Już od momentu, w którym zaczęłam proces kreacji tego bloga, o tworzeniu tekstów nawet nie wspominając, na swój sposób stał się on nieodłączną częścią każdego kolejnego dnia. Wiedziałam, że początki będą trudne, można powiedzieć, że zaczynając, zacisnęłam zęby na najgorsze, jednak po grubo ponad dwóch latach trudno dalej mówić o początkach.

Chciałam mieć bloga odkąd pamiętam (i to akurat się nie zmieniło). Pomijając jednak moje nastoletnie podboje platform blogowych, z finalnym stworzeniem Alabasterfox nosiłam się… a będzie pewnie z 5 lat. I gdy już zaczęłam, a tym samym związałam się dość mocno mentalnie z tym miejscem, przyszedł czas na rachunek sumienia i chwilę dla refleksji. Tak, ten wpis będzie troszeczkę inny, niż pozostałe, ale potrzebowałam podzielić się z Wami pewną myślą.

.idea

Na blogu już od dłuższego czasu poruszam się głównie wokół tematów związanych z podróżami, instagramem i designem. Stało się tak, ponieważ zależało mi przede wszystkim na tym, aby treści, które tu udostępniam, zawierały w sobie realną wartość, czy to w postaci wiedzy, sprawdzonych metod, zajawek, czy chociażby trików, jednak grunt, aby każdy mógł z nich wyciągnąć chociaż małą rzecz dla siebie. Chciałam pokazać, że nie trzeba posiadać profesjonalnego sprzętu, ani też odbyć specjalistycznych kursów, by nauczyć się robienia dobrych zdjęć, i tym samym odkryć przed Wami tajniki fotografii mobilnej. Nie mogło również zabraknąć sposobów na tanie i ciekawe podróżowanie, jako że to moja największa pasja, czy na proste DIY, które nie są takie złe, jak je malują i przy których wcale nie trzeba się napocić, by zrobić coś naprawdę fajnego (i adresuje to zarówno do tych opornych, jak i zapracowanych). To wszystko po dziś dzień rozwija się jak najbardziej zgodnie z planem, jednak koszt, jaki poniosłam, to utrata regularności. Publikuję teraz rzadziej, przygotowanie nowego wpisu często zajmuje mi nawet po 8 – 12 godzin, co nie do końca finalnie przekłada się na pożądane efekty, ale dokonałam wyboru i staram się tworzyć to miejsce takim, jakie sama chętnie bym odwiedzała.

.zerknijmy w przyszłość

Nie zrezygnuję z pisania, to jest pewne, bo raz, że sprawia mi to przyjemność, a dwa – lubię się dzielić. Nie ma jednak co się oszukiwać – od dłuższego już czasu swoją uwagę skupiłam na Instagramie i to on jest obecnie głównym ośrodkiem moich działań w sieci. Piszę o tym, bo od dawna usprawiedliwiałam własne opóźnienia względem publikacji nowych tekstów, mając nadzieję, że uda mi się to zmienić, ale jak się okazało – nic z tego. Musiałam sobie jednak wpierw uświadomić, że ja już dokonałam wyboru i że to blog będzie uzupełnieniem moich działań na Instagramie, a nie na odwrót. Te dwa miejsca świetnie ze sobą współgrają i nie zamierzam rezygnować z żadnego z nich, warto jednak mieć świadomość priorytetów, gdy już za coś się zabieramy. Uwielbiam fotografię, a jeszcze bardziej jej prostotę. Dlatego dla mnie ten wybór był prosty, przynajmniej w momencie, gdy już w końcu się przed nim postawiłam, a trochę to zajęło.

.i na chwilę w przeszłość

Kiedyś moje podejście do blogowania wyglądało zupełnie inaczej. Teksty powstawały w ciągu 2 godzin, a 3 dni bez aktualizacji było granicą bólu. Problem polegał na tym, że nie potrafiłam tworzyć na zapas, więc nierzadko zdarzało się, że pisałam o wszystkim, byle tylko coś wrzucić, co z perspektywy czasu wydaje mi się kompletnie bez sensu, bo ostatecznie wciąż brakowało dobrej jakościowo treści, która zatrzymałaby czytelników. Łukasz Kotkowski powiedział kiedyś bardzo piękne słowa: „Jeśli nie czujecie inspiracji, tym bardziej powinniście pisać. (…) Bo widzicie, z muzą jest tak, że w końcu przyjdzie; musi tylko wiedzieć gdzie znaleźć was przez te kilka godzin dziennie.” Przez bardzo długi czas zmierzałam w tym kierunku, aż do momentu, w którym zrozumiałam, że potrzebuję dla siebie czegoś zupełnie innego. Potrzebuję przestrzeni i obrazu, a słowa są tego idealnym uzupełnieniem.

.najpierw świadomość potrzeb

Już od dawna nie miałam okazji podzielić się z Wami tym, co się ostatnio u mniej dzieje, zapełniając nowe posty różnego rodzaju rozwiązaniami, a przecież ten blog to też pewna część mojej codzienności. Zmiany nadeszły dość płynnie, jednak nie chcę, by błędnie je zinterpretowano – nie rezygnuję z bloga, po prostu potrzebuję innego systemu, który przede wszystkim się sprawdzi, a przy tym będzie łatwy i przyjemny :) Każdego dnia znajdziecie mnie na Instagramie, troszeczkę rzadziej (ale bez przesady) na Facebooku, z kolei średnio 5-6 razy w miesiącu, no właśnie – tutaj. I wiecie co? Mam dobre przeczucie, że to się po prostu sprawdzi. Jestem zmęczona udawaniem, że to stan przejściowy i za chwilę wrócę do 10+ publikacji miesięcznie. Wolę przygotować dla Was dłuższą treść, w większym odstępie czasu, niż wrócić do rozkminek na gorąco – co by tu dzisiaj udostępnić. I mam naprawdę szczerą nadzieję, że skorzystają na tym obie strony.

If plan A doesn’t work, the alphabet has 25 more letters – 204 if you’re in Japan.
— Claire Cook

Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com (by Shannon Kelley)

18 odpowiedzi

Odpowiedz

Bardzo często można zauważyć u blogerów (nawet tych bardziej popularnych), że popadają w pułapkę obietnic bez pokrycia. Obiecują pisać więcej, przepraszają za to, że nic nie publikowali i pokornie błagają o wybaczenie. Później publikują 2-3 wpisy ‘regularnie’, a kolejny za dwa tygodnie to znów przepraszanie i obietnica poprawy.
Uważam, że podjęłaś świetną decyzję. Uwielbiam twój profil na Instagramie i codziennie go obserwuję, twoje zdjęcie są przepiękne.
Natomiast na blogu przez dwa lata zgromadziłaś dużo materiału, więc nowy czytelnik na pewno będzie miał co poczytać. Postawienie na jakość, a nie ilość, to w tym momencie najlepsze posunięcie. Touche!

Odpowiedz

Najważniejsze aby robić to co nam samym służy. Pozdrawiam, Daria x

Odpowiedz

Umiesz w Instagrama, więc to dobra decyzja ;) Jeśli te kilka tekstów w miesiącu się pojawi, to jestem za ;)

Odpowiedz

Zarówno Twój blog jak i Instagram całkowicie mnie oczarowały, ale jeśli sama widzisz, że Instagram pochłania więcej Twojego czasu i daje Ci więcej radości, to nie ma co sobie mydlić oczu. Fajnie, że postawiłaś sprawę jasno (również przed samą sobą) i cóż… Pozostaje mi już tylko czekać na nowe zdjęcia. :)

Odpowiedz

Też mam wrażenie, że to się sprawdzi! :) Czekam w takim razie na Instagramie ;).

Odpowiedz

Mam wrażenie, jakbym momentami czytała o swoich przemyśleniach i planach, pomysłach. Oklepane słowa, ale jednak kiedy robimy coś wbrew sobie, przeradza się to w coś nienaturalnego.

Odpowiedz

Bardzo podoba mi się taka szczerość i podejście:) A nie jest to zbyt popularne, patrząc na obecne trendy i teorie;) Wydaje mi się, że bardzo łatwo jest popaść w taką spiralę narzuconych reguł i związanego z tym stresu. Efektem jest tłumaczenie się przed innymi i sobą, dlaczego miało się przerwę, urlop czy gorszy dzień. I spieszenie “z poprawą”. A przecież nie o to, szczególnie w tej dziedzinie, chodzi, tak sobie myślę. Ciągle mam nadzieję, że blogowanie jest dziedziną bardziej humanistyczno- kreatywną, niż analityczno- statystyczną. No, chyba że prowadzimy bloga o finansach;)

Odpowiedz

Mam Cię zaobserwowaną na Insta więc będę na bieżąco! ;*

Odpowiedz

Bardzo dobrze! Bez przymusu i niepotrzebnych spinek. Działaj zgodnie ze swoimi założeniami i upodobaniami, powodzenia! :)

Odpowiedz

Każdy okres jest do czegoś potrzebny i czegoś nas uczy. Fingers crossed.

Odpowiedz

Słuszna decyzja. Lubię cię czytać i bardzo lubię oglądać twoje zdjęcia. Od dawien dawna wiadomo, że lepsza jakość niż ilość. 5-6 wpisów miesięcznie nie jest wcale mizerną statystyką, zwłaszcza gdy zawierają tyle cennej treści, co twoje. Poza tym, przyzna to chyba każdy, kto oddał się blogowaniu, zaczęliśmy to robić, żeby móc spełniać się w tym, co lubimy najbardziej, więc trwajmy w tej komfortowej wolności, nie ma sensu narzucać sobie sztywnych reguł, nie po to wybraliśmy blogsferę, nie po to ty wybrałaś blogsferę. No i nie bez powodu sztuka wyborów jest sztuką :)

Odpowiedz

Piekne zdjęcia na IG to codzienny kontakt. A na Twój blog będę zaglądać bo wiem, że właśnie na nim znajduję ciekawe treści :)) Pozdrowienia.

Odpowiedz

Bardzo dobrze to rozumiem :) Sama też podeszłam podobnie do tematu, uznając że wolę wstawić treść która ma wartość (i siłą rzeczy więcej mnie kosztuje ) niż “puszczać” w eter cokolwiek, byleby była ciągłość.
Pozdrowienia!:)

Odpowiedz

dobre podejście :)

Odpowiedz

Trzeba znaleźć odpowiednie miejsce dla siebie. Prowadzenie bloga, Facebooka, Instagrama i innych kanałów jest bardzo czasochłonne i jeśli robi się to hobbystycznie, po pracy – ciężko samemu jest to wszystko zgrać. Gratuluję więc podjęcia takiej decyzji, ponieważ wszędzie mówią o tym, ja SoMe jest ważne. Jednak kosztem czego? Poza tym masz już podstawę, bo na Instagramie obserwuje Cię mnóstwo ludzi więc czemu by nie spróbować? Ja z kolei będę dzięki temu bardziej na bieżąco z Twoim blogiem. Mniej postów = mniej nadrabiania w między czasie i żalu, że nie nadążam :)

Odpowiedz

Twoje wpisy są zawsze warte uwagi i z radością będę czekać na kilka razy w miesiącu. I całkowicie się zgadzam, że to Tobie powinny sprawiać przyjemność :) Równowaga jest najważniejsza.

Odpowiedz

świetne i wyważone podejście – jak zawsze zresztą :)

Odpowiedz

No i słusznie. Nic na siłę :) Pozdrawiam ciepło.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.