające się demotywatory, i tak podjęła próbę realizacji swojego celu – zapisała się na lekcje baletu w wieku 21. lat. I gdyby się tak zastanowić, to faktycznie – co nam szkodzi spróbować? Nie wyjdzie? Trudno, wrócimy tam, skąd przybyliśmy, a może nawet, jeżeli nasz plan się nie powiedzie, po drodze doprowadzi nas do czegoś, czego się zupełnie nie spodziewaliśmy? Gdy o tym piszę, od razu myślę o Dagmarze i jej bardzo prywatnym wpisie o poszukiwaniu siebie. Czasami wydaje mi się, że tylko po to czytam blogi – by znajdować ludzi, którzy mnie inspirują; żeby dokonywać lepszych wyborów i zmian, które sprawiają, że jestem lepszą wersją własnej siebie.

.niczym mantra

Rezygnuję, bo nie dam rady. Bo jest tyle lepszych ode mnie. Bo dla mnie już za późno. Bo nie wierzę w siebie. – moment, w którym zaczęłam pracę nad wyrzuceniem takich myśli ze swojej głowy, był jednym z kluczowych, dzięki któremu dziś jestem w tym miejscu, a wiem, że mogę zajść znacznie dalej.

.dyscyplina i prostota myślenia

Czasem wracam do czasów, w których narzuciłam sobie chorobliwą dyscyplinę, która doprowadziła mój organizm do skrajnego stanu. Dwa lata codziennych treningów, dwa lata absolutnie konsekwentnego trzymania się określonej diety i godzin posiłków, dwa lata odmawiania każdej słodkości i potrawy, która w jakikolwiek sposób odbiegała od moich norm, a wszystko z jednej, prostej przyczyny – chciałam być chuda. To wystarczyło – sięgnęłam po cel kosztem własnego zdrowia, byłam wtedy bardzo młoda, a moje myślenie opierało się o znacznie prostsze zasady, bo nie komplikowałam sobie oczywistych oczywistości. Od razu przypomina mi się opowiedziana przez Jacka Walkiewicza historia dotycząca jego samego oraz jego syna:

Chłopczyk chciał dostać trampolinę ogrodową do skakania. Po dłuższym zastanowieniu Jacek zapytał swojego synka Jasia: „Synku, ale po co ci ta trampolina?”. Chłopczyk spojrzał na tatę i odpowiedział: „Żeby skakać, ojciec”. Walkiewicz uświadomił sobie wtedy, jak sam później powiedział, że marzenia nie wymagają uzasadnienia. Zdarza się, że czasem zbyt mocno analizujemy pewne elementy, zamiast po prostu doświadczać i wyciągać wnioski.

.wciąż tyle przed nami

Dlaczego nigdy później nie znalazłam w sobie tyle samozaparcia, by osiągać rzeczy znacznie ważniejsze? Wpadłam w pułapkę dorosłości, sugerując się ogólnie przyjętymi standardami: mąż, dzieci, dom, samochód, pies (i kredyt). Zaczęłam komplikować sobie rzeczy proste, zamiast cieszyć się tym, że mam DOPIERO 20 lat. 21. 23. obecnie 25. Chcę wierzyć, że jeszcze -dziesiąt przede mną, więc czemu by nie zacząć żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami, ambicjami i marzeniami, wyznaczając sobie przy tym realne cele, która naprawdę można zrealizować i nie będą one stanowiły wyłącznie abstrakcji (a nawet jeśli – nie takie rzeczy ludzie robili).

.point

Nie zrozumcie mnie źle, tym wpisem nie namawiam Was do działań pt.: rzućcie pracę, spakujcie się w plecak i jedźcie dookoła świata, bo zupełnie nie na tym rzecz polega. Dla każdego z nas liczy się w życiu coś innego, czasami nie trzeba wprowadzać rewolucji, by poczuć się szczęśliwszym. Zdarza się, że chodzi o znacznie mniejsze rzeczy, niż początkowo przypuszczaliśmy – o doświadczanie chwil, o zapisanie się na zajęcia jogi, na które mamy ochotę od kilku lat, ale wciąż znajdujemy różne wymówki, o przejściu na redukcję i doprowadzeniu jej do końca, w trosce o własne zdrowie i samopoczucie, o naukę języka, który od dawna nas fascynował lub chociażby o zmianę pracy na taką, która pomoże nam spełnić się zawodowo. A jeśli wciąż myślicie o tym o plecaku… no cóż, dajcie znać, może wybiorę się z Wami ;)

To co chciałam Wam przekazać sprowadza się do bardzo prostego – miejcie dość odwagi, by żyć swoim życiem, a także by realizować siebie. Choć przyznam, że mam nadzieję, że u Was działa to już od dawna. A może zechcecie podzielić się własnymi doświadczeniami?

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

17 komentarzy

  • Reply
    Świnka
    Sierpień 10, 2015 at 12:15

    Ileż motywacji w jednym poście! Dziękuję za inspirowanie mnie nieustannie ;)

  • Reply
    AnuŚka Bąbik-Daniło
    Sierpień 10, 2015 at 08:17

    Sytuację z trampoliną znam z autopsji – tak bardzo chciałam mieć huśtawkę. Tylko po to, żeby się huśtać :) ale to jedno z najpiękniejszych spełnionych marzeń, co prawda gdy byłam już nastolatką, ale ten mebel ogrodowy wciąż stoi przy domu moich rodziców i wszyscy uwielbiają z niego korzystać.
    Tak, zrezygnowałam kiedyś z marzenia. Na rzecz innego, w momencie gdy życie zmusza nas do wyboru, gdy nie da się czegoś pogodzić. Nie żałuję, myślę że wybrałam dobrze, że dziś decyzja byłaby dokładnie taka sama. A jednak trochę szkoda, że nie da się zrealizować wszystkiego na co ma się ochotę. Zgadzam się jednak, że na marzenia nie jest za późno i też myślę ciągle o tym, żeby to moje “zaprzepaszczone” zrealizować choćby w małym procencie.
    Cieszę się Twoimi zmianami o trzymam mocno kciuki, żeby wszystko się udało! :)

  • Reply
    Powerpinkyx
    Sierpień 8, 2015 at 22:31

    Chcę jechać do Azji wiosną, więc pakuj swój plecak i jedź ze mną ;)
    Ja już jakiś czas temu podjęłam decyzję o tym, że chcę po prostu żyć w zgodzie ze sobą i robić to o czym marzę. Nawet jeśli moi rodzice totalnie się z tym nie zgadzają. To moje życie i do tej pory robiłam wszystko co chciałam. Nawet jeśli były to złe decyzje, to były moje i z każdego błędu wyciągnęłam wnioski.
    Miałam lecieć do Stanów na rok – to było moje wielkie marzenie i zaczęłam do tego dążyć już 2 lata temu. Będąc teraz w Hiszpanii miałam możliwość wyjechać do USA, ale zrozumiałam, że w tym momencie potrzebuję czegoś innego. Po rzuceniu pracy w sklepie, wyprowadzce z Warszawy i siedmiotygodniowym pobycie w Hiszpanii wróciłam do rodziców. Potrzebuję chwili stabilizacji, chcę zacząć ćwiczyć, nauczyć się hiszpańskiego, przygotować się do certyfikatu z angielskiego, a potem pojechać do Azji :)) I nie obchodzi mnie to co myślą inni – że mi się nie uda, że jestem za słaba, że to głupie. To moje i tego się będę trzymać :D

  • Reply
    Martyna Biegańska
    Sierpień 8, 2015 at 16:33

    Kurcze, tak czytam i czytam i się zastanawiam czy ja nie poszłam za bardzo w drugą stronę.
    Często zamiast pomyśleć, od razu zabieram się do realizacji i nagle się łapię w połowie bookowania biletu na 2 koniec świata, uświadamiając sobie, że przecież w tym terminie mam sesję spotkanie coś ważnego…
    Nie można przesadzać anie w tę ani w tę : )

  • Reply
    Konrad Błaszak - Kondux
    Sierpień 7, 2015 at 20:54

    Od września właśnie chcę zacząć coś nowego, chociaż myślałem, że już jestem na to za stary. Zobaczymy czy się uda :D

    • Reply
      Adrianna Zielińska
      Sierpień 8, 2015 at 10:30

      Mam nadzieję, że prędzej czy później, zdradzisz nieco więcej szczegółów :) Trzymam kciuki!

      • Reply
        Konrad Błaszak - Kondux
        Sierpień 8, 2015 at 10:54

        Oczywiście ;) Jestem typowym blogerem, dzielę się nawet tym jakie kanapki mam na śniadanie :P

  • Reply
    simply lifetime
    Sierpień 7, 2015 at 13:31

    Przykro to stwierdzić, ale tak, czasem rezygnujemy (…pewnie nie tylko ja) ze swoich marzeń, z różnych powodów. Czasem to po prostu wybór mniejszego zła. Mimo wszystko warto zastanowić się, czy spełniając kryteria i pragnienia innych, nie działamy tym samym wbrew sobie. Przez długi czas borykałam się z tym problemem, i przyznaję – nie było mi łatwo odciąć się od tego nawyku, ale powoli i cierpliwie stawiam kroki, które pozwalają mi iść naprzód.

    Trzymam kciuki za Ciebie i mam nadzieję, że droga, którą obrałaś doda Ci skrzydeł… :)

  • Reply
    Katsunetka
    Sierpień 7, 2015 at 10:42

    U mnie taka zmiana dzieje się od niedawna. Jeszcze te 2, 3 miesiące wcześniej ciągle odpuszczałam i szukałam marnych wymówek dlaczego czegoś nie zrobię. Jedno co dobre to nie żałuję, że kiedyś swoim planów nie spełniłam. Może za wyjątkiem kilku, ale to nic straconego jeżeli na prawdę będę tego chciała. W obecnej chwili już nie umiem przypomnieć sobie kim była ta dziewczyna z przed roku i jak mogła być taka – dziwna.

    • Reply
      Adrianna Zielińska
      Sierpień 7, 2015 at 12:43

      Myślałam ostatnio zarówno o Tobie jak i Twoim blogu, jako że ostatnio widzę Cię wszędzie znacznie częściej, a i ze znacznie zmienionym nastawieniem – uśmiecham się za każdym razem, zaszło sporo zmian. Mam nadzieję, że będzie kiedyś okazja do spotkania i rozmowy m.in. na ten temat :) Kto wie, może Blogowigilia?

      • Reply
        Katsunetka
        Sierpień 7, 2015 at 13:05

        Planuję na nią przyjechać, zobaczymy czy się uda.
        Milo mi czytać, że ktoś zauważa zmiany i to te na lepsze. Oby udało mi się to co teraz osiągnęłam pielęgnować i nie zmniejszyć tempa. W skrócie, w końcu wyszłam ze strefy komfortu. :)

  • Reply
    WhitePointeShoes
    Sierpień 7, 2015 at 09:53

    Myślę, że już lepiej jest czuć się nie rozumianym przez innych ze względu na swoje wyboru, niż wybierać tak jak chcą inni a potem nie rozumieć samego siebie. Inni przychodzą i odchodzą, a Ci co chcą zostać, zrozumieją – ze sobą jesteś bez względu na wszystko. To zawsze powinna być ta osoba, której szczęście jest dla Ciebie najważniejsze :)

  • Reply
    Dagmara Piekutowska
    Sierpień 7, 2015 at 08:30

    Szczerze mówiąc zabrakło mi słów. Mogłabym jedynie napisać, że ten wpis powinien stać się lekturą obowiązkową. Myślę, że wielu osobom właśnie przypomniałaś, że nigdy nie jest za późno na realizowanie marzeń, a jedynym ograniczeniem jesteśmy my sami. Na siłę umieszczając się w schematach, które nam nie służą. Nie żyjmy marzeniami. Realizujmy je. Z perspektywy czasu mogę napisać tylko, że pierwszy raz jest najtrudniejszy. Później nagle dostrzegasz, że rzeczywiście możesz wszystko. Czasem się zastanawiam co robiłam przez te wszystkie lata. Mam wrażenie, że w ostatnim czasie zrobiłam więcej niż przez ostatnią dekadę.

    P.S bardzo ciekawią mnie zmiany, o których wspominasz. Mam nadzieję, że się nimi podzielisz. Oczywiście już mocno trzymam kciuki :)

    • Reply
      Adrianna Zielińska
      Sierpień 7, 2015 at 12:35

      Większość wyklaruje mi się w ciągu nadchodzących dwóch miesięcy i mam nadzieję, że w miarę upływającego października, będę wiedziała już na tyle dużo, bym mogła zagłębić się nieco bardziej w szczegóły. Nawet nie potrafię wyrazić jak bardzo bym tego chciała :)

  • Reply
    Igor Mróz
    Sierpień 7, 2015 at 06:57

    Dziękuję za przypomnienie tekstu o tłumaczeniu się! A teraz… Mów co to za zmiana!

  • Leave a Reply