Od mojego powrotu z Paryża minęły już 3 tygodnie – jak ten czas leci! I choć już dawno zapowiadałam Wam serię kilku wpisów z Miastem Świateł w tle – wyszło jak zawsze, czyli opornie, bo co chwilę wpadało co innego.

Ale już się rehabilituję, wracając do Was z kolejną porcją, mam nadzieję, przydatnych informacji, na wypadek, gdybyście planowali szybki wypad do miasta zakochanych. Lojalnie uprzedzam – lista jest mocno subiektywna, jako, że dotyczy wyłącznie miejsc, które odwiedziliśmy razem z M., a które osobiście wcześniej wybrałam drogą eliminacji, omijając tym samym wiele kościołów i muzeów (z powodu ograniczeń czasowych), co najpewniej nie przypadnie do gustu miłośnikom sztuki.

co warto zobaczyć w paryżu

 .#1 Jardin des Tuileries (Ogrody Tuileries)

W tym roku zależało mi, by swoje pierwsze kroki skierować w stronę Ogrodów Tuileries. Zlokalizowane między Luwrem a Placem Zgody, stanowią idealne miejsce zarówno do zwiedzenia jak i odpoczynku – absolutnie obowiązkowy punkt -są po prostu piękne. I choć po Pałacu Tuileries zostały tam już tylko Musée de l’Orangerie oraz Musée du Jeu de Paume, to nawet nie zachodząc do środka, warto przejść się po samym parku.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.#2 Place de la Concorde

Plac Zgody znajdziecie tuż obok Ogrodów Tuileries, nakieruje Was nań widoczny z daleka kultowy, diabelski młyn, a dokładniej Roue de Paris. Koszt przejażdżki to 10 EUR / osobę, w ramach których otrzymujemy bodajże 4 rundy. Warto – panorama Paryża, choć nie dorównuje tej, widzianej z Wieży Eiffela, to i tak zapiera dech – widok na Tuileries i fontannę jest przepiękny. Co jeszcze znajdziemy na Placu Zgody? Obelisk Ramzesa II, dwie pięknie rzeźbione fontanny oraz pomniki, znajdujące się w jego narożnych częściach; tuż obok zobaczymy także wejście do Ogrodów, Ministerstwo Marynarki, jak i Hotel Crillon.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.#3 Le Pont Alexandre III

Most nazwany na cześć Aleksandra III Romanowa, upamiętniający sojusz francusko-rosyjski, robi naprawdę niemałe wrażenie; wędrując w stronę Champs-Élysées koniecznie pamiętajcie o tym 107 metrowym żelastwie; jego złote elementy na długo pozostaną w Waszej pamięci.

.#4 Pont des Arts

Osławiony most zakochanych. Znajdziecie go nieopodal Notre Dame. Niestety tej zimy dostępna była tylko jego przednia część, całą długość zasłoniono płytami ze sklejki, przez co kłódki pozostały zakryte. Mimo to nie zabrakło tłumów turystów, co niechybnie oznaczało ni mniej ni więcej, aniżeli to, że skupili się wyłącznie na odsłoniętych elementach – tak, było tłoczno.

.#5 Musée du Louvre (Luwr)

Wybierając się do Luwru, zarezerwujcie sobie cały dzień, albo lepiej, dwie połówki dzień po dniu (zalecana opcja), bo jeśli mam być naprawdę szczera – jeden dzień nie dość, że Was zniszczy, to na dodatek zamiast zwiedzania, odbędziecie przyspieszony maraton. Luwr we wtorki jest nieczynny, o czym warto pamiętać wybierając się w jego urokliwe strony, a do 25. roku życia możecie wejść bezpłatnie jako mieszkańcy kraju należącego do UE.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.#6 Jardin du Luxembourg (Ogród Luksemburski)

Inaczej miejski park. I choć zimą nie jest tak urokliwy jak latem, to jeżeli przypadną Wam do gustu ogrody Tuileries, to i Luksemburskie pokochacie niemalże od razu. Znajdziecie je tuż obok pięknego Pałacu Luksemburskiego z XVII wieku, obecnie siedziby Senatu.

.#7 Cathédrale Notre-Dame de Paris (Katedra Notre-Dame w Paryżu)

To jedno z tych miejsc, które trzeba odwiedzić na zasadzie: bo tak. Nawet, jeżeli woda święcona Was parzy, a w kościele ostatni raz byliście na swojej komunii, to i tak po prostu tam idźcie. Nie pytajcie po co, idźcie. Zwłaszcza, jeżeli oglądaliście Dzwonnika z Notre-Dame (Djali był awesome).

.#8 La tour Eiffel (Wieża Eiffela) & Champ-de-Mars (Pole Marsowe)

Mając do wyboru dwie pory dnia: dzień lub wieczór, wybierzcie obie. Zwiedzając wieczorem pamiętajcie, że do dyspozycji pozostaje Wam już wyłącznie winda, idąc w dzień – możecie pokusić się o 669 schodów + windę na 2 poziomie, by dostać się na szczyt (tam już schody niestety nie docierają); drogie Panie – dbajmy o nasze zgrabne pośladki – schodami tędy proszę! Koszt wjazdu na leniwca – 15,50 EUR / osobę. Schodami taniej :) Pola Marsowe znajdziecie u podnóża Wieży, także daleko szukać nie musicie.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

.#9 Arc de triomphe (Łuk Triumfalny) & Avenue des Champs-Élysées

Aleja Pól Elizejskich, jedna z najbardziej prestiżowych i reprezentacyjnych alej Paryża, u końcu której znajdziecie majestatyczny Łuk Triumfalny, to kolejny punkt na mapie, którego nie warto pomijać. I wcale nie o główny butik jak i restaurację Ladurée się rozchodzi, ani o cukiernię Paul’a, ani też główną siedzibę Louis Vuitton – to po prostu taki kultowy, zakorkowany punkt Paryża, w którym znajdziecie… no cóż – wszystko, tylko nie ciszę i spokój. Polecam, Adrianna Zielińska. Tylko torebek pilnujcie. Mówię poważnie.

.#10 Montmartre (Wzgórze Montmartre), Pigalle & Moulin Rouge (Czerwony Młyn)

Sex, drugs &… sex. Pigalle – odpowiednik tej dzielnicy znajdziecie również Hamburgu oraz Amsterdamie. Kasztany? What? Ale jakie kasztany? Przecież tam same sex-shop’y. I sklepy muzyczne. Moulin Rouge – największe rozczarowanie tegorocznego wypadu. Pomimo, że nie był to mój pierwszy wypad do Paryża, to jakoś nigdy wcześniej nie nadarzyła się okazja, by odwiedzić północne rejony pierwszej strefy. Zaległości nadrobiłam dopiero tej zimy. I przyznaję – moje rozczarowanie osiągnęło punkt krytyczny. Czerwony Młyn mieścił się zaledwie kilka metrów od głównej ulicy. A gdzie jakiś deptak, wolna przestrzeń, plac, cokolwiek? Odległość głównego wejścia do krawężnika wynosiła zaledwie kilka metrów, a zaraz po nim kilka pasów ruchliwej ulicy, ot, budynek wciśnięty pomiędzy inne kamieniczki, przeplatane sex-shopami. Ktoś chętny do wydania 170 EUR / bilet?

Rozczarowanie wynagrodził mi jednak jeden maleńki szczegół. Noc przyjazdu, lekko przed północą, wychodziliśmy właśnie z metra, wspinając się po schodach, gdy naszym oczom ukazał się w pełni rozświetlony Młyn – barwne światła omiotły całą okolicę, a stojący nieopodal gość z budką, sprzedawał grzane wino i francuskie naleśniki. To mi wystarczyło.

(aby powiększyć, kliknij w obrazek)

Z kolei Wzgórze Montmartre to kilka godzin wchodzenia i schodzenia podczas zwiedzania kościołów, muzeów i wielu innych zabytkowych jak i czysto turystycznych atrakcji. Piękna dzielnica z wąskimi, klimatycznymi alejkami, polecam, jeżeli macie lekką nadwyżkę czasu – można zrobić piękne zdjęcia. Koniecznie zahaczcie o ścianę miłości – napisano na niej “Kocham Cię” we wszystkich językach świata!

Wpis poświęcony mojej makaronikowej diecie… tzn. na temat francuskiej kuchni, zostawię sobie i Wam na kolejny raz :)

Oczywiście to tylko kilka kultowych miejsc w Paryżu, które warto zobaczyć, bo żeby wyczerpać zawartość przewodnika – tygodnia czy nawet dwóch by nie wystarczyło. Zanim jednak się wybierzecie – pomyślcie czego chcecie od takiego wyjazdu, a jeżeli zaistnieje potrzeba, zaplanujcie listę, którą przeniesiecie na mapę. Albo po prostu idźcie na żywioł – my w ten sposób zrobiliśmy 56 km w dwa dni. Pieszo.

14 odpowiedzi

Odpowiedz

Śliczne zdjęcia – sprawiły, że zaczęłam tęsknić za tym miastem. A zdjęcie ze ścianą miłości przypomniały mi jak pozowałam tam jako (wcale nie aż taki) mały pączuś (po jedzeniu francuskich śniadań, obiadów i serów na kolacje przez 3 miesiące przybyło mi dobrych 10 kilo) :)

Odpowiedz

Polecam jeszcze Panthéon (wycieczka na dach obowiązkowa, chyba nadal jest darmowa), Musée d’Orsay (fantastyczne wystawy tematyczne) i Stara Opera (Palais Garnier przy 8 rue Scribe)

Odpowiedz

ja sobie od roku planuję, że tam polecę :D

Odpowiedz

ah Paryż, kiedyś tam pojadę :)

Odpowiedz

Muszę kiedyś pojechać, bo na razie byłem tylko przelotem na lotnisku ;) Wieża Eiffela może brzmi trochę podobnie, ale to na pewno będzie ważny punkt mojej wycieczki. Pamiętam jak pojechałem na Chiński Mur, był to akurat jego najbardziej turystyczny i oklepany kawałek, a robił niesamowite wrażenie :)

Odpowiedz

zapisuję! i w przenośni, i dosłownie! nieuchronnie zbliża mi się granica wiekowa, żeby móc bezpłatnie odwiedzić Luwr, może to będzie pretekstem do zabukowania biletów! :)

Odpowiedz

Nie pożałujesz! :)

Odpowiedz

Jak się w końcu wybiorę, to będę miała już gotowy plan działania ;) przecudowne zdjęcia!

Odpowiedz

No to teraz nie pozostaje nic innego jak tylko jechać, plan już gotowy :D Jeszcze musisz załatwić jakieś rektorskie + urlop :D

Odpowiedz

Ja żałuję, że padły mi dwie karty w aparacie, w związku z tym ogromna ilość zdjęć przepadła :( To mi psuje humor do dziś. Podobnie jak Wy większość km zrobiliśmy na nogach, szkoda nam było tych wszystkich miejsc “po drodze”, które moglibyśmy nie zobaczyć :)

Odpowiedz

Przykra sytuacja, ale na szczęście najważniejsze jest to, co przywieźliście we wspomnieniach, żadne zdjęcia lub ich brak tego nie zastąpią :)
Ale przyznam Ci się szczerze, że osobiście nie rozstaję się z iPhone’em podczas takich wypadów – to dla mnie świetna alternatywa, a czasem i główny aparat, zamiast lustra.

Odpowiedz

Zgadzam się, wspomnienia są ważne i – mimo wszystko – bardzo pozytywne. iPhone i trzecia karta do lustra uratowały mi ostatecznie humor, bo coś tam jednak mam uwiecznione, ale masz rację iPhone’owe zdjęcia są niezłe i nie trzeba go dźwigać :)

Odpowiedz

O, jak dobrze! Zachęcała mnie ostatnio do Paryża, a teraz dajesz gotowy plan zwiedzania, super!:)

Odpowiedz

Teraz nic, tylko pakować walizkę i w drogę! ;)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.