Jak zaplanować zagraniczny wyjazd?

Jak zaplanować zagraniczny wyjazd?

Sezon urlopowy zbliża się wielkimi krokami, więc to już ostatni moment, by zaplanować wyjazd w jakimś rozsądnym budżecie, który nie zrujnuje naszego portfela, a przy okazji nie skaże nas na przymusową dietę przez kolejny kwartał. Chciałabym się z Wami podzielić moim sposobem na organizację wyjazdów zagranicznych*, który, jak do tej pory, jeszcze mnie nie zawiódł (i oby tak pozostało!).

Uwielbiam podróżować. Prawdopodobnie jest to najbardziej pożądany przeze mnie sposób przeżywania życia – w drodze, z aparatem fotograficznym, laptopem w plecaku i w doborowym towarzystwie. To właśnie ten ostatni element, który dopełnia idealną całość, zawsze blokował mnie przez samotnymi wyjazdami – perspektywa dzielenia i przeżywania chwil z drugą osobą, a później wracania do nich po tygodniach, miesiącach i latach – bezcenne. Nie zmienia to jednak faktu, że myślę o tym coraz częściej.

.od czego zacząć planowanie?

Proponuję od miejsca. Nie, nie wywracajcie teraz oczami, bo zdziwilibyście się, jak łatwo zmienić kierunek podróży w ciągu zaledwie 5 minut! Spędziłam pół dnia, układając nieco zbyt skomplikowany plan logistyczny naszej eskapady do Grecji (z Kretą i Santorini w pakiecie), aż w końcu, po ogromnej fali frustracji, rzuciłam wszystkimi notatkami mówiąc do M.: to co, Malta? 10 minut później mieliśmy zabookowane bilety.

W czym był problem? Okazało się, że czasowo nie dalibyśmy rady tego ogarnąć – albo inaczej – dalibyśmy, ale to mijałoby się całkowicie z naszym celem i najpewniej wrócilibyśmy jeszcze bardziej zmęczeni niż byliśmy na początku. Chcieliśmy zahaczyć o wszystko na raz, ale z powodu odległości, utrudnionych połączeń, a także nieustannie rosnących kosztów – wyjazd nadto się skomplikował i ostatecznie z przyjemności zrobiłam rozkminkę, której pożałowałam już po kilku minutach. Odczekałam, odetchnęłam, wrzuciłam w Google frazę: “Malta” i spojrzałam w zdjęcia. To było to, czego potrzebowaliśmy – mała wyspa, którą spokojnie przejdziemy sobie wzdłuż i wszerz przez te kilka dni i nie będzie mowy o żadnym maratonie od hotelu do hotelu, z jednego miejsca do kolejnego i tak przez niespełna 1,5 tygodnia. Santorini poczeka na swoją kolej, ale wtedy wybierzemy się wyłącznie tam. Planując, weźcie pod uwagę przede wszystkim swoje potrzeby i upewnijcie się, czy aby na pewno nie dołożycie sobie tylko jeszcze większego zmęczenia.

.termin i loty

Niestety bywa, że musimy dostosować się do terminu, w którym otrzymujemy urlop, ale są też sytuacje, w których to urlop można dostosować do pożądanej przez nas daty. Do planowania lotów używam aplikacji Skyscanner – pozwala mi ona na tworzenie najróżniejszych kombinacji, w poszukiwaniu najtańszych połączeń :) Czasami wylot planuję z “Polski”, a nie stricte z “Wrocławia”, dzięki czemu niejednokrotnie zaoszczędziłam kwoty rzędu 200 – 300 zł, lecąc z innego miasta Polski – a umówmy się, najczęściej o wiele łatwiej jest przemieścić się z punktu A do punktu B, mając świadomość wszystkich dostępnych możliwości przejazdu w środowisku dobrze nam znanym. Przelot z Wrocławia do Warszawy? Pewnie! 40 minut i wydatek około 19 – 39 zł, a oszczędność na biletach lotniczych niespełna 300 zł (akurat leciałam do Norwegii, więc to jak najbardziej autentyczny przykład). Minusy takich zawirowań? Konieczność przejazdu do innego miasta, to z kolei oznacza dodatkowy czas.

Jak zaplanować podróż

.lotnisko

Gdy już wiemy dokąd lecimy, skąd i w jakim terminie, warto się dowiedzieć, gdzie ląduje nasz samolot. W przypadku tanich linii, bardzo często jest to lotnisko oddalone o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów od miasta. W takich sytuacjach mamy niemalże 100% pewność, że na danym porcie lotniczym stacjonuje co najmniej jedna sieć przewoźnika, która dowiezie nas do centrum miasta (oczywiście za stosowną opłatą) – warto się wcześniej dowiedzieć ile ona wynosi. W przypadku Paryża mówimy o koszcie w wysokości 17 EUR, podczas gdy w Londynie zamykamy się w kwocie około 9£. Rezerwując online, z reguły jest taniej.

.nocleg

Obliczyliśmy koszty lotu, dojazdu z lotniska do centrum, to teraz warto pomyśleć o noclegu. Osobiście korzystam z booking.com, ale nie zawiodła mnie także strona venere.com. Coraz głośniej mówi się również o airbnb i innych tego typu serwisach pośredniczących w wynajmie kwater prywatnych, ale osobiście jeszcze z nich nie korzystałam, więc nie mogę się wypowiedzieć. Korzyści płynące z tego sposobu są niezaprzeczalne, ale jakoś wciąż mam pewne opory, stąd też dalej korzystam z booking.com i standardowych hoteli, zwłaszcza że wiem, iż w centrum da się znaleźć naprawdę przyjemne warunki w przystępnej cenie. Korzystając z booking.com zawsze zwracam uwagę na:

lokalizację (z reguły celuję w centrum, aby uniknąć korzystania z komunikacji miejskiej – dzięki czemu chodzę więcej, a tym samym więcej widzę i mogę poczuć klimat danego miasta, w przypadku miejscowości nadmorskich, ważna jest dla mnie bliskość plaży).

odległość i skomplikowanie dojazdu od przystanku busów (dowożących z lotniska do miasta i odwrotnie) – warto pamiętać, że tanie linie latają o niestandardowych porach, dlatego nierzadko pokład samolotu opuszczamy po godzinie 22.00, a przed nami jeszcze 1 – 2 h dojazdu do miasta i nagle okazuje się, że hotelik albo pensjonat, który wybraliśmy ze względu na jego nieodparty urok, ma recepcję czynną do 22… ups. To kto śpi na ławce? Warto zapobiegać takim sytuacjom, sprawdzić godziny przylotu i odlotu, dowiedzieć się, do której godziny czynna jest recepcja i przede wszystkim jaką odległość będziemy mieli do pokonania. Wszystko da się zgrabnie załatwić, jeżeli tylko wcześniej mamy świadomość sytuacji.

cenę (wyznaczam sobie kwotę maksymalną za pokój / dobę, jaką jestem skłonna zapłacić, zaznaczam to w ustawieniach i błyskawicznie mam wszystkie rekordy; dokładam opcję lokalizacji albo od razu włączam podgląd mapy wszystkich hoteli w tym zakresie cenowym i voila! mogę przystąpić do czytania opinii, gdy już wyłonię kilka swoich typów).

dodatkowe udogodnienia (jak np. śniadanie – jeżeli jest w cenie, wspaniale, jeżeli trzeba dopłacić – to ile? All inclusive? Po co, przecież nie zamierzamy spędzać wakacji w hotelu – tam tylko śpimy :) ).

wyposażenie pokoju (absolutnie musi być z łazienką; np. w przypadku dokonywania rezerwacji w Paryżu, jest to co prawda dosyć częste utrudnienie, ale można je bardzo szybko zniwelować odpowiednią ceną, a jeżeli nam się poszczęści i zarezerwujemy hotel odpowiednio wcześniej – znajdziemy naprawdę uroczy obiekt, w dogodnej lokalizacji,  bardzo przystępnej cenie i oczywiście z łazienką).

możliwość rezygnacji – sytuacje bywają różne, więc dodatkowym atutem jest możliwość rezygnacji z rezerwacji na kilka dni przed terminem pobytu (raczej nie wchodzi to w grę przy naprawdę sporych okazjach dnia). Dodam tylko, iż rezerwując noclegi w tego rodzaju serwisach, od razu przypisujemy swój numer karty.

Jak zaplanować zagraniczny wyjazd_2

.dowód tożsamości

Nie zróbcie tego, co ja w ubiegłym roku – planowałam objazd po Grecji (samochodem), wszystko było zaplanowane, za tydzień mieliśmy wyruszać. Pro forma zapytałam tylko M.: Skarbie, przywiozłeś z Kłodzka paszport? Domyślacie się ciągu dalszego? ;) Gdyby był w Kłodzku to jeszcze pal licho – szybko do załatwienia. Problem pojawia się wraz z brakiem aktualnego paszportu. Nad tą Grecją wisi jakieś fatum, to już drugi rok z rzędu, gdy wyjazd nam nie wypala, ale nic to – wtedy pojechaliśmy do Włoch, zmiana była szybka i bezbolesna, a przede wszystkim – niewymagająca paszportu, a wyłącznie dowodu osobistego. Koniecznie zorientujecie się, jakich dokumentów wymaga kraj, do którego zamierzacie się udać.

 .okolica i atrakcje

Jestem entuzjastką spontanicznego zwiedzania, a dzięki dziesiątkom pokonanych kilometrów, naprawdę mogę poczuć klimat danego miasta, nie wspominając o tym, ileż niesamowitych miejsc zobaczyć! Niemniej jednak na różnych stronach internetowych, zawsze, nawet jeśli tylko pobieżnie, przeglądam największe atrakcje regionu, po czym przenoszę je do aplikacji CityMaps2Go (działa w trybie offline, więc jest niezastąpionym towarzyszem naszych podróży). Gdy już wiem gdzie spotkam tłumy turystów, powoli zaczynam przeglądać fora internetowe w poszukiwaniu miejscowych perełek (najlepiej z perspektywy mieszkańca bądź stałego bywalca), a później pozostaje już tylko dobrze się bawić :)

Z pewnością Wy też macie swoje obowiązkowe punkty, które odhaczacie, ilekroć planujecie podróż do innego kraju – koniecznie się nimi podzielcie! :)

tym razem wpis dotyczy głównie podróży opartych na połączeniach lotniczych oraz noclegach w ho(s)telach, nie brałam pod uwagę dojazdu własnego (samochodem), a także pól namiotowych (które są naprawdę świetne!) – prawdopodobnie poświęcę im osobny wpis w oparciu o ubiegłoroczny objazd po Włoszech :)

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com

Total
0
Shares
Komentarze: 20
  1. W Grecji jest potrzebny paszport?? przecież to UE? teraz osłupiałam, bo biorę greckie wyspy pod uwagę na jesień, ale paszportu brak:)

    Ja zaczynam od zwiedzania stron tanich przewoźników w poszukiwaniu promocji. Skyscannera używałam, ale czasem nie wyszukuje wszystkiego. Jak znajdę coś ekstra, to kupuję bilet i wtedy zostaje podjęta decyzja, że lecimy:) Na dwa miesiące przed wylotem szukam chaty na airbnb i to praktycznie jedyne miejsce, w którym szukam – tyle hoteli odwiedzam służbowo, że na wakacje chcę coś innego. Na miesiąc przed wylotem robię resztę budżetu: ile kosztuje wynajem samochodu lub całodobowy pass na miejski transport, ile możemy wydać na żarcie i rozrywki itd. Na koniec drukuję mapki i robię jakiś baardzo luźny plan, co chciałabym zobaczyć:) I jedziemy na lotnisko! Przeważnie do innego miasta. Poza polskimi miastami warto jeszcze patrzeć na loty z Berlina, jest tam bardzo dobry i tani dojazd Polskim Busem.

    Jedyne co mi doskwiera, to że w bardziej plażowe, wypoczynkowe miejsca można praktycznie dostać się tylko z biurami podróży, chyba, że chcemy srogo przepłacić. A właśnie takie miejsce mi się teraz marzy… :)

    1. Ależ skąd :) To miał być objazd po Grecji, jechalibyśmy wtedy z Polski samochodem, co z kolei oznaczało pokonanie krajów, których bez paszportu byśmy nie przejechali :) Sama Grecja (samolotem) – bez problemu na dowód osobisty.

  2. opowieść z paszportem do złudzenia przypomniała mi moją historię :)… znalazłam rewelacyjną ofertę last minute wakacji na Barbados za pół darmo.. no i jak już się zdecydowaliśmy to coś mnie tknęło i zapytałam moją połówkę czy ma paszport.. domyślasz się pewno zakończenia tej historii. Przeterminowany o 1,5 roku! .. szaleństwo..

    1. Ma to swoje plusy :) Przyznam, że z tej formy skorzystałam tylko raz, lata temu, fakt – zobaczyłam wtedy naprawdę wiele wspaniałych miejsc (objazd po całej Grecji, od północy, z Saloników, aż na południe, do Aten), jednakże zabrakło mi kluczowego elementu – “czasu wolnego” i swobody :) Możliwość celowego “zgubienia się”, w odwiedzanym mieście, jest dla mnie nieodłączną częścią każdej wyprawy – bez pośpiechu, bez grupy, na spokojnie, we własnym rytmie :) Ale myślę, że każdy musi tę kwestię dostosować do własnych potrzeb i możliwości, czyli w zasadzie jak w większości przypadków :)
      ps. polecasz może jakiegoś konkretnego pośrednika / biuro podróży? Mam kogoś bliskiego, komu taka informacja by się przydała (również zwolennik zorganizowanych tripów), a sama nie potrafię pomóc z powodu braku rozeznania w temacie.

    1. Ja również już tylko czekam na koniec sesji i rozplanowanie (chociażby pobieżne) podróży :) Ale to będzie nagroda za te kilka wyniszczających tygodni ;) Trzymam kciuki za pozytywne zakończenie semestru!

  3. W moim przypadku takie wyjazdy często mają dość spontaniczny charakter. Szukając tanich połączeń staram się przestrzegać kilku uniwersalnych zasad. Czasem szukam celu podróży dosłownie na oślep. Wpisując w Skyscanner Barcelona- wszędzie ;) Także dostosowuję podróże do swoich potrzeb, a nie odwrotnie. W końcu przede wszystkim zależy mi na tym, by nie wrócić bardziej zmęczona. Na jesień planuję wyjazd do Paryża i cóż. Na razie nie zrobiłam nic w tym kierunku. Jednak zmotywowałaś mnie i za chwilę zabieram się za planowanie :)

    1. Ach, również zdarza mi się coś takiego robić w Skyscannerze, w ten sposób wybrałam się po raz pierwszy do Londynu, czy Paryża właśnie – spontaniczna decyzja na 1,5 tygodnia przed terminem wylotu :) Niestety jakoś dziwnym trafem z wyjazdu na wyjazd te koszty dziwnie nam rosną, więc teraz staram się bookować bilety i noclegi wcześniej, co wiąże się z planowaniem niestety. Wcześniej mam na myśli tak z miesiąc. To daje pole do popisu w kwestii zakwaterowania i cen połączeń lotniczych :) Natomiast zauważyłam też, że nie ma co przesadzać, bo naprawdę nie opłaca się kupować biletów lotniczych na np. 3 miesiące przed terminem, są po prostu droższe, a najlepsze ceny, pojawiają się zazwyczaj na 6 do 3 tygodni przed datą.
      Jednak wciąż jestem entuzjastką spontanicznych wyjazdów i nie potrafię takowych odmawiać, ale że ja uwielbiam każdy sposób – nawet to planowanie nie zaburzy mojej pełni szczęścia z tym związanej :)

      1. Zwłaszcza jeśli leci jedna lub dwie osoby, wtedy naprawdę można dostać bilety w okazyjnej cenie. To po prostu wyprzedaż ostatnich miejsc na najbliższy lot. W ten sposób nigdy nie przepłaciłam za przeloty do Polski. Do Indii poleciałam w dwie strony za tysiąc złotych. Bilety kupione na miesiąc przed odlotem. Dziecko szczęścia ;) U mnie brak planowania to efekt tego, że tak wiele się zmienia nawet na przestrzeni tygodni, że nie możemy sobie na to pozwolić. N. ma nagle jakiś koncert lub musi lecieć do Argentyny. Ja za to nie mam wolnego, bądź muszę być w Polsce. Na razie więc skupiam się na weekendowych lub jednodniowych podróżach :) Inaczej stres doprowadza mnie do szaleństwa.

  4. Chyba najbardziej lubię podróżować autem, bo wtedy nie ma ograniczeń czasowo-logistycznych (przesiadek, pory powrotu do hotelu itd), ale uwielbiam też latać! Super to wszystko skondensowałaś, myślę, że o niczym nie zapomniałaś. Z paszportem też miałam małą przygodę – chcieliśmy lecieć do Meksyku, niedługo po ślubie, dokument na stare nazwisko byłby jeszcze ważny, gdyby nie fakt, że stracił ważność pół roku wcześniej, a ja postanowiłam wymienić go już mając dwuczłon. Z tym Meksykiem to było takie last minute, szybka decyzja. Biegałam po urzędach, błagałam, żeby mi to załatwili w dwa tygodnie. Załatwili, miałabym paszport dzień przed wylotem, ale woleliśmy nie ryzykować, bo co byłoby, gdyby urzędnik nie dotrzymał słowa? Nie mógł mi dać tego na piśmie, bo po prostu robił mi przysługę. I taka wycieczka nas ominęła!
    P.S. widzę, że obie jesteśmy w naszych związkach “motorem napędowym” podróżowania:)

    1. Auć, to musiało być jednak bardzo rozczarowujące. Sama z największą przyjemnością wybrałabym się kiedyś do Meksyku, ale w Waszym przypadku, tak jak mówisz, to była kwestia jednego dnia, nie było żadnej gwarancji, że się uda, osobiście uważam, że podjęliście dobrą decyzję, bo gdyby coś się posypało – z pewnością skończyłoby się jeszcze mniej przyjemnie.
      A co do samochodu, ach, tyleż plusów co minusów, kwestia przede wszystkim czasu, a z drugiej strony – można tak wiele zobaczyć po drodze, zatrzymać się w każdym pożądanym miejscu, świetna sprawa :) Ale gdy wybraliśmy się do Włoch – to był maraton, bajeczny, ale jednak wykańczający dla mojego partnera, który był jedynym kierowcą. Mam wyrzuty sumienia po dziś dzień ;)

      1. Aaaa, jeśli jest jeden kierowca to faktycznie jest to trochę “niesprawiedliwe” ;) znajoma zawsze opowiada, że jej mąż, który nie ma prawka zawsze wybiera najbardziej “krajobrazowe” trasy, nawet jeśli wydłuża to podróż dwukrotnie. I on sobie to wszystko ogląda, a ją wiele omija, gdy np jedzie przy urwisku…:) W naszym przypadku są dwa prawka i dwie chęci do jazdy, więc po prostu się zmieniamy. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować