Gdy wróciłam dzisiaj z pracy, będąc już po dwóch ibupromach, moją głowę wciąż dręczył nieustający i rozsadzający ból – sporo się działo, a niewyspanie najwyraźniej dało o sobie znać. Przeszło mi przez myśl, że chciałam dziś dokończyć przegląd zdjęć z Pragi, a także napisać o niej słów kilka, jednak zważywszy na stan, w jakim się znalazłam, jedyną rzeczą, na którą miałam ochotę, było zwinięcie się w kulkę pod pierzyną i udawanie, że mnie nie ma. Co więc zrobiłam? Kawę.

Doszłam do wniosku, że czuję nieodpartą potrzebę napisania czegoś, niekoniecznie o weekendzie, który notabene był cudowny, i którym z całą pewnością będę się chciała z Wami podzielić, ale o nieco głębszej refleksji, która płynęła z tej potrzeby.

.czym jest dla mnie blogowanie?

Formalnie rzecz biorąc, założyłam bloga przeszło rok temu, praktycznie, zaczęłam pisać dopiero od lipca; zrozumienie istoty blogowania przyszło znacznie później i trwa do chwili obecnej. Dlaczego mi na tym w ogóle zależy?

Blogowanie to ludzie. To pasja, kreacja, pokonywanie własnych granic i limitów, to nieustanna chęć odkrywania, inne spojrzenie na rzeczywistość i dociekliwość. Blogowanie to także rozwój osobisty, motywacja, inspiracja i nieustanne zmiany, ale przede wszystkim – to my sami, nasze emocje i uczucia. To dlatego stanowi tak ważny element mnie, mojej codzienności i… przyszłości, zrozumiałam, że to mój sposób na wyrażenie siebie.

.co mi daje blogowanie?

Niejednokrotnie, zwłaszcza w chwilach zwątpienia, zastanawiałam się, co mi tak naprawdę daje ten blog i po co przeznaczam dziesiątki godzin miesięcznie na jego prowadzenie. I choć to pytanie wraca do mnie jak bumerang, odpowiedź jest zawsze taka sama:

.robię to, co kocham

Piszę odkąd pamiętam. Po swoje pierwsze nieudolne próby stworzenia opowiadania, mogłabym z powodzeniem sięgnąć do czasów szkoły podstawowej. Do dziś pamiętam tę prymarną “książkę” o papudze Poly, było to jakoś w 3 klasie szkoły podstawowej. Miała nawet okładkę, a jej objętość opiewała na 15 stron A5 dziecięcego pisma! Jednak jedyne co otrzymałam wtedy w zamian, to wezwanie do szkoły moich rodziców, z powodu oskarżenia, jakobym nie napisała tego opowiadania sama (mówiono, że charakter pisma był wizualnie zmienny). Tak, to zabolało, ale później tworzyłam już tylko więcej. Pierwsze “poważne” opowiadanie, bo osadzone w klimacie fantasy, publikowałam w odcinkach na blogu – lat 13 (samo to wiele tłumaczy). Następnie skrobałam tylko do szuflady – pasja pozostała. Kolejna próba? Jakieś 7 lat temu. Jedyną kopię, tworzonej przeze mnie wtedy powieści, trzymałam na pendrivie, który to z kolei doczepiłam do telefonu. Telefon zgubiłam w Wigilię ’08. 6 lat później uznałam, że nieważne czy to będzie książka, blog, czy cokolwiek – ja po prostu chcę pisać.

Czym jest dla mnie blogowanie

.ludzie

Kontakty kontaktami, spotkania spotkaniami, ale dla mnie chodzi o coś głębszego. Będę brutalna i napiszę szczerze – mam gdzieś wymianę wizytówek na spotkaniach blogerskich, nie obchodzi mnie, jak wielu osobom powiem, którego bloga prowadzę, jak wielu z nich pofollowuję na Twitterze czy Instagramie (i odwrotnie), skoro tak niewiele później z tego pozostaje. Te “znajomości” zazwyczaj kończą się w chwili opuszczenia spotkania lub najpóźniej następnego dnia.

Zależy mi na czymś więcej, na budowaniu i utrzymywaniu relacji, w których czujemy, że to właśnie takich ludzi szukamy, że to właśnie takimi osobami chcielibyśmy się otaczać na co dzień. To jednostki, w których odnajdujemy cechy przyciagające nas jak magnes, przy których śmiejemy się zupełnie bez powodu, czując w ich towarzystwie niczym nieuzasadnioną swobodę, to tak, jakbyśmy znali się przecież od dawna. Powoli zaczynam odkrywać te perełki i niesamowicie się z tego powodu cieszę, bo koniec końców, wolę garstkę, z którą coś mnie łączy, niż setki, z którymi wymieniłam wyłącznie wizytówkę. A umówmy się – dzielenie pasji do blogowania to czasem zbyt mało, by zbudować coś długotrwałego i wartościowego.

.inne spojrzenie na rzeczywistość

Pisząc, nieustannie się rozwijam. Szlifuję warsztat, pogłębiam wiedzę, dociekam, szukam alternatyw, innych punktów zaczepienia i nieszablonowego myślenia. Staram się patrzeć na to, co mnie otacza w sposób, w jaki spoglądam robiąc zdjęcia – dostrzegam wtedy więcej. Pozwalam, by inspirowało mnie otoczenie, które niejednokrotnie wcześniej tak uparcie ignorowałam.

.wyrażenie siebie

Nieważne czy śpiewacie, tańczycie, rysujecie czy piszecie, ważne, by Wasz sposób działał, by to, co robicie z taką pasją i miłością, pozwalało Wam wyrażać siebie. Zbyt często w moim życiu wracałam do tworzenia obrazów, powstających z liter, zbyt mocno ta potrzeba zakorzeniła się w moim sercu i umyśle, za bardzo, by wmawiać sobie, że to wcale nie to, że się mylę. Pisząc, nadaję kształt własnym, często bardzo nieskładnym myślom, pozwalam sobie na ich ułożenie i zrozumienie – nadaję przestrzeń. Uwielbiam to.

Jaki jest Wasz sposób? A jeżeli piszecie, to dlaczego to robicie?

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com

28 odpowiedzi

Odpowiedz

Blogowanie to coś świetnego, tak jak wspomniałaś – pasja i ludzie :)

Odpowiedz

Najprościej będzie jeśli odpowiem, bo lubię pisać ;) Oczywiście ma to swoje drugie dno i piszę z wielu różnych powodów. Część jest zwyczajnie egoistyczna, lubię gdy komuś spodoba się mój tekst lub napisze mi coś fajnego. Oczywiście nie jestem takim egoistą i piszę też ponieważ chce dzielić się pozytywnym podejściem do życia i moją wiedzą. To drugi to głównie na blogu technologicznym lub w konkretnych tekstach. No trochę tego jest, a pewnie znalazłbym jeszcze kilkanaście różnych powodów ;)

Odpowiedz

Tym postem trafiłaś w samo sedno :) Ja sama cały czas staram się znaleźć swoje miejsce w sieci, ciągle zmieniam adresy, szablony, ale tak naprawdę chodzi tu jedynie o to, by pisać. To daje jakiś taki wewnętrzny… spokój? Tak, to chyba trafne określenie :) I choć mam blogowe wzloty i upadki, to zawsze wracam :)

Odpowiedz

zdecydowanie widać, że lubisz pisać :) długość każdego tekstu o tym świadczy, co sama zresztą zauważasz, ale przyznaję, że zawsze czytam to z przyjemnością. ja też od zawsze lubiłam pisać i z przykrością stwierdzam, że w ostatnim czasie trochę dopadła mnie rutyna i brak weny. zwykle jednak lubię się dzielić tym, co mnie sprawia przyjemność i chęć inspirowania siebie i innych, chyba o to w tym wszystkim chodzi! :)

Odpowiedz

Mój blog w sumie dopiero co wystartował. Jeszcze nie wiem, w którą stronę zostanie popchnięty przeze mnie, ale jestem pozytywnie nastawiona i pełna energii.

Odpowiedz

Z wielką przyjemnością patrzę jak pod każdym Twoim wpisem pojawia się coraz więcej komentarzy. Kurczę….zainspirowałaś mnie, może odkurzę mojego bloga:)

Odpowiedz

A wiesz, myślałam nawet ostatnio o tym, by podpytać Cię, czy planujesz wrócić do blogowania… :)
p.s. uwierz – mnie również cieszy to niezmiernie, to cudowne uczucie, gdy uświadamiam sobie, że są osoby, które poświęcają swój czas, bo chcą przeczytać, co napisałam i jeszcze podzielić się swoimi odczuciami. A że czas traktuję nad wyraz szczególnie, bo niemalże z nabożną czcią, tym mocniej to doceniam.

Odpowiedz

Trafiłaś w same sedno. Pisanie też potrafi być terapią, która uwalnia złe emocje. Jest wolnością, jest radością, nieustannie uczy nas, pozwala odkrywać coraz więcej.

Dobrze pisać, to znaczy czynić myśl widzianą. – Ambrose Bierce

I to jest najfajniejsze w pisaniu, gdy ze słów tworzysz obraz.

Odpowiedz

To wszystko prawda, co tutaj napisałaś. Sam również tworzę od dawien, dawna. Wchodzę czy czytam tylko nielicznych, w tym Ciebie, ponieważ od początku widzę profesjonalizm i jednocześnie żałuję, że właśnie takie blogi nie są odpowiednio doceniane.

Najlepsze w blogowaniu jest to, że można mieć coś swojego. Dla mnie samą wizytówką jest mój blog. Jest on niczym ogródek, który pielęgnuję i który każdy może zobaczyć, bowiem jest na świeżym powietrzu :).

Odpowiedz

Bardzo spodobał mi się fragment: “Najlepsze w blogowaniu jest to, że można mieć coś swojego” – nigdy nie sformułowałam tego w swojej głowie w taki sposób, a to przecież, no cóż – prawda. Jednak świadomość, że: “to moje podwórko, na którym to wyłącznie ja decyduję co się ukaże”, ma swoją drugą stronę medalu – czytelnicy, czyli nasi odbiorcy, z którymi połowicznie dzielimy tę przestrzeń i czego de facto chcemy. Możliwe, że przez to nie myślałam o blogu jako o czymś… sama nie wiem – do końca swoim. Chyba moja świadomość zakorzeniła się gdzieś na etapie: blog = autor + czytelnicy. A faktem pozostaje, że to nasz ogródek, dokładnie jak wspomniałeś. I to jest piękne :)

Odpowiedz

To prawda, że blog = autor + czytelnicy. Jedno bez drugiego jest pozbawione głębszego sensu. Natomiast jeżeli już mówimy o blogu, jako ogródku no to musimy patrzeć na niego, jak gospodarz na własne podwórko. Ja kiedyś traktowałem czytelników, jak święte krowy – hejt jak mannę z nieba. A potem zdałem sobie sprawę, że gospodarz strzeże porządku i dogląda własnego miejsca. To tylko taka metafora, ale przecież nie robimy chlewu we własnym domu, więc zwykle nie chcemy tego i w innych miejscach, które de facto sami aranżujemy za własne pieniądze i wysiłki, trudy, poty i coś czego nie odkupimy – czas.

Szanując się, rośniemy. A przecież każdy chce być tam, gdzie jest pięknie ogarnięte miejsce niż w dzikich krzakach. Pomijam skrajności (zawsze znajdzie się taki, co powie, że jednak woli owe krzaki).

Odpowiedz

Piszę niezmiennie o filmach więc o jakiejkolwiek kreatywności nie ma tu mowy :D Dla mnie to przede wszystkim udowadnianie samej sobie samozaparcia, siły. No i ludzie oczywiście :D

Odpowiedz

Właściwie to mogłabym napisać to samo. Mam wrażenie, że ubrałaś w słowa wszystkie moje przemyślenia dotyczące blogowania. Także pisałam od niepamiętnych czasów. Blogosfera to przede wszystkim moja forma na wyrażenie siebie. Możliwe nawet, że budowanie własnej tożsamości, dlatego, że z każdym artykułem odkrywam coś nowego o sobie. Bloguję jedynie miesiąc, a już mogę zaobserwować liczne zmiany, które się we mnie dokonały. Jednak najważniejsze w tym dla mnie są relacje z innymi osobami. Nie miałam pojęcia, że odnajdę tak wiele niezwykłych postaci, z którymi będę mogła się identyfikować. Każdego dnia.

P.S także pisałam kiedyś bloga w klimacie fantasy! Dokładnie pamiętam, że był na onecie. Zresztą w podstawówce już pragnęłam napisać książkę fantasy i o ile pamiętam zapełniłam kilka zeszytów.

Odpowiedz

Wiesz, gdy składam sobie w całość fakty, czyli: Twój blog + Twoja obecność w blogosferze + czas, jaki upłynął, odkąd prowadzisz bloga, to wciąż otwieram szeroko oczy ze zdumienia. Życzę każdemu takiego startu.

Odpowiedz

Dziękuję! Właściwie to myślę, że to właśnie efekt takich wpisów oraz inspiracji. Twój blog inspiruje i będę to zawsze powtarzała. Natomiast podobne posty zdecydowanie zmuszają do refleksji. Do zastanowienia się do czego chcemy dążyć i co właściwie jest dla nas ważne. Czytanie tego wpisu oraz “nie śpię, bo piszę bloga” powinno być obowiązkowe :)

Odpowiedz

“I write, because I don’t know what I think, until I read what I say” – to o czym i jak piszę, pomaga mi uporządkować myśli, czasem jest też motywacją. Zbierając materiały do tekstów poszerzam swój światopogląd, nie mniejszy w tym udział mają późniejsze dyskusje z czytelnikami. A poza tym tworzenie bloga w odróżnieniu od mojego zawodowego copywritingu daje mi czystą przyjemność pisania o tym, o czym chcę, a nie muszę :)

Odpowiedz

To jest to! Podoba mi się stwierdzenie, że przygotowywanie się do stworzenia posta, porządkuje myśli. U mnie też tak jest! Dodatkowo mam cichą nadzieję, że blog otworzy drzwi do innych osób, z którymi można byłoby w przyszłości prowadzić magazyn/czasopismo :)

Odpowiedz

Ostatni fragment jest kwintesencją, a powinien być też mantrą dla większości blogerów: chcesz, a nie musisz – i to jest właśnie piękne w blogowaniu.

Odpowiedz

“Pisząc, nadaję kształt własnym, często bardzo nieskładnym myślom, pozwalam sobie na ich ułożenie i zrozumienie – nadaję przestrzeń.” — pięknie ujęte i jednocześnie podsumowuje dlaczego ja piszę. Podobnie jak Ty, ja również pisałam od zawsze. I pod koniec tamtego roku zakiełkowała we mnie myśl, że skoro każde moje pisanie ląduje w wirtualnej szufladzie, to może lepiej zacznę prowadzić bloga. Uznałam, że może to zmusi mnie do regularności i ćwiczenia warsztatu, umiejętnego wyrażania swoich myśli, pobudzi kreatywność. Kocham pisać :)

Odpowiedz

Nawet nie wiesz jak się cieszę, że blogujesz. Jesteś dla mnie niezwykle cenna:) Moje blogowanie to również wyrażanie siebie. Poprzez bloga staram się wprowadzić w nasze życie odrobinę uśmiechu, taka jestem. Pomimo problemów i trudności, Justek zawsze zanuci Shakirę “waka, waka, waka” i zakręci obfitym (jeszcze) kuprem:)

Odpowiedz

I to w Tobie uwielbiam, bo na tyle, na ile udało mi się Ciebie poznać wirtualnie, poprzez teksty i komentarze, doszłam do wniosku, że nieważne co by się działo – zawsze będziesz tą pozytywną, niegasnącą iskrą :) Nie często spotykam takich ludzi.

Odpowiedz

Dziękuję za tyle cudownych słów:) Staram się, chociaż i mnie zdarzają się chwile załamania i smutku. Ważne by nie tkwić w tych dołach, tylko robić wszystko co w naszej mocny, by cieszyć się z życia:) Ściskam:*

Odpowiedz

z bólem głowy możemy sobie przybić piątkę- po powrocie z pracy przeszłam się jednak na spacer, pomogło! co do blogowania- coraz bardziej je lubię i teraz biorę na serio, bo zaczynałam x lat temu od migających, różowych bannerków :)

Odpowiedz

Ada, jakiego Ty bloga pisałaś w klimacie fantasy? Może my się już kiedyś “spotkałyśmy” w blogosferze! Matko, jak mi brakuje właśnie tych znajomości, które zawarłam (co prawda tylko wirtualnie) ponad 10 lat temu na blogach. Próbowałam je nawet odnowić – szukałam dawnych maili, nr gg, ale nikt nie odpowiedział. Pewnie zmienili adresy, jak i ja, bo wtedy posługiwałam się malutką_anulką…;)
Bardzo rozumiem żal po zagubionym pendrive, bo mój ukochany blog, taki pierwszy “na poważnie” przepadł, bo serwer z dnia na dzień zmienił właściciela. Tak mi żal, że nie mogę sobie nawet przeczytać tamtych tekstów (o komentarzach nie wspominając).
Aaaa i miałam bardzo podobną historię z opowiadaniem w podstawówce! Tyle, że u mnie “zawiniła” mama, która postanowiła pomóc mi przepisać opowiadanie “na czysto”, bo jej zdaniem strasznie bazgrałam i musiałam pisać wolniutko, a w niedzielę późnym wieczorem przypomniałam sobie, że mam tekst tylko “na brudno”. Nauczycielka nie uwierzyła, że to moje dzieło, a mama tylko pisała… A byłam z tego opowiadania taaaka dumna.

Odpowiedz

Widzę, że Internet “wychował” nas w tych samych klimatach :) Jeżeli kiedykolwiek słyszałaś o Midinvaerne, blogu, którego fabułę tworzyło 5. (w najlepszych czasach 6.) niezależnych od siebie autorów, to możliwe, że kiedyś już na siebie wpadłyśmy ;)

Odpowiedz

Ech, niestety nie słyszałam. Ale przypomniałaś mi tym wpisem serio fantastyczne chwile spędzone w sieci! :)

Odpowiedz

Z identycznych pobudek jak Twoje :-) Ja w dodatku niezbyt dobrze “bawię się” na etacie i blogowanie pozwala mi zachować radość życia. Oczywiście, nie raz kosztem snu, bo jak pogodzić 8 godzin pracy, prowadzenie domu, prowadzenie bloga i jeszcze pisanie książki (piszę, nie zastanawiając się, co będzie dalej, jeśli zacznę sie zastanawiać, to myślami mogę podciąć sobie po raz kolejny skrzydła, bo przecież wszyscy widzimy jak sprzedają się książki). Oprócz tego i poczytać by się chciało itd. Sama wiesz :-) Kiedy po raz kolejny wstaję niewyspana, chociaż obiecywałam sobie, że już nigdy więcej, a mąż pyta mnie, po co się tak męczę, przez chwilę i ja siebie o to pytam, jednak teraz nie widzę już siebie bez bloga. Jedyne, co możemy zrobić, to zastanowić się, czy nie możemy pisać mniej, wyznaczać sobie limity czasowe ;-)

Odpowiedz

Tak wiele możliwości, tak wiele do zrobienia, a czasu wciąż mało ;-) Czasem przeklinam w duchu, jak to jest, że najwięksi mieli dokładnie taki sam wymiar doby co ja i co najlepsze – ogarniali nad wyraz dobrze, podczas gdy ja mam z tych chroniczny problem ;-)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.