Time’s up!

81 dni, 19 godzin i 40 minut. Tyle czasu minęło, odkąd wykonałam swój pierwszy, jakkolwiek znaczący ruch, mający na celu przybliżenie mnie do posiadania własnego bloga. Dwudziesty trzeci stycznia był jednym z wielu zimowych wieczorów. Siedząc na antresoli, ukrywałam się pod grubym kocem, licząc na to, że da mi porównywalnie tyle samo ciepła, co gorące … Czytaj dalej

OK, let’s begin!

No dobrze, przyznaję, że trochę to trwało. Nieco dłużej, niż mogłabym sobie tego życzyć, ale! Blog, element dość znaczący na mojej liście „to-do”, uzyskał właśnie status: wykonano, a więc czas na kolejny krok.