Vanillefox

@vanillefox

Jest 29 grudnia, wieczór. Wyjeżdżamy za kilka godzin, co prawda tylko na parę dni, ale zawsze to coś, w sam raz, aby przywitać Nowy Rok w przyjemnym otoczeniu gór i ludzi, z którymi chcieliśmy dzielić ten moment. Prawdopodobnie to też ostatnia chwila, gdy mam czas na napisanie tego tekstu i choć pokażę Wam go dopiero za kilka dni, zależało mi, aby zrobić to przed wyjazdem. Jest coś, czym chciałabym się z Wami podzielić.

.początek

I

Pamiętacie jeszcze mój tekst o 10 tysiącach na Instagramie? Opowiem Wam krótką historię. W tamtym czasie było to dla mnie coś niewiarygodnego. Prawdę mówiąc, od samego początku mój chłopak wierzył we mnie bardziej, niż ja sama. Z perspektywy czasu myślę, że 4 lata temu brakowało mi po prostu odwagi. Gdy założyłam bloga, marzyło mi się, aby zarabiać w ten sposób na życie. Swoje zrobiły też książki Tomka Tomczyka. Problemem był jednak fakt, że chciałam wszystkiego zbyt szybko. Jakimś rodzajem wyroczni było wtedy dla mnie znalezienie się rankingu Kominka, podobnie jak przyjęcie na konferencję Blog Forum Gdańsk, która swego czasu była bardzo selektywna. W rankingu nigdy się ostatecznie nie znalazłam, a w konferencji, gdy już zostałam przyjęta, udziału wziąć nie mogłam z powodów osobistych. Jednak gdy myślę o tym teraz, wiem już, że nie miało to żadnego znaczenia, i że w tamtym czasie nie pomogłoby mi wcale. Kolejność była, jest i będzie prosta. Najpierw „treść”, później cała reszta.

II

Przyszedł czas, że to Instagram zyskał w moich oczach, a blog zszedł na drugi plan. Prosty rachunek, który pewnie nie będzie dla Was zaskoczeniem – dostrzegałam tam swego rodzaju gratyfikację za to, co robię. Widziałam odbiór, nawiązywałam kontakty, miałam interakcje z ludźmi, dostawałam komentarze, które motywowały. Jednak nie przypuszczałam, że ostatecznie przekuję tę pasję i jednocześnie niesamowitą zajawkę na zdjęcia, w moją realną pracę.

Mówię Wam o tym z dwóch powodów. Po pierwsze – postrzegam to jako coś bardzo pozytywnego. Chcę, żebyście wiedzieli, że zaczynałam od niczego i że każdy może coś takiego zrobić. Pracowałam na etacie, studiowałam zaocznie, wynajmowaliśmy z M. kawalerkę. Nie miałam żadnego instagramowego loftu, wnętrzarskich nowości czy drogich wyjazdów. Ale wiecie co? Świetnie sobie radziliśmy, mieliśmy dokładnie tyle ile potrzebowaliśmy. Wtedy właśnie M. popchnął mnie do założenia bloga, bo nieustannie o tym mówiłam. Więc zaczęłam. Z tym co miałam i to w miarę upływu czasu wcale się nie zmieniało. Moje domowe biuro, którym wszyscy się zachwycali, to było nic innego, jak 4 szufladki z IKEA za 30 zł (wciąż je zresztą mam) i biurko za 100 zł ustawione pod ścianą. Było dobrze i miałam cel.

.rozwój

III

Robiłam to co potrafiłam, pisałam o tym, co wiedziałam, a co mogło się komuś przydać. Na Instagramie było Was coraz więcej, a w tle pojawiły się pierwsze współprace. Później pierwsze wyjazdy i gościnne prelekcje. Propozycje prowadzenia instagramowych profili markom, czy robienia dla nich zdjęć. Konto @alabasterfox zmieniło się w mój sposób na życie. Każdego dnia niezmiennie cieszę się, że pomimo, że te kadry są bardzo podobne, to wciąż przychodzą nowe osoby, które w jakiś sposób inspiruję. Doceniam, że tak wielu z Was jest ze mną od samego początku. Że bardzo mnie wspieracie. Cały czas Was widzę.

Zrealizowałam jedno ze swoich marzeń. Bez kontaktów, które mogłyby pomóc przyspieszyć proces, czy wymarzonej sytuacji materialnej, chociażby w kwestii mieszkania. Wciąż zresztą mieszkam na wynajmie :) I nie wstydzę się tego. Opowiadając Wam o tym mam jednak nadzieję, że może kogoś z Was to zmotywuje. Bo wiem, jak trudno jest na początku, zwłaszcza po pierwszym roku, gdy w zasadzie niewiele się zmienia. A cały czas dostaję od Was maile z prośbami o pomoc w rozwinięciu Instagrama, bo nie idzie, bo nie wiecie dlaczego nie ma odbioru, bo nie macie już motywacji. Bo chcielibyście od razu widzieć efekty.

.zmiany

IV

Jest jeszcze drugi powód, dla którego to wszystko piszę. Alabastrowy Lis poniekąd zabił we mnie spontaniczne dzielenie się kadrami. Wszystko co publikuję jest w jakiś sposób przemyślane, nie znajduję już tam miejsca na przypadek. Jednak to, co się nie zmienia to fakt, że wciąż jest to moja codzienność, delikatnie dopieszczona na potrzeby zdjęć, ale moja. I to właśnie Wam pokazuję. Ci z Was, którzy oglądają regularnie moje stories na Instagramie, na pewno widzą więcej. Może nawet rozumiecie, dlaczego opowiadam tam swego rodzaju historie. Może nawet domyślacie się, skąd wynika taka rozbieżność.

Ale po tych kilku latach zrozumiałam, że potrzebuję czegoś trwalszego. Czegoś co zostanie, zainspiruje i nie zniknie po 24 godzinach. Wróciła do mnie potrzeba dzielenia się chwilą i tym co widzę przed sobą. Potrzeba przekazywania emocji zamkniętych w kadrach. Dlatego parę miesięcy temu narodziła się we mnie nowa myśl, pomysł na stworzenie czegoś bardziej osobistego i bez narzuconych zasad. Nie, nie umniejszy to w żaden sposób @alabasterfox, nie martwcie się, to zawsze będzie moje oczko w głowie. Ale potrzebuję bufora. Postanowiłam, że będzie nim

@vanillefox

Przenoszę te wszystkie historie na regularne konto. To zupełnie inny profil, powstały w oparciu o emocje i chwile, którymi chcę się dzielić, bo są pozytywne i piękne. To taki świat, który wygląda w sposób, w jaki chcę go widzieć. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

 

Total
33
Shares
Komentarze: 10
  1. Uwielbiam Twój blog, o instagramie nawet nie wspomną, a nowe konto boskie! Zdradź proszę w jakim programie obrobiłaś zdjęcie do tego wpisu i jak uzyskać taki efekt :) I wszystkiego dobrego w Nowym roku! Samych sukcesów!

  2. Piękny i motywujący tekst Kochana! Mam podobne odczucia jeśli chodzi o instagram. Dzieje się tam o wiele więcej, kontakt z odbiorcami jest dużo łatwiejszy i generalnie nie wyobrażam sobie już dnia bez tej aplikacji :) Fantastycznie, że ruszasz z czymś nowym i wierzę, że również osiągniesz sukces! A’propos proszenia o rady w sprawie prowadzenia konta. Masz może jakieś ciekawe dla nie do końca początkujących, ale też nie bardzo zaawansowanych? ;) Trzymam kciuki!

  3. Cześć. Chyba pierwszy raz piszę u Ciebie komentarz, a czytam Twój blog już od dłuższego czasu. Zainspirowałaś mnie do rozwijania swojego konta na Instagramie. Idzie mi coraz lepiej i jestem zadowolona. Mam nadzieję, że podążam we właściwym kierunku. Pozdrawiam.Martyna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować