Nie planowałam poruszać tego tematu, wcześniej nawet przez myśl mi nie przeszło, by zrobić o tym wpis – aż do dzisiejszego popołudnia, bo nie mogę wyrzucić z głowy jednej nuty.

Moja uczelnia od czasu do czasu ma swoje dobre momenty, to te zajęcia, po których wychodzę z głową pełną inspiracji i nowych pomysłów. Studiuję dosyć wdzięczny kierunek jakim jest Communication Design, tak, projektuję komunikację, dlatego jak coś się trafia, to jest to naprawdę mocne – jakkolwiek dziwnie to brzmi. Od historii designu, przez projektowanie w programach graficznych (pokochałam infografiki!), nazewnictwo, planowanie, typografia, zajawki PR, marketingu, brandingu, kończąc na… no cóż, projektowaniu komunikacji, czyli JAK komunikować by zostać zrozumianym – dla mnie to ścieżka niemalże idealna.

10668790_801503536575105_6720015637451965780_o

Zdjęcie pobrano z oficjalnego fanpage’a Meli Koteluk na Facebooku tutaj.

Na jednych z ostatnich zajęć osobowości medialnej firmy ponownie przerabialiśmy tematy związane z reklamami. Dobrze, przyznaję – nuda, no bo ile można. Ale to właśnie wtedy pojawiła się ta perełka, na którą moja głowa z pozycji poziomej, szybko powróciła do pionu (przynajmniej poniekąd). Marka, którą zapewne większość z Was doskonale kojarzy – Dilmah. I o co chodzi z tym Dilmahem? A no o to, że marketingowo postanowili zrobić coś, na co nikt do tej pory w Polsce nie wpadł. Zaangażowali polskich artystów, którzy stworzyli reklamę… „za nich”. Ale nie byle jaką, zobaczcie sami:

.w rytmie natury

…to projekt kampanii reklamowej na cztery pory roku, angażujący finalnie 4 polskich artystów muzycznych, po jednym na każdy kwartał. Czy reklama, którą przed chwilą obejrzeliście (jeśli nie to już mi wracać do poprzedniego akapitu!) jest nachalna? Nie. Czy jest subtelna, a jednocześnie mocna w przekazie? Myślę, że zdecydowanie. Czy jest zgodna z twórczością artysty? Bezdyskusyjnie tak!

.dlaczego o tym piszę?

Ponieważ stanowi miłą odmianę w dobie dzisiejszej reklamy, poważnie, nie ma niczego więcej, żadnych wywodów, wzniosłych przemyśleń – po prostu mi się spodobała. Propozycja Dilmah wydaje się być bardziej przemyślana, subtelniejsza, a przy tym mocniej przemawiająca do konsumenta. To mi do siebie pasuje. Nie wybrali Vadera, czy KATa, postawili na naturalne środowisko, w którym artysta nie będzie musiał udawać czegoś, z czym się nie utożsamia. A umówmy się, Mela idealnie wpasowała się w ich profil.

10321647_801503519908440_816204477431184384_o

Zdjęcie pobrano z oficjalnego fanpage’a Meli Koteluk na Facebooku tutaj.

Po zajęciach, odłożyłam obraz i myśli związane z tym utworem do szufladki: “na później”, przechodząc tym samym do spraw bieżących. Kilka dni później przypomniałam sobie o nim. Na wróble popłynęło z głośników. I jeszcze raz. I ponownie. Po kilku kolejnych dniach postanowiłam się tym z Wami podzielić. Po prostu. I nie, nie jest to oczywiście z mojej strony żadna reklama marki, wynikająca z jakiejkolwiek współpracy – gdyby tak było, wiedzielibyście o tym zanim przeczytalibyście do końca pierwszy akapit, a jednak uważam to za coś, czym warto się podzielić bo… zakochałam się w tej kompozycji. Jak nie zwykłam słuchać polskich artystów, tak teraz przepadłam. Jeżeli macie podobne odczucia, przesłuchajcie jeszcze Lato 1996 Mikromusic, to letnia propozycja marki.

Przyznam szczerze, że szalenie ciekawi mnie co myślicie o takim rodzaju kampanii. A swoją drogą, czy liczyliście może ile razy pojawił się logotyp Dilmah w powyższym video? ;)

Update, 11. Feb ’15 – zimowa propozycja Skubasa o wdzięcznym tytule Brzask. // wciąż czekamy na wiosenną, czwartą już propozycję. 

8 odpowiedzi

Odpowiedz

Czy dla Was tez herbata to jak podroz w czasie?

Odpowiedz

Powiem Ci szczerze, że taka reklama rzeczywiście przypadła mi do gustu, ale… Zawsze jakieś jest;) Nawet, gdyby wszystkie reklamy były w takim tonie, to również straciłoby to swój urok :)

Odpowiedz

Trudno się nie zgodzić, poza tym dochodzi tutaj czas trwania :) Ale właśnie z tego powodu uwielbiam takie perełki, dopóki oczywiście takowymi pozostają ;)

Odpowiedz

Ciekawa odmiana od tych widzianych jak do tej pory reklam w telewizji. :) Takich mogło by być więcej i może człowiek by nie był do nich tak źle nastawiony.

Odpowiedz

Należę do tej grupy szczęśliwców, która nie posiada w mieszkaniu telewizora :) Ale wystarczy, że na chwilę wpadnę w odwiedziny do domu rodzinnego, po 30 minutach mam nadrobione wszelkie reklamowe zaległości… wprost do obrzydzenia ;) Zakres kategorii również nie powala, nic dziwnego, że później Polacy uchodzą za lekomanów.

Odpowiedz

cudowna, reklamowa (choć zupełnie się tego nie odczuwa) opowieść. bardzo emocjonalna i przywołująca wspomnienia. aż muszę herbaty zaparzyć!

Odpowiedz

!!! No super! Duży szacunek dla Dilmaha za taką decyzję! Na pewno zostanie doceniona bo reklamy raczej ludzi denerwują a w tej można się zakochać. Masz rację że Mela pasuje tu idealnie!! Taka subtelna ta reklama: chce się oglądać i oglądać :) aż mi dziwnie ;D

Odpowiedz

Zastanawiam się co wymyślili na zimę :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.