Menu
Grecja / Podróże

Santorini, czy warto?

Aż trudno mi uwierzyć, jak szybko płynie czas. Od powrotu z Santorini minęły już trzy miesiące, a mogłabym przysiąc, że było to zaledwie kilka tygodni temu. Wciąż czuję się połamana na samą myśl o tych wszystkich godzinach spędzonych na lotnisku. W archiwum znajdziecie jeszcze dwa inne teksty w cykladzką wyspą w tle, a tym razem opowiem Wam trochę o kilku miejscach, które warto zobaczyć na tych 90km², bo wbrew pozorom, Santorini to nie tylko zachody słońca.

.miejsca, które warto odwiedzić

→ Głównym ośrodkiem wyspy jest Fira (Thira), niewielkie miasto osadzone na klifie na wysokości 300 metrów, uchodzące jednocześnie za jedno z dwóch najchętniej odwiedzanych na Santorini. Fira oferuje zatrważająco wiele, przynajmniej jak na taką niewielką powierzchnię, restauracji i barów, nie mniej sklepów z pamiątkami i kilka interesujących ośrodków kultury. Na szczególną uwagę zasługuje Megaron Gyzi Museum zawierające kolekcję zdjęć stolicy sprzed i po trzęsieniu ziemi w 1956 roku. Santorini potężnie ucierpiało w tamtym okresie.

Niemałe wrażenie robi również zejście do Starego Portu, który jest jednym z dwóch najważniejszych na wyspie. Aby się do niego dostać, trzeba pokonać aż 580 schodów. Droga jest nieco męcząca, ale widoki zachwycające. Na taką wycieczkę warto zarezerwować sobie 20 minut, pamiętając, że w środku sezonu wędrówka odbywać się będzie w pełnym słońcu, bez skrawka cienia. W każdej chwili można skorzystać także z kolejki linowej, koszt przejazdu to 5€.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

W Firze nie obejdzie się jednak bez tłumów i to nawet poza sezonem. Stolica nastawiona jest przede wszystkim na turystykę, trudno się więc dziwić, że na ulicach bywa dość tłoczno. Na próżno też podglądać tam życie rdzennych mieszkańców, za to widoki, jakie oferuje okolica, a także urokliwe, wąskie alejki, są warte poświęcenia im przynajmniej kilku godzin.

Oia. Nie ukrywam, że lecąc na Santorini, to właśnie tam chciałam skierować swoje pierwsze kroki. Zachęcona wzorcową, cykladzką architekturą, wprost nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć miejsca, które zawsze mnie tak zachwycały na pocztówkowych zdjęciach. Oia całkowicie spełniła swoją obietnicę – była absolutnie przesycona greckim klimatem. Białe domy o błękitnych kopułach stanowiły kwintesencję tej części wyspy. To niewielkie miasteczko spokojnie można zwiedzić wzdłuż i wszerz w kilka godzin, a to i tak licząc z przerwami na kawę, obiad, czy na podziwianie perfekcyjnej linii horyzontu. Warto też dodać, że Oia jest zamknięta dla ruchu samochodowego, pojazdy należy zostawić na parkingu przed bramami miasta. A wtedy, powolnym już krokiem, można z przyjemnością zanurzyć się w wąskich alejkach tej bajecznej krainy. Galerie sztuki, liczne kawiarenki, małe sklepiki z ręcznie wykonanymi dziełami, piękne kościoły, charakterystyczne wiatraki, to tylko niewielka część tego, co czeka na nas w północnej części wyspy. Z praktycznych informacji warto abym Wam jeszcze wspomniała, że w tym rejonie Santorini (a nie jestem pewna czy przypadkiem nie wszędzie), panuje kategoryczny zakaz używania dronów – na każdym kroku spotkacie się z zakazami.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

Pozostałe miejsca na wyspie, które warto zobaczyć, to przede wszystkim:

  • czerwona plaża w Akrotiri, która uchodzi za jedną z najpiękniejszych na wyspie, z powodu koloru otaczających ją skał. Dojazd spokojnie zorganizujecie z Firy, co zajmie około 30 minut autobusem (12 km) lub łódką (z Firy bądź bezpośrednio z Akrotiri), co niestety będzie już nieco droższe. Dla niestrudzonych jest także opcja piesza, brzegiem morza, z Akrotiri zajmie to 15 minut, jednak warto wtedy wyposażyć się w dobre obuwie, bo miejscami teren bywa mocno skalisty.
  • czarna plaża w miejscowości Perissa, leży w podobnej odległości co czerwona w Akrotiri, tyle że w przeciwnym kierunku. Bez problemu dostaniecie się tam autobusem, jednak warto pamiętać, że jeżdżą dosyć rzadko. Jeśli więc nie wypożyczyliście samochodu lub skuterów, przygotujcie się na autobus odjeżdżający co godzinę. Otoczona wysokimi skałami z powulkanicznym, czarnym piaskiem, z pewnością zakrawa o nutkę egzotyki, której szkoda byłoby nie zobaczyć odwiedzając Santorini.
  • najwyższy szczyt, czyli Profitis Illias. Z wysokości 567 m n.p.m można podziwiać całą wyspę, a przy okazji odwiedzić mieszczący się tam klasztor z 1712 roku. Prowadzony przez mnichów, którzy trudnią się między innymi w produkcji wina, otwarty jest między 10 a 16, we wszystkie dni tygodnia za wyjątkiem niedziel. Osobiście nie jestem pewna, czy bardziej przekonuje mnie widok czy to wino.
  • Pyrgos, miasteczko słynące z pozostałości po średniowiecznej fortecy, zdecydowanie warto odwiedzić chociażby ze względu na przepiękne kościoły, które zwykle widujemy na wszystkich pocztówkach z Santorini.
  • pomiędzy Kamari i Perissą, znajdziecie starożytne ruiny Firy. Wejście na wzgórze zajmie z dobre 40 minut, ale wcześniej koniecznie trzeba uzupełnić zapasy płynów – w okolicy ruin trudno o jakikolwiek sklep. Do celu bez trudu można się dostać także samochodem, którego wypożyczenie warto jednak rozważyć spędzając czas na Santorini. Wyspa nie jest duża, ale wiele dróg, które ciągną się kilometrami, wcale nie sprzyja pieszym wycieczkom.
  • Nea Kameni, niezamieszkała wyspa położona w Santoryńskiej zatoce, która powstała wskutek erupcji wulkanicznej. Statki odpływające na wyspę znajdziecie w Starym Porcie w Firze, ale nie spodziewajcie się tam pustki, bo wysepka choć niewielka (tylko 3,4 km2 powierzchni), ściąga bardzo wielu turystów z powodu krateru wulkanicznego wnoszącego się do 150 m.
  • Imerovigli, wioska znajdująca się pomiędzy Oią i Firą. Mówi się, że to właśnie z tego miejsca Santorini oferuje najpiękniejsze widoki.

.perła Santorini

Zachody słońca, którym postanowiłam poświęcić zupełnie osobny wpis, a który znajdziecie tutaj, to zdecydowanie ścisły top na liście must-see. Zapierają dech. I szczerze? Według mnie to jedna z tych niewielu rzeczy, które nie są przesadzone wśród wielu zasłyszanych, czy nawet przeczytanych opinii. Bardzo chciałabym móc powiedzieć to samo o wschodach słońca, ale powiedzmy, że nie dane było mi ich podziwianie.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć i wyostrzyć zdjęcie)

.jak się dostać na Santorini?

Opcje są w zasadzie dwie. Możecie tam dolecieć samolotem, bo wbrew pozorom na Santorini dość dobrze funkcjonuje lotnisko obsługujące kilkanaście lotów dziennie, albo dopłynąć statkiem, co jednak zajmie kilka dobrych godzin, zamiast 40 minut. Z własnego doświadczenia powiem tylko tyle – loty są koszmarnie zgrane w czasie i po wieczornym starcie z Warszawy, w Atenach dosłownie mijamy się z połączeniem na Santorini. Trzeba więc zaczekać 6 godzin na kolejny, czyli poranny lot. Dobra wiadomość jest taka, że po przejściu odprawy spokojnie znajdziemy dość miejsca w zaciszu strefy bezcłowej, gdzie przymkniemy oko i trochę się zdrzemniemy. Strefa jest ogromna, w nocy podróżujących garstka, za to miejsca aż nadto. Trochę nie opłaca się niestety organizować kilkugodzinnej wycieczki do Aten, bo sam transport z lotniska do stolicy zajmuje pełną godzinę, a wiadomo, że przed odlotem wypadałoby być dobrą chwilę wcześniej.

Lotnisko na Santorini może Was nieco zaskoczyć. W normalnych okolicznościach można by wyjść z założenia, że jest po prostu nieczynne, opuszczone… cokolwiek. Ale nie na Santorini. Prawdziwą grozę budzi łazienka (przynajmniej damska). Jednak bądź co bądź, to nie tam spędzamy nasz pobyt, prawda? Pod lotnisko podstawiony jest autokar, dojeżdżający do pierwszego, większego miasta, skąd mamy wiele możliwości przesiadki. Koszt przejazdu wynosi lekko ponad 2€. Dobra wiadomość na drogę powrotną – koniecznie przejdźcie odprawę i udajcie się na pierwsze piętro – znajdziecie tam otwarty taras, na którym spokojnie napijecie się zimnego drinka, co nie będzie takim złym pomysłem przed lotem, ot, nie najgorsze zakończenie wizyty na Santorini.

A czy warto? Nawet jeśli by się tam udać tylko na jeden dzień, po to, aby zatracić się na kilka chwil w linii horyzontu w czasie zachodu słońca, to tak, po stokroć warto.

Cover photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com (by Alexandre Chambon)

O Autorce

Nazywam się Adrianna i na co dzień znajdziesz mnie na Instagramie, gdzie inspiruję magią codziennych momentów, otulonych aromatem herbaty. Zdjęcia to moja pasja, ale od czasu do czasu lubię też napisać coś dłuższego, a wtedy przychodzę tutaj. Uwielbiam podróże, snowboardowe szusy, chodzenie po górach i swój czerwony motocykl. Jeśli więc szukasz nietuzinkowych miejsc, ładnych zdjęć, ale też wiedzy o fotografii, edycji zdjęć i Instagramie, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość - to tu :)

9 komentarzy

  • lamada
    1 września, 2020 at 21:32

    wlasnie na Santorini☺

    Odpowiedz
  • Ewelina
    15 marca, 2017 at 16:26

    Boże, ale piękne zdjęcia (i widoki!). Aż chce się tam być i oglądać ten cudowny zachód słońca. Magia.

    Odpowiedz
  • Dominika Rasińska
    11 lutego, 2017 at 16:42

    Bardzo zazdroszczę ci takiej odskoczni i możliwości podziwiania tak cudownych widoków. Zdjęcia są niesamowite i robią na mnie ogromne wrażenie

    Odpowiedz
  • Ania Kalemba
    25 stycznia, 2017 at 12:30

    PRZEPIĘKNIE! Już same zdjęcia są magiczne, a co dopiero zobaczyć to na żywo! :))))

    Odpowiedz
  • panidorcia
    24 stycznia, 2017 at 01:35

    Kobieto, przepiękne zdjęcia! Do Grecji zapałałam miłością absolutną po tygodniu na Zakinthos, postanawiając naiwnie, że zobaczę jej każdy kawałek;) Ale po tym co zobaczyłam tutaj już wiem, która grecka wyspa będzie nr 1 do zwiedzania :)

    Odpowiedz
  • Ola&Emilka
    23 stycznia, 2017 at 16:45

    Santorini -moje marzenie! ♥ na razie bardzo odległe, ale mam nadzieję, że kiedyś zobaczę to wszystko na własne oczy :D

    Odpowiedz
  • bibaba
    22 stycznia, 2017 at 22:26

    Przepięknie tam jest. To jedno z miejsc w Grecji, które koniecznie chciałabym zobaczyć. Odkładam je na razie nieco w czasie, aż dzieci trochę podrosną.

    Odpowiedz
  • paniKasKas
    22 stycznia, 2017 at 20:38

    Myślę o podobnej wyprawie wiosną, pięknie tam jest.
    Jakimi liniami lecieliście? Bo teraz jak sprawdzam skyscanner znajduję jedynie jakieś aegan ale na przesiadkę jest ponad 12 godzin (w Atenach).

    Odpowiedz
    • Adrianna Zielińska
      22 stycznia, 2017 at 21:14

      Ryanairem, ale nie widziałam go wtedy na skyscanner, wszystko było załatwiane bezpośrednio na stronie przewoźnika :)

      Odpowiedz

Zostaw komentarz