15 miejsc, które warto zobaczyć na Malcie

15 miejsc, które warto zobaczyć na Malcie

Zostawiłam ten wpis na koniec, choć co do zasady, powinien on być jednym z pierwszych, opublikowanych tuż po naszym powrocie. Zależało mi jednak na przygotowaniu dla Was prawdziwego festiwalu zdjęć, niestety proces ich przygotowania znacząco się wydłużył, co w efekcie sprowadziło nas do tu i teraz – ostatniego wpisu z Maltą w tle. Mam nadzieję, że rozsiedliście się wygodnie, enjoy! :)

.interaktywna mapa
z podróży po wyspach maltańskich

Jeżeli pokusicie się o rozwinięcie poniższego okienka, zobaczycie mapę miejsc, które odwiedziliśmy, jak i tych, do których nie udało nam się dotrzeć. Klikając w legendę, mapa przeniesie Was bezpośrednio do znacznika. To jak, dacie się namówić na kilkuminutową podróż po Malcie? :)

Kliknij mnie! Interaktywna mapa z podróży po Malcie.

.bugibba i St. Paul’s Bay, czyli turystyczna stolica Malty

Gdy tylko opuściliśmy lotnisko, Bugibba była pierwszym celem naszej podróży, jako że to właśnie tam, dokładniej w części St. Paul’s Bay, dokonaliśmy rezerwacji hotelu. Jak się później okazało, wybrana przez nas w ciemno lokalizacja, stanowiła świetną bazę wypadową, bo skomunikowanie Bugibby z innymi częściami wyspy, stanowiło wprost wymarzony scenariusz – mieliśmy bezpośrednie połączenia niemalże do każdej większej miejscowości.

Jeżeli chodzi o same okolice St. Paul’s Bay – zwiedzaliśmy je zazwyczaj w godzinach wieczornych, przy okazji zachodów słońca, ze względu na to, iż za dnia krążyliśmy po nieco bardziej odległych zakątkach wyspy, bądź spędzaliśmy czas na plaży. Dodatkowo warto dodać, że akurat ta konkretna okolica, budziła się do życia dopiero około godziny 18:00, gdzie z kolei o 22:00 – 23:00, przeżywała absolutne oblężenie turystów, ze sztucznymi ogniami w komplecie.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.amazonia complex

To właśnie w Bugibbie natknęliśmy się także na jedno z moich ulubionych miejsc znalezionych na wyspach maltańskich – kompleks Amazonia, czyli połączenie restauracji, klubu i basenu. Podczas jednego z wieczorów, podpatrywaliśmy przez chwilę przyjęcie młodej pary, która zorganizowała swoją uroczystość w porze zachodu słońca. Było czego pozytywnie pozazdrościć :)

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.błękitna laguna na wyspie Comino

Jako że przed wyjazdem kompletnie nie przygotowaliśmy się na zwiedzanie Malty, drugiego dnia pobytu na wyspie postanowiliśmy popłynąć promem w nieznane, a dokładniej – na Gozo. Gdy dotarliśmy do portu, moją uwagę przykuła budka ze zdjęciami cudownej, lazurowej laguny, która, jak się później okazało, znajdowała się na wyspie Comino, pomiędzy Maltą a Gozo. Zmiana decyzji była błyskawiczna i nie podlegała żadnej dyskusji, dziękowałam tylko w duchu, że zabrałam ze sobą strój kąpielowy.

Na mapie z początku wpisu, zaznaczyłam Wam port, z którego można dopłynąć na Comino. Koszt wynosi 10€ za osobę i obejmuje rejs w obie strony. Łodzie odpływają co niespełna godzinę, a ostatnia tura przypada w okolicach godziny 18:00. Kupując bilety na rejs, weźcie ze sobą ulotkę z rozkładem kursów, znajdziecie w niej informacje, które połączenia powrotne, obejmują dodatkową atrakcję, jaką jest zwiedzanie okolicznych jaskiń. Czas rejsu to około 20 – 30 minut, w zależności od łodzi.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Niestety nie da się ukryć, że w szczycie sezonu, trudno o wygodne (i wolne) miejsce, tamtejsza plaża jest osadzona na skałkach, na których powierzchnia tuż przy zejściu do wody, została w całości zdominowana przez miejscowy biznes – wypożyczanie parasolek i leżaków (koszt jednego zestawu to 10€/dzień). Jeżeli wolicie wypoczynek na ręczniku, pozostają Wam górne poziomy skał, co niestety jest bardzo niewygodne, bo wymaga pokonania sporej odległości, a zejścia bywają strome i mało bezpieczne. Osobiście uważam, że wybierając się na Comino, warto wliczyć w koszt wypożyczenie zestawu małego turysty. Koniecznie pomyślcie także o fajce i masce do nurkowania, woda jest tam krystalicznie czysta!

I na koniec ważna uwaga, bo zapomniałabym. W Błękitnej Lagunie tylko w jednym barze zapłacicie kartą (szybkie przekąski, a płatność plastikiem od 5€), wszędzie indziej – wyłącznie gotówka, przy czym zapomnijcie o bankomacie.

Swoją drogą, z ciekawostek – to między innymi właśnie tam kręcono sceny do filmu Troja, z 2004 roku. Zdjęcia do sceny, w której Achilles rozmawia ze swoją matką, zostały wykonane właśnie w Błękitnej Lagunie :)

.wyspa Gozo i Azure Window

Dwa dni później udało nam się w końcu dotrzeć na wyspę Gozo, na której to nasz główny cel stanowiło Azure Window, umiejscowione skrajnie na drugim końcu wyspy. Wysiadając z promu, którym rejs trwał niespełna 30 minut (ogromny plus za darmowe Wi-Fi, co na Malcie jest zjawiskiem unikalnym), skierowaliśmy się na autobus linii 301, który dojeżdżał do samego centrum Gozo, do Victorii. Na tym samym przystanku końcowym, mogliśmy od razu zaczekać na linię 311, która jako jedyna docierała do celu naszej podróży. Odjazdy były co około 50 minut, a bilet, dokładnie tak samo jak na Malcie, kosztował 2€ i obowiązywał przez 120 minut (zarówno na Gozo jak i na Malcie).

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Bez żadnego problemu można się było dostać na szczyt Azure Window, co sami też zrobiliśmy. Widok zapierał dech, więc nie szczędźcie nóg i poświęćcie dodatkowe 30 minut – naprawdę warto! Nieopodal znaleźliśmy także plażę, pierwszą kamienistą zresztą. Wnętrze jaskini widocznej na zdjęciu, stanowi teren dla nurków, dlatego turyści muszą zadowolić się pozostałym obszarem. Kamienie były niesamowicie śliskie, więc zaliczyłam swoje pierwsze obrażenia wojenne (nie ostatnie zresztą podczas tego wyjazdu – lenistwo nie popłaca, zwłaszcza na ostrych skałkach).

.mdina, dawna stolica Malty

Ostatniego dnia dotarliśmy do Mdiny, starej stolicy Malty. To otoczone murami, maleńkie miasto, zamieszkuje na stałe zaledwie 400 osób. Mdina jest niesamowicie kameralna, a turyści gubią się w wąskich uliczkach, dzięki czemu nie odczuliśmy ich nadmiaru. Tabliczki informacyjne nakazują zachowanie względnej ciszy, celem uszanowania mieszkańców miasta. Magiczne miejsce, zresztą – spójrzcie sami na zdjęcia :)

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.valletta i Sliema

Dzień wcześniej odwiedziliśmy i aktualną stolicę Malty, a także okoliczną miejscowość Sliemę, która to posiada zdecydowanie najpiękniejszy widok na Vallettę (niemalże pocztówkowy, co możecie zobaczyć na dwóch ostatnich zdjęciach). Samej Sliemy zwiedzić już nie zdążyliśmy, ponieważ przyjechaliśmy tam prosto z Valletty wyłącznie na zachód słońca, jednakże pomimo tego krótkiego czasu, i tak komuś udało się… sportretować nas w wycinance. Zaczepił nas pewien jegomość, który w 3, może 4 minuty, wyciął z papieru nasze profile – cudowna pamiątka!

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Sama Valletta jest z kolei dość niewielka, więc zwiedzenie jej zajęło nam nie więcej niż 3 godziny, nie zahaczaliśmy jednak o kościoły, czy galerie sztuki. Miejsca, które mnie urzekły, to zdecydowanie Upper Barrakka Gardens oraz Lower Barrakka Gardens. Przepiękne ogrody, których grzechem byłoby nie zobaczyć, będąc w Valletcie.

.plaże Malty

Na koniec pozostawiłam kilka słów na temat najpiękniejszych plaż Malty. Nie wiem kto powiedział, że na wyspach maltańskich dominują plaże kamieniste (ale może tak jest, nie wiem), ponieważ my widzieliśmy wyłącznie jedną, a licząc Comino – niech będą i dwie. Cała reszta? Złoty piasek.

Począwszy od najpopularniejszej, a możliwe, że i największej – Mellieha Bay, na której nie sposób było nie znaleźć choć skrawka miejsca, bo była przytłaczająco rozległa. Jadąc wzdłuż jej brzegu, autobus zatrzymywał się aż trzy razy. My z kolei zajrzeliśmy na nią tylko raz, wracając akurat późnym popołudniem z Gozo, kiedy to doznałam kolejnych tego dnia obrażeń wojennych. Udało mi się za to zebrać (nareszcie!) garść muszelek, poobserwować nieco większe gatunki ryb, jak i, ku mojemu zaskoczeniu, pokaźne mgławice drobnych sreberek. Woda była cudownie przejrzysta i zupełnie niezamulona, pomimo tak pokaźnych tłumów na plaży.

Tuffieha Bay – nasza ulubiona, zlokalizowana tuż obok Golden Bay. Ze względu na konieczność pokonania 200 kamiennych schodów, zdecydowanie mniej było na niej rodzin z dziećmi. Woda niesamowicie czysta, widoki zapierające dech – to tam wracaliśmy najczęściej. Z zabawnych historii – w odległym końcu plaży, a w zasadzie lekko nawet za nią, dostrzegliśmy kawałek słabo zaludnionego obszaru o złotym piasku, który był oddzielony od reszty jakimiś 300 metrami skałek. Rozochoceni ruszyliśmy przed siebie, chcąc odciąć się od pozostałych plażowiczów, by było nieco kameralniej. Poskakaliśmy po skałkach i już niemalże jedną nogą byliśmy na nowym lądzie, gdy zobaczyliśmy, że tamtejsze towarzystwo preferowało nieco bardziej naturalny styl życia. Plaża nudystów. Moja mina musiała mówić wszystko, bo rozbawiony M. nawet nie pytał, dlaczego zawróciłam.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Golden Bay – pierwszy odwiedzony przez nas złoty piasek na Malcie, okupiony długą wędrówką, o której wspominałam też niedawno tutaj. Golden Bay jest popularną i niestety bardzo mocno zaludnioną plażą, umiejscowioną tuż obok Radisson Blu Resort, co nie pozostaje bez znaczenia, bo zdecydowanie nie będziecie się na niej nudzić. Liczne restauracje, bary, atrakcje, a także możliwości spędzania wolnego czasu, są ściśle związane z sąsiedztwem hotelu. Dojazd na Golden Bay i Tuffieha Bay: linia 223.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Paradise Bay – umiejscowiona dosłownie przystanek przed portem, z którego odpływaliśmy do Gozo i Comino. Ta plaża została ukryta między niewielkimi wzniesieniami, co koniec końców zmuszało do przejścia lekko ponad 1km od przystanku autobusowego. W 35°C, przy bezchmurnym niebie, w pełnym słońcu, wzdłuż asfaltowej drogi, to z pewnością nie była najprzyjemniejsza rzecz, jaką zrobiliśmy na Malcie, ale na szczęście nie trwała w nieskończoność. Kolejna piaszczysta plaża, umiarkowanie zaludniona, z przepiękną, lazurową wodą. Rybek nie znaleziono, za to fal aż nadto.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.dodatkowe miejsca, które warto zobaczyć

Na Malcie zobaczyliśmy wiele przepięknych miejsc, jednak nie na wszystkie wystarczyło nam czasu, wśród których szczególnie szkoda mi trzech – Mediterraneo Marine Park Malta (maltańskie delfinarium), Popeye Village (wioska, pełniąca rolę parku rozrywki, zbudowana w 1979 roku na potrzeby filmu Popeye) oraz Blue Grotto (zespół jaskiń). Jeżeli kiedyś będziecie nosili się z zamiarem podróży na Maltę, koniecznie weźcie je pod uwagę, zdjęcia tych miejsc robią niesamowite wrażenie.

To chyba już wszystko, czym chciałam i mogłam się z Wami podzielić, podczas tego kilkuminutowego zwiedzania :) Najwyższa pora wrócić do rzeczywistości, zaczerpnąć nieco rutyny i zrobić miejsce kolejnej podróży. Mam nadzieję, że jeżeli rozważaliście kiedykolwiek kierunek wysp maltańskich, to choć trochę mogłam Wam pomóc w podjęciu decyzji :)

Total
6
Shares
Komentarze: 41
  1. Właśnie siedzę na balkonie w Marsaxlokk i czytam twój post. Wielkie dzięki uratowałaś nam kilka godzin szukania po innych blogach :) Kierunek Mdina! Pozdrawiam

  2. A moglabym prosic o krotki poradnik co z tych wszystkich pieknie opisanych miejsc jest naj naj?:) na Malcie bede tylko 2 dni poczatkiem maja (bede mobilna majac samochod), dodam ze bardziej interesuje mnie obcowanie z natura, piekne widoki i przytulne knajpki niz typowo turystyczne miejskie atrakcje. Bede bardzo wdzieczna! :)

  3. Malta na Twoich zdjęciach wygląda bajecznie, obiecująco, romantycznie i ciekawie, ale faworytem wśród zdjęć są te z uliczkami Mdiny. Nie wiem, czy umiałabym stamtąd wrócić, w sensie – wsiąkłabym w nie na amen i trzeba by mnie było siłą zabierać :-)

  4. kwintesencja podróżniczych wpisów – to właśnie na takie czekam z utęsknieniem. wiem, że się powtarzam, tak, ale muszę wspomnieć, jak piękne są zdjęcia, choć i opisowi niczego nie brakuje. dobrze wiedzieć o takich informacjach wybierając się na Maltę. te błękity, świeża roślinność i słońce to coś, czym zdecydowanie napawam wzrok na chłodne miesiące.

    btw. wiem, że kończysz już wpisy z Malty, ale muszę Ci powiedzieć, że z chęcią zobaczyłabym ich więcej! :)

    ściskam! :)

  5. Piękna ta Malta! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dotrzeć, choć zasiedziałam się nieco u siebie :) I cudowne rude koty, też zawsze mam zwyczaj fotografować zwierzaki :)
    Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że tu trafilam :)

  6. Wspaniałe zdjęcia :) Jestem u Ciebie pierwszy raz, ale już wiem, że będę częstrzym bywalcem. Uwielbiam podróże po świecie! A Ty zainspirowałaś mnie teraz Maltą, o której wcześniej nawet nie myślałam… !

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

  7. Jejku, jak cudownie! Już wiem, że muszę się tam wybrać:) No kto by pomyślał, że w XXI wieku trzeba mieć przy sobie gotówkę :D to super wskazówka! Takie praktyczne rady uważam za najważniejsze na blogach. Wszyscy piszą, że piękne zdjęcia i sukienka – bezapelacyjnie, ale cudowne również Twoje stroje kąpielowe! To dwa takie same tylko w różnych kolorach? :)

    1. Ja akurat jestem z tych nieco przezorniejszych i podczas zagranicznych wyjazdów, pomimo wiary w plastiki, wolę mieć kilka miedziaków w kieszeni, chociażby na głupie lody w przydrożnej budce, w przeciwieństwie do M., który polega wyłącznie na kartach. To zderzenie z rzeczywistością na Malcie było początkowo lekkim utrapieniem, dlatego to jeden z elementów, który uznałam za dość istotny przy planowaniu pobytu na wyspach :)

      Natomiast co do strojów kąpielowych – a dziękuję :) Pomarańczowy jest od Triangl, za to turkusowy, który pokochałam od pierwszego założenia, jest jego sieciówkowym odpowiednikiem z NewYorkera, który podsunęła mi swoim zdjęciem na Instagramie @jestemkrukiem – modele odrobinę się różnią, zwłaszcza dół, gdzie Triangl jest prosty, a Censored ma zameczki, podobnie w przypadku góry – a dokładniej ich tyłu, modelowo – bardzo podobne, a różnica w cenie kosmiczna, dlatego mając to porównanie, jestem oczarowana tańszym odpowiednikiem, pomimo mojej sympatii do Triangl. Poza tym świetnie się sprawdzają w mixie ;)

        1. Bardzo długo rozważałam zakup stroju kąpielowego z Triangl, ale po przeanalizowaniu sprawy doszłam do wniosku, że chyba nie potrzebuję tak drogiego stroju kąpielowego. Dzięki za info, że podobne są w New Yorkerze – na pewno zerknę na ich ofertę :)

        2. Posiadając zarówno jednej, jak i drugiej firmy, mogę spokojnie stwierdzić, że te z NY niemalże nie ustępują oryginałowi pod względem komfortu noszenia, jakości wykonania czy stabilności :) A cena… umówmy się – 1/4.

  8. Co do Mdiny – nie wiem czy zauważyłaś, ale nie ma tam żadnych samochodów (oprócz tych od służb porządku publicznego – karetek, radiowozów itp.). Cywile nie mają tam autem wstępu :)

    1. Faktycznie ruch samochodowy był niemalże zerowy, nieustannie słyszałam za to dorożki (co akurat miało swój klimat ), a sporadycznie napotykane samochody stały wyłącznie na miejscach parkingowych, ale i tych nie było wiele :)

  9. Ada wybacz nie czytałem, zresztą tak jak Ci pisałem masa zajęć przed podróżą. OBIECUJĘ nadrobić w podróży! Zdjęcie w białej sukience jest kapitalne, wszystkie są profesjonalnie zrobione. Akurat tamto jedno kojarzy mi się z Babilonem, Persją, starożytnością, uwielbiam takie klimaty. Malta, to kolejny punkt na Wish-Liście :) Dziękuję za zdjęcia, całą Twoją relację z pobytu przeczytam! :)

  10. Zdjęcia są przepiękne i cieszę się, że zdecydowałaś się dodać ich więcej niż w przypadku ostatniego posta.
    To zdjęcie w długiej białej sukience jest bardzo romantyczne – moje ulubione!

    1. Praca nad nimi to istny pożeracz czasu, aż trudno mi uwierzyć, że minął przeszło tydzień, od naszego powrotu, a ja dopiero teraz mogę powiedzieć, że na dobre opuściłam Maltę :)
      Dziękuję za tak miłe słowa :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować