Czemu nie, ale już na wejściu porzućmy wszelkie myśli związane z autostopem, jak i spanie na dziko w ciemnym lesie pod namiotem – to survival, a nie low-costowy wyjazd urlopowy. No to za ile? Nasze założenie było dość proste – wydać niewiele, zobaczyć dużo, przeżyć i doświadczyć najwięcej. Jednak ani przez sekundę żadne z nas nie planowało egzystować gdzieś pod namiotem na dziko, jedząc polskie konserwy. Lion’y z zimnym mlekiem zjedzone o poranku na plaży to już inna historia – a wręcz umyślnie zrealizowany… no cóż – plan (taka po-szwajcarska tradycja).

Pragnęliśmy zobaczyć majestatyczny Rzym, przespacerować się ulicami (względnie dachami) Florencji, zgubić w wąskich alejkach Wenecji, wspiąć na zamek w San Marino, zrobić sobie to oklepane zdjęcie przy Krzywej Wieży w Pizie (finalnie tylko jedno z nas wróciło z tarczą, dwójka poległa na tym zadaniu). Nie czarowaliśmy się – to wszystko generowało koszty, począwszy od paliwa i noclegów, przez atrakcje turystyczne, kończąc na najważniejszym – restauracjach i włoskim jedzeniu. Niezależnie jednak – planowaliśmy wydać z pewnością mniej niż więcej.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.no to za ile?

Na żywym organizmie. Tydzień we Włoszech, przy trzech dorosłych osobach podróżujących samochodem o średnim spalaniu (6l/100km), robiących łącznie około 3500 kilometrów, korzystających z 6 noclegów, jedzących codziennie w restauracjach, robiących zakupy we włoskich sklepach (gdzieś w końcu trzeba było kupować to obłędne pesto i wino) – możliwym jest zamknięcie się w kwocie 1250 – 1300 zł na osobę. Co zawiera ta kwota?

.paliwo

Paliwo to koszt lekko powyżej 450 zł / osobę. O ile w Polsce było najtańsze, a w Austrii jeszcze się opłacało, tak Włochy nie miały litości. Niejednokrotnie cena osiągała pułap 1,90 EUR za litr benzyny. Bolało.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.kempingi we Włoszech

Od początku nastawiliśmy się na kempingi w standardzie około 3*. Zależało nam na czymś więcej, niż tylko rozbiciu namiotu, przenocowaniu, a następnie wyjechaniu w siną dal. Warunek mieliśmy jeden – wszystkie wybierane przez nas kempingi musiały znajdować się na wybrzeżu, koniecznie z bezpośrednim dojściem do morza / zatoki bądź sensownego jeziora (ach te wymagania) – czasem wręcz nadkładaliśmy drogi, byle by tylko dojechać w atrakcyjniejsze miejsce na nocleg. Wszystkie pola namiotowe, na których nocowaliśmy, oprócz rozbudowanych obszarów łazienkowych, zawierały również restauracje, bary, place zabaw, salony gier i tym podobne atrakcje. Za trzy osoby z dwoma namiotami na jednym polu oraz miejscem na samochód, płaciliśmy średnio 37 EUR; średnio ponieważ raz nam się zdarzyło wydać jedyne 25 EUR, a innym razem 43. Najczęściej jednak było to właśnie 36 – 38. W Rzymie, w którym zostaliśmy dłużej, skorzystaliśmy z oferty hostelu (znalezionego tego samego dnia za pośrednictwem booking.com) oddalonego od centrum jakieś 5 km. Średnie warunki obiektu rekompensowało fenomenalne śniadanie w stylu europejskim (aż dziwne, ale było naprawdę smaczne!) i cena – 36 EUR / pokój 3 – os z łazienką, wifi oraz widokiem na piękną panoramę.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.włoskie restauracje

Dalej pozostają już tylko atrakcje i pamiątki: wejściówki, stragany, sklepiki, no i rzecz oczywista: restauracje. Naprawdę smaczną lasagne możemy zjeść w Rzymie już od 7 EUR, średnia cena stanowiła jednak 9 – 12 EUR. Podstawowa pizza 3-składnikowa to koszt zaczynający się od 7-8 EUR, za bardziej wyszukane potrawy musimy zapłacić od 15-20 EUR w górę. Należy również pamiętać, iż we Włoszech napiwek jest bardzo często z góry wliczony do rachunku. Przy zamówieniu na 24 EUR, zapłaciliśmy 30. Warto więc pamiętać o losowych kosztach, które i tak wpadną – prędzej czy później.

… i sklepy

W sklepach z kolei jest dość niedrogo, za słoiczek pysznego pesto zapłacimy od 1 (i to akurat było najlepsze) do 3 EUR. Włosi mają naprawdę pyszne pieczywo, a także różnego rodzaju wypieki. Będąc w jakimkolwiek markecie naprawdę warto sięgnąć po kilka specjałów, w tym paluszki grissini, bruschetty, czy fenomenalne taralli (moje ulubione). Nie można zapomnieć również o prosciutto – podstawa, czy oliwie z oliwek do pieczywa lub pizzerinek! No i oczywiście wino – od 1 EUR do … tutaj zupełna dowolność kwotowa. Warto zaopatrzyć się w korkociąg – umówmy się, karton nie zaoferuje nam takich doznań, jakich oczekujemy po włoskim winie, z kolei zakręcane należą do rzadkości. Korek, ot co.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.bilety i wejściówki

Przyznaję otwarcie – nie jestem pasjonatką zwiedzania muzeów, kościołów i tym podobnych. Na Placu Świętego Piotra zderzyliśmy się z kilkusetosobową kolejką. Uśmiechnęliśmy się po sobie i poszliśmy dalej. Oczywiście miejscowi naciągacze pt. Skip The Line – próbowali nas namówić na zakup biletów bez stania w kolejce, jak łatwo się domyślić, koszt był kilkukrotnie (!) wyższy. Generalnie zwiedzanie płatnych obiektów z reguły oscyluje w granicach 8 – 12 EUR. To takie uśrednione kwoty w oparciu o Watykan, Pizę, czy Rzym. Ciekawostka: 30 minut gondolą w Wenecji to koszt 80 EUR. Jeżeli jesteście we 2 – cóż – zaboli. Z kolei w 6 osób (to maksymalna liczba) nie jest już tak romantycznie. Wejście na Forum Romanum w Rzymie + Colloseum wynosi 7,5 EUR (dla studentów UE), nie stójcie w kolejce pod Colloseum (gwarantuję – będzie kilkaset osób przed Wami) – od razu udajcie się na Forum Romanum, gdzie zakupicie bilet na oba obiekty, nie nastoicie się zbyt długo, a wejściówka będzie i tak ważna przez dwa dni. Wejście do muzeum Leonarda da Vinci we Florencji wynosi tylko 5 EUR, a Muzeum Tortur w San Marino – 8 EUR – dla pasjonatów ;)

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

Prawie zapomniałam (a to byłoby karygodne) o najlepszych pod słońcem lodach, które oferuje nam na każdym kroku gorąca Italia. Standardowo: 4-5 EUR za 2 gałki (gałki-giganty) aksamitnych lodów to raczej norma i szczerze – trudno znaleźć taniej. Jeżeli ktoś potrafi zadowolić podniebienie pojedynczą porcją, powinien spodziewać się ceny 2,5 – 3 EUR. Ale jednej gałki nie dają w rożku, którego wcześniej oblano czekoladą, a następnie obtoczono w orzeszkach… :)

Pomijając fakt, że nie nocowaliśmy w hotelach oraz nie wchodziliśmy do każdego znanego obiektu (z czystego lenistwa) – raczej niczego sobie nie odmówiliśmy, więc realną kwotą, w której można się zamknąć z takim wyjazdem, jest wspomniane 1300* zł.

*jeżeli masz obsesję na punkcie pamiątek i wszelakich straganów – kwota absolutnie Cię nie dotyczy ;)

Jeden komentarz

Odpowiedz

1300 zł na osobę to nie jest dużo, jeśli chodzi o wyjazd do obcego kraju – paliwo, spanie, jedzenie. Hmm, wręcz mało :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.