„Czy tatuaż boli?” – nie wiem ile razy usłyszałam już to pytanie. Prawdopodobnie to pierwsze co przychodzi ludziom na myśl, gdy widzą obrazy na skórze. Nie, tatuaż nie boli, ale robienie tatuażu już nieco bardziej ;) Może jednak zacznijmy od początku.

.co warto wiedzieć o tatuażach

Umówmy się co do jednej rzeczy – ja sama nie tatuuję ludzi, za to uwielbiam i doceniam kunszt prawdziwych artystów tej profesji. Tatuaż jest efektem końcowym, który zdobi lub szpeci nasze ciało. To trochę jak z obrazami zawieszonymi w naszych domach. Jeżeli umieścicie na ścianie tandetę – codziennie będziecie patrzyli z niesmakiem. Plus jest taki, że obrazek łatwo można zmienić, a tatuaż już niekoniecznie.

.bądź na 100% pewny

Tatuaż zostanie z Wami na całe życie. Owszem, z czasem będziecie mogli przykryć go innym, większym, ciemniejszym, ale on wciąż tam będzie. Co lepsze – ewoluuje przez lata razem z Wami. Przeżyje każde schudnięcie, czy przybranie na wadze, ciążę, starzenie skóry, poparzenia i wciąż z Wami będzie. Dlatego patrząc z perspektywy czasu – do tatuażu trzeba dojrzeć mentalnie, nie wiekowo. Osiemnaście lat nic nie znaczy, ba, prawdopodobnie to jeden z najgorszych okresów, w których można zdecydować się na pierwszą dziarę – większość z nas dopiero wtedy nabiera osobowości, kształtuje siebie, wyznacza ścieżkę, którą chce podążyć, ale to trwa. Rozstrzał między 18. a 23. rokiem to kawał życia okupiony nierzadko przytłaczającym ogromem zmian! Ale o to właśnie w tym chodzi – musimy dowiedzieć się kim jesteśmy. Rzadko kiedy wytatuowane na pośladku imię chłopaka z liceum będzie aktualne za 10 lat, a szukanie drugiego, o tym samym, wbrew pozorom może nie być takie proste.

.nic na siłę

Nie szukajcie wzoru i pomysłu na zasadzie: muszę mieć tatuaż! Poczekajcie. Czasami przestając za czymś gonić, po prostu na to wpadamy. To ważne, żeby móc się identyfikować z tym co nosimy na ciele, a jeżeli ulegamy modzie, bo przecież wszyscy mają łapacze snów, to niewykluczone, że po kilku latach trafimy na cover bądź usuwanie, bo tatuaż nie będzie odzwierciedlał w żadnym stopniu naszego charakteru. Na szczęście nie zawsze tak jest, po prostu wybierajcie z głową, a jeżeli brakuje Wam pomysłu – pogadajcie z osobą, która ma Wam wykonać tatuaż, nic nie zastąpi takiej burzy mózgów.

.wybierz artystę

… a nie znajomego Krzycha, który kupił sobie maszynę i „coś tam czasem dziaram, za dwie stówy mogę Ci zrobić”. Pierwsza zasada: szanujący się tatuażysta nigdy nie wykona dwa razy tego samego tatuażu. To elementarna rzecz, którą usłyszałam, gdy przyszłam po raz pierwszy do Ricardo – chciałam tatuaż ze zdjęcia, nie wykonał, bo: „jak widzisz, już ktoś taki ma” – powiedział. Dodał też, że nie wyobraża sobie, aby ktoś, kto wyszedł spod jego igły, mógł kiedyś spotkać inną osobę na ulicy noszącą taki sam tatuaż. To coś bardzo prywatnego, a przynajmniej takie właśnie powinno być, dlatego identyfikacja, o której wcześniej wspomniałam, jest w moim odczuciu kluczowa. Tatuaż musi być integralną częścią nas – dosłowne znaczenie mamy zapewnione, ale znaczenie mentalne zależy w 100% od nas.

Wracając do artystów – ktoś, kto nigdy nie trzymał ołówka w dłoni, kto nie ma za grosz poczucia estetyki, a rysunek to nie jego bajka, kto zrobi wyłącznie to, co mu przyniesiecie, nie proponując przy tym możliwości uatrakcyjnienia dzieła – nie powinien się tym zajmować. Zanim zdecydujecie się na swojego tatuażystę – sprawdźcie:

portfolio (!)
opinie
dostępne terminy
cenę

W skrócie: poznajcie dzieła wychodzące spod jego igły, bo ważne, żeby wybrać tatuażystę po jego stylu (!). Tylko wtedy będziecie mieli gwarancje, że da Wam swoje 100%. Sprawdźcie w sieci opinie, popytajcie kogo polecają Wasi znajomi, zobaczcie czy jakieś studia w Waszym mieście przyjmują przyjezdnych artystów (to cudowna okazja do zrobienia tatuażu u świetnego tatuażysty z drugiego końca świata!)

Zapytajcie o terminy – bywa, że trzeba czekać nawet pół roku w kolejce (czasami warto!), a także o cenę, żeby nikt nie był później zaskoczony. Pamiętajcie jednak, że płacicie za coś, co zostanie z nami na całe życie.

tattoo_bar

Flickr.com, CC license, by Akira

.ile kosztuje zrobienie tatuażu

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od salonu, skomplikowania i wielkości tatuażu. Jeżeli wybrany przez Was wzór wymaga kilku godzin pracy, spokojnie załóżcie 150 do nawet 250 zł / godzinę pracy, natomiast jeżeli wzór jest mały, często zamyka się w 200-300 zł, i pisząc mały, naprawdę taki mam na myśli, np. na nadgarstku, kostce, czy karku. Nierzadko salony mają też stałą stawkę za cały dzień.

.czy to boli?

Subiektywnie, bo inaczej być nie może. Wszystko zależy od wybranego miejsca. Im więcej tkanki tłuszczowej – tym mniejszy ból, na kościstych fragmentach i takich, gdzie jest bardzo cienka skóra (np. bok pod pachą) może zaboleć, konkretnie. Mnie osobiście tatuowanie nie przeszkadza w prowadzeniu swobodnej rozmowy, czy śmianiu się, ale to kwestia odporności na ból, bo każdy ma swoje limity. Moja najdłuższa sesja trwała zaledwie 3 godziny, może gdybym przekroczyła ten próg, byłoby mniej zabawnie, ale i na to przyjdzie czas.

Edytowano; 3 lata później: Najdłuższa sesja trwała u mnie 8 godzin (plecy). Przestaje być zabawnie po 5. godzinie, gdy skóra jest już zmęczona i mocno naruszona. Gdy zdecydujecie się dodać kolor po 7. godzinie – zaciśnijcie mocno zęby, bo to już po prostu męczenie kota. Podtrzymuję jednak wszystko, o czym pisałam Wam wcześniej – małe tatuaże do 3 godzin – przeżyjecie, nie takie rzeczy się robiło ;) 

.FAQ w pigułce

po wykonaniu tatuażu stosuj się do zaleceń tatuażysty (najczęściej: smaruj wskazanymi przez niego specyfikami – z reguły są to Bepanthen Krem /Alantan Plus / Tribiotic; nie drap – tak, nawet jeżeli swędzi, a będzie, stawaj nawet na głowie, byle byś nie drapał; nie zdzieraj strupów – narobisz sobie blizn; zrezygnuj z basenu – chlor, i z solarium – wysusza; nie pij alkoholu – o kurczę, naprawdę tego nie rób, rozrzedzi Ci krew, a tego nie chcesz podczas gojenia, przynajmniej przez kilka pierwszych dni)
nie pij alkoholu przed wybraniem się do studia – rozrzedza krew, co może mieć znaczący wpływ na przyjmowanie przez skórę tuszu (aczkolwiek niektórzy nie widzą przeciwskazań ;) ; zapytaj o to swojego tatuażystę, tak dla pewności)
✓ wyśpij się i zjedz porządne śniadanie, jeżeli szykuje Ci się dłuższa sesja – weź ze sobą coś do picia i koniecznie węglowodany – ciastka weź! Podniosą Ci cukier i nie zejdziesz im w połowie :)

.czy żałuję swoich tatuaży?

Pospieszyłam się, teraz zrobiłabym to inaczej. Ale czy żałuję? Raczej nie, bo nie mogłam postąpić w inny sposób – w tamtych czasach z żadnego alternatywnego wyboru nie byłabym zadowolona i pewnie wyrzucałabym sobie, że tego nie zrobiłam. Swój pierwszy tatuaż wykonałam w wieku osiemnastu lat. To o kilka lat za wcześnie. Dziś noszę cztery*, ale w planach mam kolejne :)

*3 lata później: już pięć + jeden cover, więcej o tym znajdziecie w tekście o usuwaniu.

A jak to wygląda u Was? Zdecydowaliście się na taki krok, dopiero planujecie, a może jesteście absolutnymi przeciwnikami?

Photo: on top – unsplash.com, CC0 license.

31 odpowiedzi

Odpowiedz

Mam 27lat. Od zawsze podobały mi się tatuaże. Zawsze myślałam – fajnie byłoby mieć tatuaż. Przeglądałam prace artystów, różne strony, internet. Ale jakoś nie “odważyłam się” zrobić tego pierwszego kroku. I bardzo dobrze! Jakieś 5 miesięcy temu, przypadkowo wpadł mi w oko na Facebook pewien artysta. Zakochałam się w jego projektach od pierwszego wejrzenia! Tak bardzo mi się jego projekty podobały, że nie mogłam sobie nic wybrać. I tak miesiące mijały i w końcu zrobiłam ten wielki krok: umówiłam się z nim na mój pierwszy tatuaż, a nawet dwa małe pierwsze tatuaże. Jeden z mojego pomysłu, ale oczywiście w jego stylu, a drugi z jego wolnych projektów, które chciał w niedługim czasie zrobić. Za tydzień jest TEN DZIEŃ! Dbam o nawodnienie organizmu, nawilżenie skóry i o zdrowie, bym przypadkiem w tym okresie jesiennym się nie pochorowała. I oczywiście przeglądam strony/blogi o tatuażach z różnymi informacjami-dlatego też trafiłam tutaj:) pozdrawiam wszystkich!

Odpowiedz

Ja idę jutro! To mój pierwszy tatuaż. Mam 23 lata, ale tatuaż marzył mi się od dawna. Zastanawiałam się miesiąc. Tak. Może dla niektórych to szaleństwo. Ale przez ten miesiąc udało mi się odłożyć dobrą sumę na ten cel i intensywnie nad tym myślałam – najpierw chciałam różę, w kolorze, na przedramieniu, jednak po wnikliwej analizie koncepcja mi się nieco zmieniła. Postanowiłam, że wytatuuję sobie lwa, a nad nim koronę. Symbolizować ma on dwie ‘rzeczy’ . Po pierwsze – mojego syna, Leona. W koronie znajdzie się data jego urodzenia. Po drugie – ma być dla mnie motywacją, by sięgać po to, czego chcę, być pewną siebie i iść przez życie z dumnie podniesioną głową. Jak prawdziwa lwica. ;)

Odpowiedz

Dopiero przymierzam się do swojego pierwszego tatuażu, więc twoje porady na pewno mi się przydadzą. Na razie po cichu podglądam i podziwiam prace tatuażystów z Jah Love Tattoo Studio, bo chyba tam chciałabym się dziarać. Chyba zmotywowałaś mnie do tego, by znaleźć swój wymarzony wzór i zdecydować się na część ciała, na której chcę go mieć :D

Odpowiedz

A ja jakoś dziwnie, bo tatuaż na żebrach pod pachą mam od tygodnia i serio nie bolało! Było jak mocne drapanie skóry, kiedy urządzenia zbliżało się bardzo blisko delikatnej skóry dookoła piersi i powyżej blisko pachy, przyznaje zakuło. To mój pierwszy, rzuciłam się na głęboką wodę i nie żałuję, bo jest cudo :) bardzo polecam Mihau (Warszawa).

Odpowiedz

Mnie się absolutnie nie podobają kobiety wytatuowane. Robią się wtedy takie “męskie”. ja to tak widzę. A facet – ino dziarę zrobi – zara kawał byka :) Ale ja może jakiś dziwny jestem, niewspółczesny. Z resztą jak miałem z 7-8 lat pytałem mamy: “po co się malujesz, przecież masz męża” :)

Odpowiedz

Ja zrobiłam sobie tatuaż w wieku 19 lat na szczęście mały więc po latach postanowiłam go zakryć. Około roku wybierałam wzór taki żeby odzwierciedlał mój charakter wyróżniał mnie. Strasznie mnie cieszył mój nowy wzór który już nie był mały bo sięgał od łokcia aż po łopatkę….i cieszył mnie aż dwa tygodnie-koleżanka u tego samego tatuażysty zrobiła taki sam… Czar prysł…

Odpowiedz

Mnie zainspirowała była dziewczyna. Tatuowała się w 13Tattoo i tak z nią tam chodziłem dla dodania kurażu, chodziłem, aż w końcu sam zdecydowałem się na tatuaż. Od tego czasu przybyło mi kilka – wszystkie robię w tym samym salonie i w tym samym stylu. Konsekwentnie…

Odpowiedz

Z tego co wiem – medycyna – skóra nie może odrzucić pigmentu. Kolczyk, jako ciało obce tak ale farba musiała zostać wprowadzona zbyt płytko, tylko w naskórek który po 20(paru) dniach całkowicie schodzi. Linie które zostały były juz w skórze właściwej.

Co do robienia tatuażu u kolegi to uważam ze jak ktoś jest dobry to w dobrych ale domowych warunkach tez może zrobić cos dobrego(myśle ze większość tatuażystów tak zaczynała)

Znam kilka osób które maja swoje studia i robią tatuaże artystyczne i oryginalne ale robią tez takie które juz ktoś ma. Takie czasy ze prawie wszystko juz powstało i cieżko zrobić cos całkowicie nowego. Może byc jedyne ale często będzie podobne i to bardzo do innych nawet indywidualnych prac.
Za cos trza żyć a klient maź pan wiec na pewno na początku sie nie odmawia nawet imienia chłopaka na pośladku. Pogadać i odradzać ok ale to ktoś o sobie decyduje.

Co do bólu. Do sportu i zdjeć musiałem byc wydepilowany a na ciele mam 9 tatuaży – cała prawa strona bez nogi i twarzy. Porównanie jest dobre i moim zdaniem ból podobny. Tylko na żebrach bolało na prawdę mocno a sesja trwała raz 5 raz 4godz. Do tego mowię o depilacji grubych czarnych męskich włosów.

Odpowiedz

Ja mam jeden, na żebrach z boku – zaplanowałam go w wieku 15 lat a wykonałam w wieku 25 – zdecydowanie nie była to chwilowa zachcianka i bardzo go lubię :)
Podobno to jedno z najbardziej bolesnych miejsc, ale nie mogę porównać bo mam tylko jeden tatuaż. Fakt – pod koniec chciałam kopnąć tatuatorkę żeby już nie bolało. A depilator i tak jest tysiąc razy gorszy :)

Odpowiedz

Pozytywnie zazdroszczę Ci tej konsekwencji. Bardzo bym chciała tatuaż na żebrach, jednak od dwóch lat motam się w decyzjach i nie mogę jej podjąć – oczywiście dotyczy ona “treści” :)

Odpowiedz

Lepiej przemyśleć sprawę przez 5 lat niż zrobić coś, do czego nie będziesz przekonana :) Zawsze się łatwiej wytatuować niż odtatuować.

Odpowiedz

Nie wiem jak to się stało, że gdzieś mi umknął wcześniej ten post! Tak, chodzi za mną pomysł ozdobienia swojego ciała i to już od kilku ładnych lat. Dlaczego jeszcze się nie zdecydowałam? Między innymi dlatego o czym piszesz – mam kolegę, który 10 lat temu (mając 18) zrobił sobie trójkolorowego tribala i mam wrażenie, że dziś nijak mu nie pasuje, choć nigdy nie miałam śmiałości, by go o to wprost zapytać. Nie chciałabym za jakiś czas stwierdzić, że to jednak nie to. Chociaż od 3 lat prawie mi się pomysł nie zmienił w zasadzie:) Drugą sprawą był ból, na który jestem dosyć mocno wrażliwa (i strach przed igłami!), ale jedna koleżanka również porównywała to do depilatora, a z nim jestem “za pan brat”, więc trochę ta obawa mi przeszła. Trzecia jest prozaiczna – od jakiegoś czasu jestem zarejestrowana jako potencjalny dawca szpiku, a zrobienie tatuażu wyklucza z bazy na rok i tak sobie myślę – a jeśli w tym czasie akurat mój genetyczny bliźniak będzie potrzebował pomocy? I tak się waham dalej. :) Twój, ten na łopatce, jest piękny! Zdradzisz gdzie jeszcze masz tattoo? :)

Odpowiedz

Ach, ile ja się naczekałam, by oddać krew, bo albo wpadał tatuaż, albo gdzieś kolejny kolczyk i tak bez przerwy. Gdy w końcu doczekałam się wymaganej przerwy i dumna pojechałam oddać krew – odesłano mnie z kwitkiem już przy okienku, ale wtedy jeszcze nie ustąpiłam. Babeczka wychyliła się, zmierzyła mnie, pokiwała tylko głową i powiedziała: nic z tego nie będzie (chodziło najwyraźniej o wagę). Poszłam na wstępne badanie… no cóż, tam przypieczętowali mój żywot, anemia. Niedługo spróbuję kolejnego podejścia, przed następnym tatuażem oczywiście. Odpowiadając Ci jeszcze na ostatnie pytanie – przedramię, łopatka, lędźwie, za to czwarty jest już bardzo prywatny :)

Odpowiedz

Ja mam już jeden tatuaż, i planuję następny.
Ten pierwszy był pod wpływem impulsu, nie przykładałam wielkiej wagi co do wyboru studia- i też był to mój autorski projekt, który jak się potem okazało ma błędy techniczne, o czym tatuażysta mi nie powiedział.
Teraz długo naszukałam się studia- termin oczywiście za pół roku prawdopodobnie i mam nadzieję, że wyjdzie jak najlepiej, bo to już znacznie wiekszy projekt niż malutkie chudziutkie przedramię ;)

Odpowiedz

Noszę się z zamiarem zrobienia sobie tatuażu już od jakiegoś roku, wiem dokładnie czego bym chciała i nie jest to jakieś technicznie trudne, a przy tym bardzo fajnie pasuje do mnie, ale kurna! Ja nawet jak idę do fryzjera to mam traumę, że zawsze mi się coś nie podoba. A tutaj na zawsze. No przeraża mnie to. Naprawdę trzeba wybrać dobrego fachowca, to chyba najważniejsze. Ból przeminie i bieda w portfelu też, ale później będę musiała żyć z tym, co on mi namaluje :)

Odpowiedz

Jeżeli to jakieś pocieszenie – na początku odbijają Ci kalkę docelowego wzoru (zmywalnym tuszem), abyś mogła jeszcze:
a) rozmyślić się
b) coś poprawić
c) zaakceptować ;)

Odpowiedz

Dwa lata temu naszła mnie ochota na tatuaż. Chciałam mieć dzikiego kota na barku, albo rozwiniętą lilię. Koniec końców, nie zrobiłam żadnego. I dobrze, bo ochota mi przeszła i cieszę się, że nie mam tatuażu. Co nie oznacza, że pogardzam tymi, co je mają. To ich wybór. Mój znajomy ma siedem tatuaży, ale są tak rozmieszczone i zrobione, że naprawdę super wygląda. A twój tatuaż ptaka jest śliczny. :)

Odpowiedz

Nigdy nie słyszałam o tym, że szanujący się tatuażysta nie zrobi 2 razy takiego samego tatuażu, ani nie powtórzy czyjegoś wzoru- coś pięknego! Gdyby każdy tatuażysta wykazywał się takim myśleniem…;)

Odpowiedz

Zdjęcie, o którym pisałam w tekście, zobaczyłam na ścianie w jego studio, to było zanim jeszcze ustaliłam termin. Wróciłam kilka tygodni później, mówiąc, że chcę właśnie ten wzór. Wtedy dowiedziałam się, że to był jego autorski projekt na bazie szkicu, który rzecz jasna komuś już wykonał, więc oczywistym się stało, że mi go nie zrobi. Zrobił natomiast inną, niesamowitą rzecz i tym mnie ujął najbardziej – zaprojektował dla mnie coś zupełnie nowego, opierającego się na bazie motywu, który mi się tak spodobał. Wzór, którego nigdy później miałam nie zobaczyć u innej osoby. I tak właśnie to powinno wyglądać.

Odpowiedz

Planuję, ale jako dziwnie odkładam to z roku na rok ;)

Odpowiedz

Zawsze kusiło mnie coś malutkiego na nadgarstku ale jestem krwiodawcą i później jest problem z oddawaniem krwi więc to mnie skutecznie zniechęca do tatuaży i dodatkowych kolczyków. Ale zaskoczyłaś mnie tym artyzmem, że każdy tatuaż jest niepowtarzalny itd.

Odpowiedz

Musi być chyba rok przerwy, prawda? Pamiętam, że w końcu wyczekałam ten czas jakoś rok temu, żadnego kolczyka i tatuażu od roku, dumnie poszłam oddać krew. I co? Anemia, więc nie chcieli mnie :(

Odpowiedz

To ze jestes krwuidawca wyklucza Cie na pol roku z mozliwoscu oddawania krwi czy osicza po zrobiebiu tatuazu. Ja diczekalam sie juz tytulu zasluzonego krwiodawcy a od 3 tyg jestem posiadaczka tatuazu, oddawanie krwi musze przelozyc. Tatuaz rodzil sie w mojej glowie ladnych pare lat, gdy z gotowym projektem zaszlam do studia okazalo sie ze ten projekt nie bedzie wykonany i wykonawca zasugerowal inny projekt ktory odzwierciedlal ten projekt z ktorym przyszlam ale byl o niebo lepszy i przemowil do mnie od razu, jestem zadowolona i jak wiadomo tatuaz wciaga jak nalog w tel mam zapisane kolejne dwa projekty ktore kiedys w przyszlosci chcialabym dolaczyc do istniejacego juz zeby nie czul sie samotny

Odpowiedz

Powiem szczerze, ze zastanawiam sie zawsze jak mozna w ogóle mieć tatuaż. Dla mnie bylo to oszpecanie swojego ciała. Teraz jednak uważam, że to jest sposób na wyrażenie siebie ale i nie tylko. Stwierdziłam rok temu, że chce bardzo mały tatuaż. Nie wiem jeszcze gdzie on bedzie. Wprawdzie wiem tylko co chce, jak ma wygladać i z czym wiązać ale przeciagam ten moment bardzo.:-) U mnie pomysł jeszcze niech kiełkuje i dojrzewa.

Odpowiedz

Swój pierwszy tatuaż także zrobiłam w wieku osiemnastu lat. Być może pośpieszyłam się wtedy, ale ten tatuaż symbolizuje dla mnie wszystkie zmiany, których dokonałam. Jest nieodłącznym elementem mnie i szczerze mówiąc nie pamiętam jak wyglądałam bez niego. Kolejny zrobiłam, gdy podjęłam decyzję o przeprowadzce do Barcelony. Ostatnio zrobiłam dwa kolejne. Idąc w styl tiny tattoo. Była to naprawdę spontaniczna decyzja. Po prostu towarzyszyłam przyjaciółce podczas jej sesji. Były to wzory, o których myślałam przez dłuższy czas i mam szczęście, ponieważ natrafiłam na świetnego artystę, który wykonał mi je perfekcyjnie.

Swoją drogą, to do dziś pamiętam jak się zarzekałam, że będzie tylko jeden.

Odpowiedz

Mam to gdzieś w głowie. Tatuaże opowiadają historię, zatrzymują chwile, ale tak jak napisałaś, jeśli człowiek nie jest przekonany, najlepiej przeczekać ten czas;)

Odpowiedz

Ja jeszcze nie mam, ale coraz bardziej się przymierzam do tatuażu.

A kiedyś może całe plecy, jak w Yakuzie :D

Odpowiedz

Ja swój tatuaż zrobiłam samodzielnie w wieku 15 lat. Impuls, bunt i młodzieńcza głupota. Jego jakość jest fatalna, ale mimo wszystko go lubię. Jest pomostem łączącym mnie z przeszłoscią, o której nie chcę zapomnieć. Ale generalnie nikomu nie polecam takich eksperymentów ;)

Odpowiedz

Bardzo się zmienił od tamtego czasu, czy ku zaskoczeniu – wcale? :) Pytam, bo to lata, podczas których sylwetka mocno się kształtuje i rozwija, zastanawiam się czy miało to mocny wpływ na wygląd Twojego tatuażu :)

Odpowiedz

Nie zmienił się wcale, co absolutnie nie jest zaskakujące, bo raczej trudno przytyć w nadgarstkach czy nabawić się tam rozstępów :D

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.