Dlaczego powinieneś mieć konto na Instagramie?

dlaczego_warto_mieć_konto_na_instagramie

Jeżeli czytasz mnie po raz pierwszy, istnieje spora szansa, że pomimo tej jakże dyskretnej stopki bloga, możesz jeszcze nie wiedzieć, że jestem zadeklarowaną miłośniczką Instagrama. Natomiast jeżeli mieliśmy już okazję się poznać, to najpewniej wywracasz teraz oczami. Tym wpisem zamierzam Cię przekonać, dlaczego powinieneś mieć konto na Instagramie, o ile oczywiście do tej pory go nie popełniłeś, a jeżeli jesteś wśród szczęśliwców, którzy już mają ten etap za sobą, pozwól, że przybliżę Ci korzyści płynące z jego posiadania, na wypadek, gdybyś jeszcze nie widział w tym większego sensu albo nie wykorzystywał jego potencjału.

.#9 powodów, dla których warto mieć konto na Instagramie

.#1 potęga obrazu

Już podczas samego czytania, nieustannie ścieramy się z obrazami, które na podstawie zlepka kilku liter, tworzy bez wytchnienia nasza wyobraźnia. Wizualizacja jest potęgą, a co przedstawi lepiej te ulotne chwile, jeśli nie właśnie zdjęcie? Twórcy Instagrama wyszli naprzeciw naszym potrzebom i stworzyli serwis społecznościowy, który swoją ideę opiera wyłącznie na obrazach – bez załączenia choć jednej fotografii, nie wyślesz tam nawet prywatnej wiadomości*.

* to się zmieniło w miarę aktualizacji aplikacji

.#2 świat 24/7

Nieważne czy mieszkasz w Stanach, w Afryce, w Polsce czy we Włoszech, nie ma znaczenia, czy znasz jakikolwiek język obcy, możesz nawet nie znać angielskiego, pisać cyrylicą, a i tak, o każdej porze dnia i nocy, spotkasz ludzi, z którymi będzie Cię łączyło więcej, niż możesz sobie wyobrazić. Co jednak ciekawsze – wcale nie musicie rozmawiać, aby nawiązać nić porozumienia. Obraz jest potęgą i wyraża znacznie więcej, niż tysiąc, czasem zupełnie niepotrzebnych, słów. Inspiruj się, odkrywaj, znajdź ludzi podobnych do siebie, nawet, jeżeli mieszkają w Guanajuato.

.#3 okno na świat

Poznaj miejsca, o których nie miałeś pojęcia, pozwól, by to inni oprowadzili Cię swoimi oczami po okolicach, których prawdopodobnie nigdy byś nie odkrył, gdyby nie właśnie oni. Zaplanuj swoje przyszłe podróże w oparciu o podpatrzone fotografie, stwórz dla siebie nowe cele.

dlaczego_warto_mieć_konto_na_instagramie_1

.#4 ludzie

Zaczyna się od #hashtagów, a po nitce do kłębka, trafiasz na ludzi, z którymi łączą Cię pasje, miłość do jedzenia, podróży, forma spędzania wolnego czasu, podobny tryb życia, odnajdujesz nowe pomysły, inspirujesz innych, a i sam czerpiesz od nich garściami, kreujesz swój własny, indywidualny styl, możliwe, że odkrywając go w sobie zupełnie przypadkiem.

.#5 pobudka uśpionej kreatywności

Postęp najszybciej zauważysz wracając do swoich pierwszych zdjęć. Przepaść pomiędzy nimi, a pięćsetnym obrazem, który dodałeś, jest często oszałamiająca. Nagle uświadamiasz sobie, jak wiele wody w rzece upłynęło oraz jak mocno poprawiłeś swoje fotograficzne umiejętności. To trochę jakby od kotleta do naprawdę dobrze wykonanej portretówki.

.#6 dobrej zabawy nigdy dość

Czy między innymi, nie o to właśnie w tym chodzi? A najszybciej przekonasz się o tym, spędzając czas w gronie ludzi, którzy nie wykrzywią się na dźwięk słów: zróbmy grupowe selfie!

.#7 mikroblogowanie

Jeżeli blog to dla Ciebie zbyt wiele, a chciałbyś od czasu do czasu podzielić się jakąś treścią z szerszą grupą odbiorców (którą nie są wyłącznie Twoi znajomi z Facebooka) – Instagram nada się do tego świetnie. Koniec końców, nic nie stoi na przeszkodzie, aby udostępniane przez Ciebie zdjęcia, były opatrzone dłuższym esejem, bo ostatecznie, kto natchnionemu zabroni? A dotarcie? Miażdżące, zwłaszcza w dobie adekwatnych i dobrych jakościowo #hashtagów; no i te niczym nieograniczone zasięgi, żadnych blokad z rodzaju: musisz mnie obserwować, by zobaczyć, że cokolwiek wrzuciłam – bezcenne.

dlaczego_powinieneś_mieć_konto_na_instagramie_2

.#8 za darmo

Smartfona już masz, aplikacja jest za darmo, zdjęcia również nic Cię nie kosztują, a cały ten pakiet możesz mieć o każdej porze dnia i nocy. Dotarcie do milionów, robiących w tej samej chwili dokładnie to samo co Ty – gratis. O możliwości świetnej obróbki zdjęć nawet nie wspomnę (osobiście przestałam używać czegokolwiek innego).

.#9 inspiracja

Tuż obok Pinterestu, Instagram jest moją kopalnią inspiracji, nowych pomysłów, motywacji do działania i kolejnych możliwości. Czerpię garściami, zachłannie. I wciąż chcę więcej.

Instagram to obrazy i ludzie, to społeczność, pojedyncze historie, to oddziaływanie na zmysły, kreowanie własnego, unikalnego stylu, dotarcie do niewyobrażalnej liczby użytkowników, to kopalnia inspiracji i nowych pomysłów, to piękno, zamknięte w obrazie. Ta aplikacja odkrywa i pobudza w nas pasje, o których niejednokrotnie nie mieliśmy pojęcia. Nie od dziś też wiadomo, że ludzie lubią piękno, jak i pięknem się otaczać. Nic więc dziwnego, że Instagram tak silnie oddziałuje na swoich użytkowników – odpalamy, by nacieszyć oko, a że po drodze uświadomimy sobie kilka innych powodów… cóż, wciąż jest tyle do odkrycia :)

Psst! Tym razem wyjątkowo nie zablokuję komentarzy z odnośnikami, zwłaszcza do kont, które uważacie, że warto polecić (a może to Wasze własne?). Z przyjemnością poszerzę swoje horyzonty, więc jeżeli macie ochotę – śmiało! Dajcie też znać, jakie sami macie zdanie na temat możliwości, które daje Instagram.

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com

Total
0
Shares
Komentarze: 39
  1. Przez pewien czas podchodziłam do Instagrama dość sceptycznie, jednak z czasem przekonałam się do niego. Uwielbiam przeglądać profile innych, szczególnie prezentujące piękne zdjęcia wnętrz, fryzur czy jedzenia. Bardzo lubię też podpatrywać tam innych blogerów. No i sama przepadłam będąc tam dość aktywną. W końcu! ;)

  2. nie wyobrażam sobie dnia bez zajrzenia na insta! tyle tam motywacji i inspiracji, gdyby tylko doba była dłuższa :) fajny pomysł z tym aby planować podróże podpatrując insta zdjecia- zrobię to przed wyjazdem w maju!

  3. Uwielbiam Instagrama. Chociaż często żal mi tego, że zniknęła jego spontaniczność. Starannie wyreżyserowane zdjęcia oraz życie. Coraz mniej użytkowników używa telefonu do robienia zdjęć, mimo że taka była idea Instagrama. Pojawiły się lustrzanki oraz tendencje, które są wszechobecne. Personalizacja została zastąpiona przez kreację. Estetyka, zwłaszcza w przypadku bloggerów, nie wiele się od siebie różni. Zresztą sama nie jest użytkownikiem, który by się odznaczał oryginalnością. Nie potrafię się jednak zgodzić, że zdjęcia nic nie kosztują. Tak pewnie jest, ale nie w przypadku blogów, czy mikroblogów. Często przedstawiamy idealne życie, inspiracje, które kosztują. Otwarcie przyznaje, że dla mnie był i jest to jeden z najkosztowniejszych elementów bloga. Nie tylko pod względem materialnym (ale ten aspekt także jest ważny, gdy dbamy o spójność przestawianej treści), lecz także czasowym. Coraz częściej kusi mnie napisanie jak naprawdę powstają takie zdjęcia i ile zawierają one prawdy o naszym życiu codziennym. Ale to już kwestia tendencji i trendów. Mi się akurat to podoba :)

    http://semi-rad.com/2013/06/please-continue-instagramming-your-amazing-life/
    http://www.relevantmagazine.com/culture/tech/stop-instagramming-your-perfect-life

    Polecam te artykuły. W całkiem ciekawy sposób tłumaczą sposób w jaki fascynuje nas Instagram :)

    1. W takim rozpatrywaniu, przyznaję Ci pełną rację – największym kosztem jest czas. Tylko czy to aby na pewno wyłącznie koszt? Bo tak między nami, osobiście od samego początku potraktowałam to jako inwestycję we własny rozwój – wiedziałam, że blogowanie pochłonie mnie bez reszty i w sumie nie pomyliłam się.
      Nieco trudniej jest mi się zgodzić co do wspomnianej przez Ciebie kwestii spontaniczności, doskonale rozumiem, co miałaś na myśli, ale te różnice w naszych spojrzeniach najpewniej wynikają z faktu, że zrzucam to na Snapchata, jako adekwatną aplikację do takich szybkich migawek. Za to zawsze będę obstawała przy tym, że Instagram powinien być aplikacją do zdjęć z telefonu, lustrzanki to już przerost formy nad treścią. I żeby nie było – 99% moich zdjęć jest wykonana właśnie iPhone’em, a jedyna obróbka, pod jaką trafiają, zamyka się w ustawieniach aplikacji.
      “Coraz częściej kusi mnie napisanie jak naprawdę powstają takie zdjęcia i ile zawierają one prawdy o naszym życiu codziennym.” – to byłby świetny i obnażający prawdę wpis.

      1. Oczywiście, dla mnie to także sposób na rozwój oraz inwestowanie w siebie! Aczkolwiek czasem wydaje mi się wręcz śmieszne, że jadę na drugi koniec Barcelony, by kupić makaroniki, bądź poszukuję kwiatów w określonym kolorze przebijając się metrem przez miasto. Co do spontaniczności- przede wszystkim miałam na myśli jego naturalną formę. Niezwykle ciężko spotkać na Instagramie zdjęcie, które nie byłoby starannie przygotowane i przemyślane (chociaż to także odnosi się do konkretnego przedziału wiekowego). Nie tylko pod względem artystycznym, lecz także w kontekście rzeczywistego odzwierciedlenia życia.

        Co do planowanego wpisu, to już przypominają się sytuację, w których myślałam “gdyby tylko wiedzieli” ;)

        1. “wręcz śmieszne, że jadę na drugi koniec Barcelony, by kupić makaroniki” – gdy zdarzają mi się takie akcje, pukam się w czoło z myślą, że nigdy się do tego nie przyznam. Ale ilekroć zaczynam myśleć o tym intensywniej, zwłaszcza patrząc na zdjęcia innych autorów, zastanawiam się jak wielu z nich… NIE robi tego. Instagram stał się swoistym portfolio, wypierając wiele innych serwisów, gdzie kiedyś, szukalibyśmy takich zdjęć na deviancie, digarcie i innych tego typu, a z drugiej strony – weszliśmy w erę fotografii lifestylowej, co jest ściśle związane z fotografią smartfonową. Gdzie obecnie lepiej zaprezentować swoje “osiągnięcia” jak nie na największym serwisie foto, którym stał się Instagram? :) Niestety, jak wspomniałaś, coś za coś, tu obrywa (i to dosyć mocno) spontaniczność.
          I wciąż uważam, że byłby to fenomenalny wpis. Wczoraj, siedząc na uczelni, myślałam, na ile sposobów można coś takiego ugrać – dla mnie osobiście, każdy byłby swoistym strzałem w kolano, a z drugiej strony – to jak metamorfoza: przed i po -> kobieta z makijażem i bez, społeczność to uwielbia.

  4. Powinnam mieć i mam. Całkiem niedawno założyłam. Nie żałuję, bo spełnia to wszystkie punkty, które przedstawiłaś powyżej. Poza tym jest to też uzależniające, nie ma dnia żeby tam nie zajrzeć nawet gdy nie wstawia się swoich zdjęć codziennie. Można dodać, że Instagram tworzy także pewne historie naszego życia w obrazach.

  5. To ja jeszcze polecam Wam rozejrzenie się za swoją lokalną grupą instagramersów :) informacje o nich znajdziecie np na stronie igerspoland.pl albo po prostu szukając profili @igersnazwamiasta np igerskrakow, igersgdansk, igerswroclaw itd. Można poznać świetnych ludzi, spotkać się z nimi podczas instameetów czy photowalków, wzajemnie się inspirować, uczyć od siebie i spędzić bardzo fajnie czas :)

  6. nie mam. zamierzam założyć na dniach.
    wstyd to hańba z mojej strony, bo i wizję mam całości, i chęci, i wszak fotografuję na co dzień.
    odwiedziłam Twój – jest wysubtelniony, czyli idealnie wpisuje się w moją estetykę ;)
    pozdrawiam

  7. wstyd się przyznać, ale z instagramem nadal się nie zaprzyjaźniliśmy – być może nie odkryliśmy między sobą pokrewieństwa dusz ;) ciągle do niego dorastam, pewnie przyjdzie taki czas, że i na mnie przyjdzie pora.

  8. Ja i Instagram przechodziliśmy różne okresy – od całkowitej fascynacji, do cichych dni. Teraz zaglądam raz na kilka dni i sprawdzam, co u moich znajomych/blogerów, których blogi czytam. Czasem sama też coś wrzucę :)
    PS Twojego ig bardzo lubię :)

  9. jak już wiesz ja mam swojego prywatnego instagrama w telefonie bo fotografuję absolutnie wszystko :D jakoś wciąż nie mogę się zebrać do pokazania części mojego życia światu :) Ale ‘selfie time’ u mnie funkcjonuje i zdążyłam już przyzwyczaić znajomych i nawet Rodzinkę (mam nawet sporo sefie z Babcią) :D

  10. Twój Instagram jest cudowny. Ja swojego nigdy nie potrafiłam utrzymać- głównie przez zdjęcia słabej jakości. Po jakimś czasie przestałam dodawać zdjęcia regularnie i ostatnia- trzecia już, czy czwarta próba- ponownie zakończyła się fiaskiem. Zdecydowanie bardziej wolę snapchata- nikt sie nie przejmuje zła jakością, liczy się to co chcesz przekazać w te magiczne 10 sekund zanim zdjęcie “wyparuje” ;)

    1. A czy nie jest Ci szkoda tych zdjęć? :) W sensie – tak jak napisałaś, znikają, więc teoretycznie prowadzenie chociażby albumu “migawek”, o którym wspomniała @andanowa:disqus, jest tam niemożliwe :)

      1. Snapchat oferuje też możliwość zapisania zdjęcia, zanim wyślę je hen daleko by zniknęło na zawsze. Swoje moge zapisywac bez problemu ,a gdy chce czyjeś- męcze się z szybkim wyjęciem patyczka i zrobieniem screena, co niestety nie zawsze się udaje ;)

        1. W tym momencie trudno nie docenić iPhone’a, w którym screen = przycisk aparatu + przycisk home – szalenie przydatna sprawa :) Ale przyznam szczerze – nauczyłam się kolejne rzeczy, nie wiedziałam, że Snap oferuje taką możliwość, byłam przekonana, wszyscy robią właśnie screeny. Sama to praktykuję w przypadku Instagramowych zdjęć innych użytkowników, gdy któreś powali mnie na kolana do tego stopnia, że nie odejdę bez niego :)

        2. W samsungach teoretycznie też działa podobny patent: home+ blokada. Ale ja osobiście wolę robić screeny patyczkiem, bo gdy próbuję ta kombinacją, to telefon zawsze się blokuje, albo wychodzi z aplikacji, ale screena nie robi. Patyczkiem jest mi o wiele łatwiej ;)

  11. Lubię zajrzeć rano (najlepiej z łazienki) do Ciebie i napisać Ci dzień dobry śliczności:)
    Instagram daje ogromne możliwości, począwszy od prowadzenia firmowego konta i publikacji marketingowych, po tak jak napisałaś, mikroblogowanie i zawieranie nowych znajomości. :)

  12. Nie wywróciłam oczami, raczej się uśmiechnęłam na myśl o Twoim instagramie;) Dopieszczony w każdym calu! Ja moje konto traktuję bardziej na luzie jako “migawki” z życia, nie zawsze przemyślane i nie zawsze muszące zbierać mnóstwo like’ów – po prostu jak klaser z momentami ;) i to jest też piękne – że każdy może mieć swoją wizję. A jako źródło inspiracji faktycznie super!

  13. Ja lubię na insta zdjęcia kawiarnianych kawuszek, ciasteczek, no i miejsc oczywiście. Foty cudownych miejsc, które dodaję do listy tych, które jeszcze za tego życia trzeba odwiedzić. Niestety sama póki co mam strasznie słaby aparat w telefonie, ale cóż – lepsze 2 megapiksele niż nic.

  14. Sama prawda w tym poście! Dla mnie Instagram jest w wielu przypadkach przedłużeniem bloga. Miewam chwile, że bardziej oczekuję na nowe zdjęcie niż artykuł danego blogera :D

    1. Czyli nie tylko ja tak czasem miewam, dobrze wiedzieć! :) Niekiedy mam wyrzuty sumienia, że to Instagram dokarmiam regularnie, podczas, gdy blog aż się prosi o nowy wpis, z obrazem jest mi znacznie łatwiej, a nijak mi to połączyć razem niestety.

  15. Zgadzam się w 100%! Założyłam konto na Instagramie kilka dni temu i teraz nie wyobrażam sobie jak wczesniej mogłam go nie mieć. Super fotki, ciekawi ludzie. Spędzam mnóstwo czasu przeglądając poszczególne fotografie i teraz dzień bez zdjęcia to dzień stracony :) Instagram jest już moim nałogiem, ale jest to jedno z tych megapozytywnych i inspirujących uzależnień :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować