Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu

Do końca Jarmarku pozostało zaledwie kilka dni, dlatego podobnie jak w ubiegłym roku, w ramach last minute, postanowiłam podrzucić Wam kilka zdjęć z wydarzenia, które ponownie ma miejsce na wrocławskim Rynku. Kto wie, może jeszcze skusicie się na przedświąteczny wypad do stolicy Dolnego Śląska?

Jeżeli dobrze pamiętam, pierwszy raz Jarmark Bożonarodzeniowy pojawił się we Wrocławiu w 2008 roku, co daje nam już 8. edycję. Przez te lata sporo się zmieniło, choć miejscowi z pewnością powiedzieliby: co roku to samo. Ten świąteczny event z roku na rok rośnie jednak w oczach. Dawniej trzy aleje, dziś niemalże cały Rynek, kawałek ulicy Oławskiej oraz spora część Świdnickiej.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Przez długi czas przebywałam poza Wrocławiem i prawdę mówiąc, obok wyjazdu do Norwegii, to druga co do długości, moja nieobecność w rodzinnym mieście. Przeszło 2 miesiące zrobiło swoje i w ten oto prosty sposób, na wrocławskim Rynku pojawiłam się pierwszy raz od niemalże kwartału. Jarmark zobaczyłam więc w ostatnim tygodniu jego trwania, jako że można go podziwiać tylko do 22 grudnia.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Standardowo nie zabrakło grzańca, węgierskich kołaczy, które o żadnej porze roku nie smakują tak dobrze, jak właśnie zimą, pieczonych kasztanów i wielu innych przysmaków, którym dość trudno się oprzeć. W tym roku chciałam pokazać Wam kilka ujęć za dnia, mając nadzieję, że sfotografuję coś więcej, niż tylko tłumy ludzi i nie pomyliłam się – Rynek świecił pustkami.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Event trwa rokrocznie od końca listopada do niemalże Wigilii, tyle że zwykle, o tej porze, można już było uświadczyć tam sporej warstwy zalegającego śniegu. W tym roku zdecydowanie zabrakło tej magii. Pamiętam nawet jak kilka lat temu stałam w godzinnej kolejce za Kurtoszem – to chyba nawet był ten pierwszy Jarmark, bo byłam szalenie ciekawa jak smakuje wynalazek zwany kołaczem, a pachniał obłędnie. Pech chciał, że na zewnątrz panował już dawno ostry mróz, było spokojnie -10°C, podczas gdy na jutro zapowiedziano słońce i 10°C, tyle że na plusie.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Zachęcałam Was do odwiedzenia tego wydarzenia już w ubiegłym roku i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Wciąż uważam, że warto choć raz wziąć w nim udział i skusić się na grzańca nalewanego do ceramicznego bucika. Bożonarodzeniowy kiermasz we Wrocławiu należy do jednych z największych w Polsce, ale dodatkowego uroku dodaje mu otoczenie przepięknego, starego Rynku, którego klimat już sam w sobie jest magiczny.

A może mieliście już kiedyś okazję odwiedzić wrocławski Jarmark? Jak wrażenia? :)

Total
0
Shares
Komentarze: 17
  1. uwielbiam jarmarki świąteczne – Wasz wrocławski wygląda pięknie, nasz trójmiejski w tym roku niestety zawiódł. mam wrażenie, że jakoś zabrakło w nim magii, tego czegoś. mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zobaczyć jarmark niemiecki, wymyśliłam sobie to od kilku lat i wciąż nie mogę zebrać się, żeby wreszcie móc go obejrzeć. ściskam grudniowo! :)

  2. W tym roku zrobiłam największy błąd i wybrałam się na Jarmark w sobotę po południu, kiedy są największe tłumy. Nie dałam rady nacieszyć oka, ani swobodnie się poruszać, ani nawet zrobić zdjęć :( Za rok pewnie zrobię ten sam błąd ;)

  3. Cudownie wyglada ten Jarmark, moze kiedys uda mi sie go zobaczyc na zywo. Ja mialam okazje w tym roku byc na niemieckim swiatecznym jarmarku w Birmingham, rowniez byl niesamowity. Uwilebiam miejsce, ktore sa przepelniona swiateczna atmosfera :)

    1. Ach, akurat będąc miesiąc temu w Edynburgu, trafiłam w sam środek Bożonarodzeniowego Jarmarku, zaskoczyło mnie nieco, że połączyli go z parkiem rozrywki / wesołym miasteczkiem, bo całość bardzo przyjemnie zagrała ze sobą :)
      A ten w Londynie zobaczyłabym z największą przyjemnością!

  4. Grzaniec z bucika mnie oczarował! Zabrałam go ze sobą do domu i teraz stoi pod choinką (kubeczek, nie grzaniec) :) Jarmark we Wrocławiu jest fantastyczny! Cieszę się, że moja pierwsza wizyta w tym mieście przypadła akurat na czas jego trwania :)

  5. Super! Ja jestem wciąż pod urokiem wiedeńskiego Jarmarku, który odwiedziłam w zeszły weekend. Zjadłam tam pierwszy raz w życiu kasztany i pomyślałam wtedy o Tobie, bo przecież to Twój przysmak ;))) A ten wrocławski Jarmark też wygląda super, ale przyznaj, że nocą jeszcze lepszy efekt :)

    1. Ależ Ci zazdroszczę tego jarmarku, bo już od dawna marzy mi się wizyta w Wiedniu w okolicach grudnia. Byłam tam dosłownie raz, w lipcu ubiegłego roku i miasto absolutnie mnie oczarowało :) To musiał być wspaniały wyjazd i choć uwielbiam Twój blog takim, jaki jest, czasem brakuje mi właśnie wpisów związanych z Tobą – wtedy z pewnością podzieliłabyś się jakąś relacją ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować