Pierwsze plany napisania tego tekstu powstały już w grudniu ubiegłego roku. To właśnie wtedy M. podarował mi na Gwiazdkę zestaw obiektywów do… smartfona. Radość z możliwości przetestowania czegoś zupełnie niestandardowego była tym większa, że sama już od dawna patrzyłam tęsknie w ich stronę, tylko jakoś nigdy nie było mi do nich po drodze. Dziś przybliżę Wam znane mi sposoby na to, jak robić zdjęcia makro za pomocą aparatu dostępnego w telefonie (choć właściwie to w smartfonie).

Zacznijmy jednak od tego,

.czym jest makrofotografia?

O ile dawniej głównym kryterium była przede wszystkim skala odwzorowania, kiedy to za makro uznawano tylko te zdjęcia, które przedstawiały obiekt w skali co najmniej 1:1, tak w miarę upływu czasu, jak i postępującej technologii, definicje te uległy lekkim modyfikacjom. Dziś mówimy już o makrofotografii w chwili, gdy mamy do czynienia z dużym zbliżeniem na obiekt, a samo zdjęcie zostało wykonane z niewielkiej odległości – skala odwzorowania przestała mieć kluczowe znaczenie, jednak oficjalna definicja w dalszym ciągu brzmi następująco:

Makrofotografia – rodzaj fotografii, w której fotografowany obiekt zostaje odwzorowany w naturalnych rozmiarach lub jest nieznacznie powiększony. — pl.wikipedia.org/wiki/Makrofotografia

.przykładowe efekty „portretowe” uzyskane telefonem

… a od kadru portretowego, gdzie tło najczęściej mamy płynnie rozmyte, niedaleko już do efektu makro :) I choć po uszy siedzę w zdjęciach typu flat lay, tak czasem zdarza mi się spojrzeć na fotografowane przedmioty z nieco innej perspektywy, a wtedy staram się wycisnąć z mojego aparatu ile tylko się da. Niełatwo jest wykonać fotografię portretową przy pomocy telefonu, o makro nie wspominając, ale przy odpowiednim ustawieniu planu zdjęcia, dobrym świetle i stabilizacji, bez problemu uzyskamy efekt rozmytego tła i ostrych detali na pierwszym planie, czyli dokładnie taki, jaki możemy zobaczyć na poniższych obrazach:

(kliknij w obrazek, aby wyostrzyć i powiększyć zdjęcie)

.jak uzyskać efekt makro?

  • potrzebujemy co najmniej dwóch planów zdjęcia – gdzie pierwszy będzie odpowiadał za detal, który chcemy wyeksponować i wyostrzyć, a drugi zostanie całkowicie rozmyty (choć wciąż z zachowaniem zarysu krawędzi). Możemy także dołożyć trzeci plan w postaci tła
  • jeżeli Wasze telefony posiadają opcję siatki w aparacie – włączcie ją na stałe. Podział kadru na 9 części znacząco ułatwi ustawienie mocnych punktów. W przypadku iPhone’a będzie to ścieżka: ustawienia → zdjęcia i aparat → aparat: siatka
  • poszukajcie w domu jakiegoś szkła powiększającego, a najlepiej maleńkiej lupy – to najprostszy sposób do uzyskania efektu makro (spokojnie możemy ją przykleić do telefonu na czas robienia zdjęć). Jeżeli jednak nie macie żadnej pod ręką, pomyślcie, czy nie dostaliście kiedyś w gratisie jakiegoś breloczka z laserem – jego szkiełko, w połączeniu z wsuwką do włosów, także możemy przykleić do telefonu, zakrywając tym samym obiektyw aparatu (szczegółowe wykonanie takiego cuda znajdziecie w tym filmie)
  • stabilizacja obrazu dla makrofotografii jest szalenie istotna, dlatego podczas wykonywania zdjęć, postawcie telefon na jakiejś twardej powierzchni, głównie po to, by uniknąć drżenia rąk, a w efekcie nieostrego zdjęcia. Możecie też pomyśleć o maleńkim statywie do postawienia na stole, jest niewiele większy od smartfona, a znacząco ułatwi życie. Ten, którego ja używam, kosztował mnie jakieś 10 zł
  • koniecznie zadbajcie o dobre światło, a przede wszystkim o taki kąt, pod którym Wasz aparat nie będzie rzucał dodatkowego cienia przy zbliżeniu do fotografowanych obiektów
  • uważajcie na zbyt małą odległość: aparat ↔ obiekt, uzyskacie wtedy odwrotny efekt od zamierzonego (odległość powinna wynosić co najmniej 10 cm)
  • blokada punktów skupienia na ekranie smartfona – używacie tej opcji? Jeżeli nie to zacznijcie czym prędzej, bo focus, zaraz po świetle, jest jednym z najważniejszych elementów makro

.funkcje olloclip

Obiektyw, który posiadam, a który widzicie na głównym zdjęciu tego wpisu, zawiera aż cztery różne szkiełka, z czego dwa z nich odpowiadają za makro (x10 oraz x15), a pozostałe to efekt wide-angle (który uwielbiam!) oraz fisheye (co do tego drugiego wciąż mam mieszane uczucia, jako że nigdy nie przepadałam za zdjęciami z perspektywy rybiego oka). Dziś jednak skupię się tylko na wariantach z dużym zbliżeniem, bo to właśnie te efekty przygotowałam dla Was na poniższych zdjęciach.

.efekty z obiektywem olloclip

iPhone 6s + obiektyw makro olloclip

Pierwsze zdjęcie jest wykonane iPhonem 6s bez dodatków i ten rezultat możemy uzyskać w standardzie, natomiast drugie i trzecie w kolejności to efekt z olloclip. Zbliżenie w nich jest na tyle duże, że w przypadku x15 nie wiedziałam już co tak naprawdę fotografuję (rozmycie tła niesamowicie mnie rozpraszało), za to praca z x10 była dużo bardziej przyjemniejsza, bo pozwoliła na wyciągnięcie detalu z zachowaniem ogólnej koncepcji zdjęcia – na końcu przynajmniej wiemy, na co patrzymy.

iPhone 6s + obiektyw makro olloclip

Nie zamierzam ukrywać, że średnio interesuje mnie makrofotografia. Owszem, potrafię docenić jej zalety i piękno, jednak nie jest to kategoria, którą chciałabym się parać na co dzień. Dlatego też spośród czterech posiadanych przeze mnie szkiełek olloclip, aktywnie używam jednego (wide-angle), a drugiego okazjonalnie (makro x10). Dwóch pozostałych – makro x15 oraz fisheye, wyłącznie w bardzo wyjątkowych sytuacjach. Olloclip mogłabym polecić osobom, które naprawdę interesują się dużymi zbliżeniami, bo w przeciwnym razie, najczęściej skorzystacie wyłącznie z efektu obiektywu szerokokątnego (wide-angle) i ewentualnie fisheye. Ale gdybyście byli zainteresowani tym zestawem, to odsyłam Was do porównywarki, gdzie oprócz ceny, znajdziecie także wszystkie parametry techniczne. Nie jest to tania rzecz, dlatego uważam, że warto dobrze przemyśleć, czy na pewno makro jest czymś, co nas kręci.

Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba taki rodzaj ujęć :) A może macie jakieś swoje sposoby na fotografowanie obiektów w trybie makro, bez użycia profesjonalnych obiektywów i lustrzanek?

8 odpowiedzi

Odpowiedz

Ja kupiłam obiektywy do smartfona kiedy pojawiły się w biedronce, rzadko używam, ale jak mam ochotę się pobawić, to po nie sięgam :)

Odpowiedz

Uwielbiam zabawę w fotografię makro, ale raczej traktuję ją jako urozmaicenie i dodatek do codziennego fotografowania. Świetnie jest spojrzeć na różne robaczki, kwiaty lub tekstury z zupełnie innej perspektywy i w przybliżeniu. Obiektywy do telefonu to rewelacyjna sprawa! :)

Odpowiedz

Przepiękne!!!!

Odpowiedz

O, fajnie zobaczyć, jak to działa w praktyce :) Uwielbiam małą głębię ostrości, potrafi dodać magii zdjęciom najprostszych przedmiotów. A makro w moim wykonaniu to najczęściej kwiatki i biżuteria :D

Odpowiedz

Od czasu, do czasu rzeczywiście lubię w ten sposób bawić się kadrami. Jednak chyba nie na tyle, bym zdecydowała się na zakup specjalnego obiektywu :) Jak zwykle świetny wpis! Naprawdę z niecierpliwością czekam na to, czym nas jeszcze zaskoczysz w tej serii :)

Odpowiedz

Fotografia makro, mimo że bardzo popularna i dla niektórych już oklepana, ma w sobie pewną magię. Przyciąga wzrok szczegółami, które zazwyczaj omijamy. Moja przygoda z obiektywami makro szybko się skończyła, mój zestaw z ebay za grosze, no cóż – nie działał zbyt dobrze, bardzo mydlił obraz. Dlatego też zastanawiałam się nad zainwestowaniem w bardziej profesjonalny zestaw, a po Twoich zdjęciach obiektywem olloclip widzę, że to naprawdę dobra opcja ;)

Odpowiedz

Nie każde zdjęcie mi się podoba, ale lubię makrofotografię. Swoim telefonem nie próbowałam robić takich zdjęć. Wpadł mi w ręce teraz obiektyw do aparatu makro. Jestem ciekawa czy mi wyjdą ładne zdjęcia. :)

Odpowiedz

Adrianna, dla mnie to co prawda wyzsza szkola jazdy, ale podziwaiam Twoje talenty i umiejetnosci fotograficzne. Nawet jezeli akurat ten odcinek fotografii nie za bardzo Cie interesuje, te fotki w Twoim wykonaniu sa wspaniale. Pozdrawiam serdecznie Beata

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.