Jesień to dla mnie czas wielu skrajności, ale pomimo dużych wahań zarówno temperatury jak i nastrojów, staram się wydobyć z niej jak najwięcej – w końcu złoto na drzewach nie pojawia się codziennie, upajam się więc jego widokiem na zapas. Uwielbiam i jednocześnie nie znoszę w porach roku tego, że regularnie dają i odbierają mi wszystko to, co w nich pokochałam, każąc jednocześnie czekać przez dziesięć miesięcy na więcej, z drugiej strony – czy to nie właśnie w tej ulotności tkwi cały urok?

Od pewnego czasu przebywam w Kłodzku i jeżeli dobrze kojarzę, już niejednokrotnie zdarzało mi się wspomnieć, jak bardzo ukochałam sobie to miasto, ceniąc je jednocześnie za nieodparty urok wiekowego rynku i okolic oraz błogą możliwość odpoczynku, której na próżno szukać mi gdziekolwiek indziej. To bardzo indywidualny stan, który szczególnie zyskuje na znaczeniu w chwilach, gdy najbardziej go potrzebuję – jak teraz. Dodatkowo muszę Wam wspomnieć, że jesień w Kłodzku jest po prostu magiczna, dlatego bardzo bym chciała choć na chwilę Was tam przenieść. Zebrałam zdjęcia z dwóch, może trzech ostatnich lat, ale szczególną uwagę zwróćcie na te jesienne – drzewa ociekają złotem.

.co warto zobaczyć w Kłodzku?

Cała Kotlina Kłodzka wymaga nieco więcej czasu, ale samo Kłodzko z powodzeniem zwiedzicie w jeden dzień, zahaczając o jego najważniejsze i najbardziej urokliwe punkty, do których należą w szczególności:

Twierdza Kłodzko z przepiękną panoramą i licznymi atrakcjami na trasie. Fortecę można zwiedzić wyłącznie z przewodnikiem w grupach około 10-15 osobowych, które wyruszają co około 30 minut, co ma jednak swoje plusy z racji ogromnej ilości pozyskanych informacji.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Most św. Jana, nazywany także mostem Wita Stwosza, który stanowi miniaturę praskiego Mostu Karola – wraz ze swoimi 6 potężnymi rzeźbami, zapiera dech – to moje ulubione miejsce.
→ Twierdza to nie tylko piękna panorama miasta i okolic, ale także cały ciąg podziemnych korytarzy, tworzący trasę, która częściowo została udostępniona dla zwiedzających. Otwarty odcinek opiewa na zaledwie kilkaset metrów, ale zdecydowanie jest to punkt, który warto zobaczyć – znajdziecie w nim scenki ukazujące historię miasta i życie dawnych mieszkańców.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Muzeum Ziemi Kłodzkiej – punkt dla pasjonatów historii.
Minieuroland – najnowsza atrakcja stanowiąca park z miniaturami znanych budowli Europy, a także tych, które znajdziemy tylko na Dolnym Śląsku.
→ … dla mnie jednak, Kłodzko to przede wszystkim rynek z pięknymi, starymi kamieniczkami, obfitującymi w całą paletę barw, jak i liczne, zabytkowe kościoły – to właśnie te elementy tworzą klimat tego miejsca.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.jak dojechać do Kłodzka?

W zależności od regionu, w którym mieszkacie, możecie dojechać pociągiem, autobusem bądź oczywiście samochodem. Wybierając pociąg, wysiądźcie na stacji Kłodzko Miasto, a nie Kłodzko Główne – znajdziecie się znacznie bliżej centrum, co nie jest bez znaczenia (niektóre tereny są za słabo przystosowane do komfortowych wędrówek). Kłodzko obfituje w liczne połączenia PKS jak i prywatnych przewoźników, osobiście na trasie do Wrocławia, zazwyczaj wybieram firmę Beskid – koszt biletu studenckiego wynosi 12 zł, a przejazd trwa około 1h 40 minut – prywatny transport bardzo często zatrzymuje się 5 minut od Głównego Dworca PKS w Kłodzku, dokładniej przy ul. Łużyckiej, z kolei we Wrocławiu jest to pl. Dawida obok PKP/PKS.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.polecane miejsca

Mamy z M. pewną tradycję – gdy nastaje zima, często wybieramy się do Zieleńca lub na Czarną Górę, w poszukiwaniu śnieżnych wrażeń z udziałem desek snowboardowych, będąc jednak przejazdem lub na weekend w Kłodzku, zwykle zahaczamy też o Karczmę Stary Młyn – podają tam najlepsze placki po węgiersku, jakie miałam przyjemność kiedykolwiek zjeść :)

Latem warto skorzystać z atrakcji, jaką stanowi mini rejs gondolą, by choć na chwilę przenieść się do małej Wenecji, a także skorzystać z kina na powietrzu na Wyspie Piasek. Od czasu do czasu miasto organizuje historyczne eventy, ostatni, w którym uczestniczyliśmy, dotyczył rekonstrukcji bitwy o Twierdzę, o której pisałam Wam w ubiegłym roku. Na swoją uwagę zasługuje także świetny punkt widokowy na Kukułce, który jest jednocześnie zajazdem. Zarówno za dnia jak i nocą, widok na całe Kłodzko zapiera dech w piersiach. Pamiętam, że gdy byliśmy tam po raz pierwszy, byłam tak zapatrzona w krajobraz, że niechybnie pochłonęłam niemalże całe 1,4L pudełko lodów Manhattan (tak à propos bezmyślnego jedzenia – nie warto, nawet nie pamiętam ich smaku!).

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Ostatnimi punktami, które chciałabym Wam polecić, są dwie kultowe, kłodzkie lodziarnie – na próżno Wam szukać tak dobrych lodów gdziekolwiek indziej w Polsce – daję słowo, a wiem, co mówię, bo zazwyczaj próbuję tych zimnych łakoci, dokądkolwiek się nie wybiorę, ot takie moje małe uzależnienie. Tutti Frutti, lody włoskie przy ul. Grottgera oraz Maślanka przy ul. Wojska Polskiego 6. W pierwszym miejscu dostaniecie cudo, przy którym najpewniej przekonacie się o własnych limitach tolerancji na cukier, gdyż porcja podawana w cukrowym wafelku jest nie dość że ogromna, to jeszcze wzbogacona o owoce, bitą śmietanę, ciasteczko, polewę, posypkę i zabijcie mnie, ale nie pamiętam co jeszcze. Czy wspomniałam, że cena tego dobrodziejstwa wynosi tylko 5 złotych? Natomiast w drugim punkcie skosztujecie lodów o smaku… marmurkowym (to połączenie wanilii ze stróżkami płynnego karmelu w środku – smak nie do opisania!).

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Aby zwiedzić Kłodzko, wystarczy Wam w zasadzie jeden dzień i będąc szczerą – bez planów na pozostałe okolice Kotliny, nie ma większego sensu, poza odpoczynkiem, byście rezerwowali sobie tutaj dłuższy pobyt – to bardzo niewielki obszar. Mój partner pochodzi z Kłodzka, zatrzymujemy się więc zawsze w jego domu rodzinnym, który to właśnie tak kojąco na mnie działa, o czym napomknęłam gdzieś na początku. Gdyby nie to połączenie i moje potrzeby wyłączenia się od czasu do czasu, to najpewniej nie wracałabym tu tak często, bo miasto choć piękne, szybko przestaje wystarczać.

A czy Wy mieliście kiedykolwiek okazję, by zwiedzić te okolice? Jak wrażenia? :)

23 odpowiedzi

Odpowiedz

Super wpis – uwielbiamy Kłodzko i wstępujemy za każdym razem jak mamy po drodze. Warto tez wybrać się do pobliskiej Polanicy i Kudowy, do Wambierzyc, Kaplicy czaszek…

Odpowiedz

Prawie pociekła mi ślinka na myśl o tych wszystkich pysznych lodach. Chętnie wybrałabym się też na trasę podziemną, jakoś mnie ciągnie do takiego “niskiego” zwiedzania. Poza tym piękne widoki!

Odpowiedz

Świetny przewodnik. Tematyka bardzo mi bliska. Nie chciałabyś wziąć udziału w moim cyklu na blogu z serii Small City Love? Będzie mi miło jeśli odpowiesz na kilka pytań. Załączam przykład jednego posta z tej serii: http://smallcitylife.pl/small-city-love-subiektywny-przewodnik-po-miastach-olsztyn-oczami-doroty-zalepy-z-bloga-kameralna-com-pl/ ;)

Odpowiedz

W zasadzie to z największą przyjemnością, gdy już tylko wrócę na stałe do Wrocławia, co nastąpi za około 2-3 tygodnie :) Swoją drogą obserwuję tę serię odkąd Dagmara pisała na temat Barcelony i naprawdę bardzo podoba mi się perspektywa ze strony mieszkańca, ileż ciekawych rzeczy można się dowiedzieć :)

Odpowiedz

W takim razie za jakieś 3 tygodnie możesz spodziewać się pytań na swoim mailu ;) Pozdrawiam!

Odpowiedz

Pisałam to wielokrotnie, ale chętnie kupiłabym Twój przewodnik po świecie;)

Odpowiedz

Bardzo bym chciała móc kiedyś taki stworzyć, chociażby w formie ebooka, problem w tym, że potrzebuję do tego… kawał świata ;)

Odpowiedz

Świat na Ciebie czeka, jestem pewna;)

Odpowiedz

Uwielbiam tego typu przewodniki!

Pokazują coś nie oklepanego. Nie wielkie miasta, które w zasadzie lepiej czy gorzej zna każdy.

Piękne miejsca! Post zapisany- na pewno skorzystam!

Pozdrawiam ;)

http://czarny-czerwony-zolty.blogspot.com/

Odpowiedz

Byłam kiedyś w Kotlinie Kłodzkiej i wspominam to miejsce jako jedno z najpiękniejszych w Polsce. Mam nadzieję jeszcze tam wrócić… :)

Odpowiedz

Nie wiem jak u Was ale u nas dzisiaj śnieg więc o polskiej złotej jesieni nie mam mowy chociaż kto wie… może stopnieje ten śnieg! :) Fajne miejsce! Strasznie mnie to inspiruje, że tak zwiedzasz! <3

Odpowiedz

Śnieg w Polsce w październiku, to dla mnie taka sama anomalia jak śnieg w maju, z jakieś 4 czy 5 lat temu ;)

Odpowiedz

Bardzo zazdroszczę tego, że masz takie miejsce. Te krajobrazy wyglądają niesamowicie. Od dawna nie towarzyszyło mi uczucie, które właśnie się we mnie pojawiło- mam po prostu ochotę odwiedzić to miejsce już teraz. Zdecydowanie Kłodzko znalazło się na mojej liście ‘must see’ i to nie tylko za sprawą tych kuszących lodów!

Odpowiedz

Lody niestety tylko w sezonie letnim, ale za to te wszystkie piękne krajobrazy przez cały rok :)

Odpowiedz

Widoki nieziemskie! Idealny klimat dla mnie <3

Odpowiedz

pojadę, choćby dla tych lodów :)

Odpowiedz

W takim razie byle do letniego sezonu :)

Odpowiedz

Wsiadam w pociąg i jadę zjeśc te lody! Wyglądają przepysznie, a jak dopiero muszą smakować!

Polska ma wiele takich pięknych, a mniejszych, urokliwych miejsc do zobaczenia. Szkoda, że często się o nich zapomina, wciąż wspominając tylko Warszawę, Krakó i Wrocław jako top3 naszego kraju.

Odpowiedz

Mi cały czas marzy się Kazimierz Dolny :) Szkoda tylko, że pół świata trzeba przejechać, by się tam dostać ;)

Odpowiedz

przepiękne zdjęcia, szczególnie te jesienne robią wrażenie, tak jak napisałaś. :) ja w Kłodzku byłam w liceum na wycieczce, bodajże wiosną, o ile dobrze pamiętam. :) i podobało mi się szalenie, bo ogólnie mam od dziecka ogromną słabość do tamtych okolic, odkąd z rodzicami dwa tygodnie spędziliśmy w Dusznikach i zjeździliśmy całą okolicę wzdłuż i wszerz. :)
pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz

To z pewnością przypadłaby Ci do gustu także i Polanica :)

Odpowiedz

przyznam szczerze, że akurat Polanica najmniej mi się podobała, zdecydowanie pozytywniej wspominam Kłodzko, mimo iż byliśmy tam niedawno po powodzi w 1997 roku. :)

A to przyznam, że tu mnie zaskoczyłaś, ale oczywiście rozumiem, zwłaszcza, że Kłodzko naprawdę ujmuje :) Ja niestety nie pamiętam już Polanicy z lat dzieciństwa, pierwszy obraz powrócił dopiero w ubiegłym roku, gdy wybraliśmy się tam na przełomie wiosny i lata – zachwyciła mnie, zwłaszcza, że trafiliśmy na plenerowy, miejscowy piknik, do którego przygrywała orkiestra smyczkowa – istna idylla :) Wszędzie soczysta zieleń, pełno kwiatów i te urocze deptaki z fontannami, ławeczkami, z gigantyczną szachownicą jako wisienką na torcie :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.