To już nie pierwszy raz, gdy piszę prosto z podróży, myślę, że mogłabym to nawet polubić (mimo, że czasem trochę trzęsie). Kto wie, może kiedyś, dokładnie tak to będzie wyglądało. Może chciałabym tego bardziej, niż mi się teraz wydaje.

.wielkanocne slow

Przyznaję, że w ostatnich dniach, z lekkim zaskoczeniem, obserwowałam rosnącą w blogosferze falę przerw – tzw. święta w rytmie slow, czas wyciszenia, czas dla siebie, dla rodziny, moment ładowania baterii na kolejne miesiące. Ujęło mnie to na swój sposób, nie mogę zaprzeczyć, ale nie przypuszczałam, że sama się o to pokuszę. Im bliżej było jednak do weekendu, tym bardziej pragnęłam takiego wyciszenia – bez martwienia się o ogrom spraw, które tylko czekają, by je w końcu zrealizować, podomykać i odhaczyć, bez zaglądania do sieci, bez myślenia o blogu, bez planowania i bez pośpiechu. Zapragnęłam uciec od wszystkiego i mieć znów kilka dni w swoim życiu, gdy nie myślę o jutrze. Gdy jestem tu i teraz, ciesząc się tym, tak po prostu. I wiecie co? Why not skoro… mogę to zrobić :)

Pisząc to, co jakiś czas spoglądam przez szybę, wygrzewając się w promieniach słońca, gdy ze słuchawek dobiegają mnie kojące, pozytywnie nastrajające dźwięki – cudowne uczucie, dokładnie tego potrzebowałam.

.tego, co najlepsze

Chciałabym Wam życzyć w te Święta przede wszystkim radości i pozytywnych wibracji, spokoju w gronie najbliższych Wam osób, które sprawią, że to będzie piękny czas – doceńcie każdą minutę, nie pozwólcie, by kilka najbliższych dni tak po prostu przeminęło, czerpcie z tego czasu garściami, bierzcie zachłannie i uśmiechajcie się, po prostu. Dookoła jest tyle dobra – chwyćcie się go.

Ja wracam do Was niedługo, a tymczasem zmykajcie sprzed tych komputerów, one Wam nie uciekną! :)

 Photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com

5 odpowiedzi

Odpowiedz

tak, w całym tym rytmie slow PRAWIE udało mi się dotrzeć do Wrocławia na makaroniki ;)

Odpowiedz

No to ja już poświątecznie mam nadzieję, że Święta w trybie slow się udały. Trzeba pielęgnować te chwile, bo to tylko chwile :) Buziaki!

Odpowiedz

Przyznaję, odcięłam się całkowicie, co w efekcie przyniosło bardzo pozytywną odmianę, potrzebowałam tego :) Ale jak to mówią, święta, święta i po świętach, więc najwyższy czas wrócić do rzeczywistości :)

Odpowiedz

Cześć, mam do Ciebie kilka pytań o studia i byłabym mega wdzięczna gdybyś znalazła chwilę i mi odpowiedziała. Planuję kierunek na tym samym wydziale (komunikacja wizerunkowa, spec. PR), więc wszelkie wskazówki będą cenne :)
1) jak ogólnie oceniasz ilość zajęć i ich trudność? jak dużo ze wszystkich przedmiotów określiłabyś jako ciężkie, trudne do zaliczenia?
2) jak wygląda kwestia jakości tych zajęć i poziom merytoryczny? uważasz, że uczysz się tego, czego powinnaś na danym kierunku?
3) ciężko było się dostać? jak wyglądały Twoje wyniki na maturze i ile około jest miejsc na kierunku?
4) jaka panuje atmosfera i jacy są tam ludzie? możesz powiedzieć, że fajnie się tam czujesz i że poznałaś kogoś ciekawego?
5) czy zajęcia dają Ci możliwość dodatkowego rozwoju, tzn. czy na uczelni dowiadujesz się o jakiś ciekawych stażach, projektach związanych z Twoim kierunkiem? sądzisz, że podczas studiów można poznać branżę?
Wyszło trochę sporo, więc zadowolę się nawet ogólnikami :)

Odpowiedz

Mówimy o Uniwersytecie Wrocławskim jak rozumiem? Obawiam się, że niestety tutaj Ci nie pomogę, piszesz o Wizerunkowej i PR – ja jestem na Dziennikarstwie i Komunikacji społecznej o spec. Communications Design, Komunikacja Wizerunkowa to osobny kierunek studiów z innymi specjalizacjami (branding, pr, marketing), a co za tym idzie – zupełnie inni prowadzący oraz przedmioty – te zajęcia wyglądają zupełnie inaczej, aniżeli ma KW, także nie miałabyś dobrego odniesienia :) Bodajże 12 kwietnia są dni otwarte, może spróbuj w ten sposób? :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.