W rytmie Świąt

W rytmie Świąt

Intensywne przygotowania do Świąt – tak określiłabym kilka ostatnich dni. Jeszcze tydzień temu byłam przekonana, że do moich zadań będzie należało wyłącznie upieczenie dyniowego ciasta, podczas gdy finalnie okazało się, że czeka mnie także wyprawienie drugiej Wigilii. Da się zrobić!

Czy lubię Święta? Uwielbiam je! I choć wciąż wiele im brakuje do kadrów jak z amerykańskich filmów, tak z całej ich niedoskonałości, staram się nieustannie wyciągać możliwie jak najwięcej pozytywnych aspektów, od pojedynczych uśmiechów, przez wspólne pieczenie ciasteczek i zagłębianie przy tym kolejnych poziomów incepcji, wykorzystując naszą kreatywność, po spotkania, a także wieczorne rozmowy przy wigilijnym stole. Mieszkamy w różnych domach, rodzinne relacje bywają niekiedy skrajne, rozstania rokrocznie odciskają się gorzkim piętnem na organizacji, przez co niejednokrotnie wielu z nas ma ochotę rzucić wszystkim i wyjechać na te kilka dni, a mimo to wciąż czekamy na te trzy dni w roku, dni, które zbliżą nas do siebie, wywołując szczery uśmiech na niejednej twarzy. Dla tych momentów – warto.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Jako że nasz pobyt w Kłodzku nieco się przedłużył, świąteczny klimat udzielił mi się dość późno, przez co niestety nie wystarczyło już czasu na realizację kilku świątecznych pomysłów, ale nie ma tego złego, w naturze nic nie ginie, zaczekają więc do następnego roku. Zacieram ręce na samą myśl!

Sama organizacja drugiej Wigilii spadła na nas dość nieoczekiwanie, dlatego w kwestiach dekoracyjnych, zdecydowałam się wyłącznie na proste ozdoby zastawy, utrzymane w bardzo minimalistycznej wersji. Świeży zapach choinki, wisząca nad głowami jemioła i białe światełka sprawiają, że szeroki uśmiech nie schodzi z mojej twarzy. Przyznam szczerze, że uwielbiam organizować wszelakie wydarzenia, dlatego pomimo początkowego przerażenia, spowodowanego krótkim czasem na przygotowania, z przyjemnością odhaczałam kolejne punkty z listy zadań. W rezultacie cieszę się niezmiernie na obie uroczystości :)

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Przyznam Wam się do czegoś – kolory Tiffany’ego oraz klimat bajki Frozen, chodziły za mną już od dłuższego czasu, dlatego decydując się na tegoroczne opakowania prezentów, odeszłam od uwielbianych przeze mnie kolorów natury. W przyszłym roku zamierzam wrócić do nich z największą przyjemnością, jednak te Święta wprost musiały zostać oprószone choć odrobiną „śniegu”, chyba potrzebowałam zaspokoić tę odrobinę dziecka, które wciąż jest we mnie :)

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Mam nadzieję, że najbliższe dni spędzicie w wyjątkowej atmosferze, otoczeni tymi wszystkimi, na których naprawdę Wam zależy, a wtedy niezależnie od wszelkich przeciwności, będziecie we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Bądź co bądź, w Świętach nie chodzi o prezenty, tony jedzenia i bieganie w kółko, byle tylko ze wszystkim zdążyć, podać, posprzątać – tak naprawdę wszystko czego nam potrzeba to nasi Najbliżsi, ale czy to będzie rodzina, czy grupa z nami zupełnie niespokrewniona, to już zupełnie nie ma żadnego znaczenia, dopóki są to Ci, na których zależy nam najbardziej. Christmas is for sharing, dlatego nie skąpmy sobie w tym szczególnym dniu dobroci i uśmiechów. Wesołych Świąt Kochani!

Total
0
Shares
Komentarze: 9
  1. okres przedświąteczny i święta to dla mnie absolutnie najpiękniejszy czas w ciągu roku. magiczna atmosfera, dobiegająca zewsząd muzyka (nieważne, że słucham jej od końca listopada!) czy wielogodzinne pakowanie prezentów nigdy mnie nie zmęczą. cudne dekoracje – urocza gra kolorów zieleni i czerwieni :)

  2. Kocham Święta właśnie za to, że cała rodzina spotyka się przy wigilijnym stole. Mogę poczuć ciepło rodzinne, pośmiać się, pogawędzić ze wszystkimi bliższymi i dalszymi ciotkami, spędzić miło czas w przyjaznym gronie. Zdecydowanie warto czekać na te kilka magicznych dni w roku, które zbliżają do siebie ludzi i pozwalają poczuć tą niesamowitą, życzliwą atmosferę.
    Dekoracje są przepiękne, kojarzą mi się z uwielbianym przeze mnie stylem skandynawskim, stuprocentowo świątecznie! A prezenty również prezentują się (jaka gra słów!) cudownie, kocham takie połączenie kolorów, szczególnie że również uwielbiam bajkę “Frozen” ;)

    1. Pierwsze koty za płoty :) To były pierwsze Święta z własnoręcznie wykonanymi dekoracjami i szczerze zakochałam się w tym sposobie! W przyszłym roku z całą pewnością znacznie wcześniej zabiorę się za tablicę inspiracji, by zrobić coś zupełnie innego, bo efekt jest o wiele lepszy niż po rozstawieniu kilku kupnych stroików i świeczek :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować