Co chciałabym wiedzieć przed wyjazdem do Marrakeszu?

Jaki jest Marrakesz?

Przez długi, długi czas, Marrakesz był jednym z moich podróżniczych marzeń, dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja do jego realizacji, nawet się nie zastanawiałam. Kuszona pustynną magią, barwnymi mozaikami i zachwycającą architekturą, szykowałam się na prawdziwą fuzję wrażeń. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała moje podróżnicze wyobrażenia, a perspektywa zmieniła się w mgnieniu oka. Zatem jaki jest Marrakesz?

Pod pretekstem konferencji dla influencerów, zorganizowałyśmy z koleżankami 4-dniowy wyjazd, podczas którego przebrnęłam prawdopodobnie przez wszystkie możliwe emocje. Postanowiłam więc, że nie napiszę tych tekstów od razu i pozwolę, aby powyjazdowy kurz opadł. No i minęły… 3 miesiące.

.jak nie dać się oszukać już w pierwszych minutach

Podróż zaczęłyśmy dość niefortunnie. Ja i Eliza przyleciałyśmy na miejsce jako pierwsze, podczas gdy Ola miała do nas dołączyć dopiero po kilku godzinach. Byłyśmy jednak o wszystko spokojne, bo przed wejściem na lotnisko miał na nas czekać zamówiony z riady transport. Nie czekał. Nie wdając się w szczegóły, musiałyśmy wziąć taksówkę, co finalnie kosztowało nas 180 zł, za 15-minutową podróż. Przez kwadrans walczyłyśmy na parkingu, ale bardziej nam z ceny nie zeszli.

Był środek dnia. Taksówkarz wyrzucił nas w punkcie X w środku medyny, mówiąc, że dalej musimy iść pieszo. Nie czekając aż coś powiemy, zawołał jakiegoś chłopca i powiedział, że ten nas zaprowadzi. Znacie już ten numer? Jeśli kiedykolwiek byliście w Marrakeszu albo czytaliście o tym, jak się przygotować do wyjazdu, to zapewne tak. My nie znałyśmy i to był błąd.

Zapłaciłyśmy taksówkarzowi i ruszyłyśmy za chłopcem. W ten sposób straciłyśmy kolejne 40 zł (100 MAD), bo na „drobniaki” (50 MAD reszty od taksówkarza), które chciałyśmy mu dać za fatygę, dziecko bezceremonialnie odparło: dawaj więcej. Nie muszę chyba dodawać, że na początku nikt nawet nie wspomniał, że będzie to usługa płatna?

Na marginesie, hotelowy transport z lotniska miał nas kosztować niespełna 100 MAD, czyli jakieś 40 zł i jak się później okazało, była to dość standardowa cena na tej trasie.

Jak nie dać się oszukać?

  • zamów hotelowy transport z lotniska i upewnij się co do jego ceny
  • potwierdź miejsce, w którym ma czekać kierowca
  • jeśli to możliwe – weź z hotelu numer telefonu do kierowcy
  • zadbaj o pakiet danych internetowych w telefonie (choć ja niby miałam, a mój operator i tak pokazał mi środkowy palec) albo o mapy, które działają po GPS, bez konieczności posiadania Internetu (od 5 lat nie rozstaję się z CityMaps2Go). Zaznacz wcześniej hotel, żeby zawsze orientować się gdzie jesteś
  • odmów chłopcu, mówiąc stanowczo, że znasz drogę (tylko faktycznie ją znaj, mając pod ręką GPS); nas taksówkarz wysadził 5 minut drogi od hotelu, ale o tym już nie wspomniał.

.jaki jest Marrakesz

Marrakesz jest miastem pięknym, ale bardzo specyficznym. Ubóstwo przeplata się tam z nadmiernym przepychem, luksusowe hotele znajdujemy w obskurnych, ciasnych uliczkach,  a stare w naturalny sposób łączy się z nowym. Zapisana w murach historia zapiera dech w piersiach, a kolorowe mozaiki, będące prawdziwymi dziełami sztuki, kontrastują z wszechobecnym brudem.

Po kilku dniach człowiek zaczyna się przyzwyczajać do widoku żywych kurczaków w klatkach na stoiskach mięsnych, a nawet do oślich głów wiszących na hakach. Do tego, że lada nie zawsze jest wyczyszczona z krwi i że najwyraźniej nie przeszkadza to handlującym obok tkaninami. Do nadmiernie załadowanych cegłami wozów, które ciągną osły, do nieprzyjemnego zapachu wyprawionych skór, brudu, kurzu i zgiełku. Do nieustających zaczepek.

Nie to jednak uderzyło mnie najbardziej. Największym problemem, z jakim przyszło mi się zmierzyć w Marrakeszu, był brak poczucia bezpieczeństwa. Nie było nawet mowy o tym, że sama przejdę się po okolicach. Już wystarczył mi fakt, że za każdym razem, gdy poruszałyśmy się we 3, byłyśmy nieustannie zaczepiane i nagabywane. Miałam oczy dookoła głowy, a bycie w tak nieustającym skupieniu przez cały dzień, męczyło bardziej, niż dziesiątki pokonanych tam kilometrów.

Trochę mi to przesłoniło ogólny odbiór, jednak mimo tych skrajnych uczuć związanych z Marrakeszem, absolutnie nie można mu odmówić piękna i wyjątkowości. To miasto kipi swoistą magią, niczym z baśni tysiąca i jednej nocy, magii, której nie znalazłam do tej pory w żadnym innym, arabskim kraju, który odwiedziłam. Marrakesz zachwyci Was swoimi zielonymi ogrodami, w szczególności Le Jardin Secret, wspaniałymi soukami, czy monumentalnymi pałacami, do dziś wzdycham na myśl o El-Bahia, a tamtejsze mozaiki śnią mi się po nocach. Więcej miejsc, które warto zobaczyć, znajdziecie w osobnym poście: Marrakesz w 3 dni, co warto zobaczyć?

.bezpieczeństwo w Marrakeszu

Podróżując po Marrakeszu, niejednokrotnie zostaniecie zaczepieni, ale nie bójcie się odmawiać i głośno mówić nie. W skrajnych sytuacjach zawsze zagroźcie policją, to podobno bardzo pomaga. Nie okazujcie też zagubienia, bo wystarczy sekunda, aby ktoś dobrodusznie zechciał Wam pomóc. Problem jednak jest taki, że w Marrakeszu prawie za wszystko trzeba zapłacić.

Krąży wiele historii o lokalnych „przewodnikach” z dobroci serca, którzy wyprowadzali swoich podopiecznych w zaułki, z których zgadzali się ich wyprowadzać dopiero za stosowną opłatą. Albo prowadzili ich do miejsc, w których ktoś ich okradał. Zawsze miejcie przy sobie mapę z GPS, wtedy bez trudu znajdziecie drogę, a jeśli jakaś uliczka wygląda Wam na podejrzaną, po prostu w nią nie wchodźcie.

W starym mieście trzymajcie się skrajnie prawej strony, bo ciasne przejścia wśród souków są przeznaczone jednocześnie dla pieszych, rowerzystów, skuterów, wozów, a niekiedy nawet samochodów. Podróżując z dziećmi trzeba bardzo uważać.

Na stoiskach zawsze się targujcie. Najczęściej jesteście w stanie wynegocjować 1/2 a nawet 1/3 początkowej ceny. Uśmiechnijcie się i próbujcie swoich sił, a jeśli ostateczna cena nie będzie dla Was zadowalająca, nie bójcie się zrezygnować i odejść.

Telefony alarmowe:

  • Ambasada RP w Rabacie: +212 672 41 99 33
  • Pogotowie – 15
  • Policja – 19

.informacje praktyczne

  • ubiór: kobiety powinny postawić na umiarkowany ubiór, odsłonięte kolana i ramiona przyciągną sporo uwagi i głośnych, zaczepnych komentarzy. Ale ogólnie pod tym względem Marrakesz jest podzielony, a nowe miesza się z tradycją. Na lotnisku, marokańska celniczka miała spódnicę przed kolano i nikogo to nie dziwiło;
  • waluta: lokalna waluta to Dirham marokański, można go kupić lub sprzedać tylko w Maroko. Dolary amerykańskie oraz euro bez trudu wymienicie w każdym banku, ale najłatwiej skorzystać z dostępnych bankomatów. Przelicznik na dzień dzisiejszy to około 1 MAD – 0,40 PLN;
  • alkohol: o jego dostępności w lokalnych sklepach możecie zapomnieć, najszybciej do dostania w hotelowym barze;
  • po godzinie 14:00 taksówki nie wjeżdżają do starego miasta (medyny);
  • wiza nie jest wymagana, jeżeli pobyt nie przekracza 90 dni. Po wylądowaniu należy jedynie wypełnić krótki formularz, którego nie sposób ominąć podczas przechodzenia do kolejnych punktów kontrolnych;
  • średnia cena biletów do muzeów / ogrodów,  waha się między 50, a 70 MAD;
  • szczepienia:przed przyjazdem do Maroka nie ma żadnych obowiązkowych szczepień;
  • woda: nie należy spożywać wody z kraju, tylko butelkowaną, przede wszystkim ze względu na inną florę bakteryjną;
  • język urzędowy: arabski, jednak wielu marokańczyków mówi też po francusku i angielsku;

Pozostałe wpisy z Marrakeszu:
→ Marrakesz w 3 dni, co warto zobaczyć?
→ Marrakesz: fuzja kolorów marokańskich riadów

Marrakesz był 32. odwiedzonym przeze mnie krajem, a jednak pozostawił po sobie wybuchową mieszankę emocji, której nie doświadczyłam w żadnym innym miejscu na świecie. Mówi się, że to miasto można kochać albo nienawidzić. Cóż, ja z pewnością się nie zakochałam, ale doskonale zdaję sobie sprawę, co może w nim tak hipnotyzować. Cieszę się jednak, że mogłam tego wszystkiego doświadczyć. Żadne zasłyszane, czy przeczytane słowa nie zastąpią nam własnych przeżyć.

Jeśli byliście kiedyś w Marrakeszu, z przyjemnością poznam Wasze historie i wrażenia!

Total
3
Shares
Komentarze: 5
  1. Niesamowite miejsce, choć muszę przyznać, że jeszcze nie miałbym odwagi tam jechać z Żoną. Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie podróżowania. Świetny artykuł, który na pewno warto przeczytać przed takim wyjazdem. Ale dodatkowo wydaje mi się, że na podobne sztuczki i zagrożenia warto uważać też w innych miejscach. Łatwo dać się zmanipulować w momencie, kiedy wyglądamy na kogoś niepewnego i zagubionego.

  2. Hej, ja byłam z mężem i dzieckiem 4 lata temu w Marrakeszu. Mam identyczne doświadczenia. Z tym, że my zagubiliśmy się autem. Pomógł nam chłopak, który najpierw wyprowadził nas całkiem dookoła, później na parking (za który zresztą też zapłaciliśmy 2x więcej).
    Ostatecznie zaprowadził nas do hostelu, za co zażyczył sobie 500 MAD. Kiedy odmówiliśmy, stał się agresywny. Po chwili dołączył do niego inny miejscowy i już oboje chcieli od nas pieniądze. Propozycja tego drugiego była taka, abyśmy im obu dali po 100 MAD i będzie spoko :)
    W końcu wyszła do nas właścicielka hostelu. Kłóciła się z nimi długo po arabsku, ostatecznie zapytała, ile chcemy im zapłacić. My zaproponowaliśmy 50, tamten oczywiście odmówił. Właścicielka hostelu powiedziała, że w takim razie idziemy z nią, a on nie dostanie nic. No więc szybko zmienił zdanie.
    Nasz pobyt do końca już był pełen obaw. Za każdym razem staraliśmy się już na wszystko uważać, Nie wspominam tego miasta przyjemnie, do dzisiaj słyszę ten gwar i widzę mnóstwo naciągaczy.
    Za to z wielką ochotą opuściliśmy Marrakesz i pojechaliśmy wypoczywać na Agadirskiej plaży :)
    Czy pojadę drugi raz do Maroka? Nie :)

  3. Przepiękne zdjęcia jak zawsze.
    ! Ja Marakesz kocham ale tez zupełnie rozumiem ze można go nie polubić, nie mówiąc już o głębszych uczuciach ;) Mam tylko uwagę co do taksówek. Wjeżdżają do Mediny po 14 :) Byłam dwa razy w Marakeszu i wielokrotnie podróżowałam taksówka z i do mediny po 14 i nigdy nie było z tym żadnego problemu ;)

    1. O widzisz, to możemy my źle trafiłyśmy :) Raz nam odmówiono, ze względu na za zbyt późną godzinę (16:00), wtedy właśnie dowiedziałyśmy się w czym problem, z kolei pierwszy raz lamentowali pod lotniskiem, że niby to już to za późno na wjazd do starej części, ale zawieźli i tak. Może to też zależy na kogo się trafi :)

  4. No więc jest to jeden z niewielu krajów, o ktorym z czystym sumieniem powiem że nie wracacłabym. Właśnie przez to, o czym piszesz, chociaż było bez wątpienia mnostwo pieknych momentow i miejsc (gory Atlas, wybrzeze). No nie i juz, stresuje mnie koniecznosc opedzania sie co chwile od namolnych ludzi ktorzy chca mnie naciagnac na kase. Bieda nie jest tu zadnym usprawiedliwieniem, bylam w innych biedniejszych krajach i nigdzie nie traktowano mnie w ten sposob…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować