Pamiętacie jeszcze historię, którą opowiedziałam Wam w tekście o Vanillefox? Właśnie mija 8 miesięcy i chciałabym ją dla Was dokończyć, bo nie wszystko poszło tak, jak sobie założyłam, a rzeczy, które wydarzyły się po drodze, utwierdziły mnie w przekonaniu, że nieustannie należy szukać własnej drogi.

Instagram jest jedną z najszybciej zmieniających się aplikacji. Począwszy od algorytmu, przez dostępne opcje, kończąc na trendach. Nierzadko coś, co było hitem jeszcze pół roku temu, dziś wzbudza co najwyżej średnie emocje. Na Instagramie nowe pomysły mają swoje 5 minut tylko przez krótką chwilę, zanim, razem ze wszystkimi innymi, trafią do worka „to już było”. I właśnie z powodu takiego wypalenia, zrodził się u mnie pomysł na nowy profil vanillefox.

.dlaczego zamknęłam vanillefox?

Na ogół jestem dość wytrwała w swoich działaniach, dlatego poświęciłam mu 4 miesiące konsekwentnej pracy. Po pewnym czasie zdałam sobie jednak sprawę, że okłamuję siebie. Z drugiej strony, wszystkie podjęte działania przyniosły mi więcej wartości, niż @alabasterfox przez ostatni rok. W końcu zrozumiałam.

Celem drugiego profilu nigdy nie było osiągnięcie poziomu mojego głównego konta. To miał być jedynie bufor i możliwość podejścia fotografii od zupełnie innej strony. Trochę klimatów boho, retro, emocji zamkniętych w kadrach i może odrobina mnie, żeby moja obecność w sieci przestała być bezosobowa. Opowieści, które pokazywałam Wam na Instagram Stories @alabasterfox, miały być nieodłączną częścią tego bufora. Co się więc zmieniło?

.oczekiwania

Przestałam przejmować się oczekiwaniami ze strony innych. Tu nie chodzi o brak pokory, ale o zaprzestanie prób spełniania oczekiwań, które nijak nie były zgodne ze mną. Vanillefox było moją tarczą, bo najzwyczajniej w świecie bałam się wprowadzenia zmian na głównym kanale mojej komunikacji z Wami. Widziałam, że na wszelkie anomalie odbiór był po prostu słabszy, więc próbowałam robić to na okrętkę. I tak bawiłam się w kotka i myszkę przez 4 miesiące, aż pewnego wieczoru, siedząc w hotelu w Mediolanie, po raz pierwszy użyłam Lightrooma do obróbki zdjęć na @alabasterfox, nowy styl, nowe kolory i kadry. Mało tego, to było zdjęcie ze mną w roli głównej*. I właśnie wtedy stwierdziłam, że teraz albo wcale, i albo zmienię formę publikacji na taką, która nie będzie mnie ograniczała, albo zostaję przy starej koncepcji, ale przestaję udawać, że vanillefox spełnia moje potrzeby. Połączyłam więc swoje dwa światy.

.dlaczego nie pokazuję siebie na zdjęciach

.dlaczego nie pokazuję siebie na zdjęciach

*Nie mam takiej potrzeby, ale nie jest to sytuacja 0-1, a często taki właśnie zarzut słyszę :) Zależało mi na stworzeniu miejsca w sieci, do którego będziecie wracać niezależnie od tego, kim jest osoba po drugiej stronie. Myślałam, że najważniejsza jest tworzona treść i to, co ze sobą niesie. Życie jednak szybko to zweryfikowało i przez przypadek doprowadziłam do bezosobowości alabasterfox, a przecież, wbrew pozorom, daleko mi do chłodnej i zdystansowanej wersji Elsy :) Mocno uświadomiliście mi, że jesteście tu dla mnie. W końcu to do mnie dotarło.

Obecnie pokazuję siebie, ale raczej jako uzupełnienie kadru, wciąż wychodzę z założenia, że to nie ja jestem głównym punktem na moich zdjęciach. Niemniej jednak nie będę znikać z nich całkowicie – ten profil prowadzi człowiek, nie udawajmy, że tak nie jest :) Balans przede wszystkim, powtarzam to często, ale naprawdę tak czuję.

.na instagramie jest coraz mniej miejsca na udawanie

Wszystko się zmienia, bo wszystko już było. Piękne rzeczy, czy sceny, pokazywane na zdjęciach na Instagramie, coraz częściej stają się częścią życia twórcy, a nie jedynie układanką, czy pozą w ładnym miejscu. Zaczynamy przesiąkać stylem, który sami stworzyliśmy na naszych obrazkach. To kolejny etap wychodzenia przed szereg, bo nie oszukujmy się – dziś bardzo trudno jest zbudować społeczność, idąc wśród tłumu, bez charakterystycznej dla nas samych cechy. A jeśli czujemy jakąś iskrę – podążmy za nią, próbujmy, metodą prób i błędów, odkrywajmy siebie i swoje potrzeby w poszukiwaniu właściwej drogi, i to nie tylko w kwestii Instagrama. Oryginalność nigdy się nie znudzi.

Cover photo by Brooke Cagle on Unsplash

2 odpowiedzi

Odpowiedz

Instagram dla mnie to od kilku miesięcy jedno, wielkie źródło frustracji. W roku 2018 jest już chyba niemożliwe zbudowanie własnej marki. Zaczynam wątpić w cały sens obecności na tej platformie. Instagram promuje influencerów, którzy już mają dużą społeczność i bombardują moją kartę “Eksploruj” cały czas tymi samymi treściami. A ja chciałabym też zobaczyć co mają do zaoferowania inni użytkownicy, nie tylko ci “wielcy”. Coraz trudniej jest mi odkrywać nowych, ciekawych twórców i sama też widzę, że nie docieram do nowych odbiorów.

Dopadło mnie jedno, wielkie zwątpienie. Przestaję wierzyć w siebie, chociaż staram się i daję z siebie 200% tworząc content. Ale dość mojego marudzenia.

Ciebie obserwuję od początku mojej obecności na Instagramie i zawsze byłaś dla mnie inspiracją. Odkąd pokazujesz na Alabasterfox siebie, konto jest znacznie bardziej ciekawe. Przed tą, nazwijmy to epoką, wiało czasem nudą. Cieszę się, że podjęłaś tę decyzję i urozmaiciłaś swój profil, zamiast rozdrabniać materiał między dwa konta.

Odpowiedz

To co mogę Ci doradzić, to częściej zaglądaj do mniejszych kont o tematyce, która Cię interesuje. Algorytm musi nauczyć się Twoich zachowań, żeby lepiej dopasować treści, które Ci się spodobają. To żmudna robota, ale warto :)

A co do nierozdrabniania się – dzięki! Mam nadzieję, że przynajmniej w tym zakresie mam przed sobą prostą, a jedyne zakręty będą dotyczyły zupełnie innych rozkminek związanych z tym co tworzę w sieci :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.