O ile w ubiegłym roku całkowicie zapomniałam, że to właśnie w lutym przypada rocznica założenia przeze mnie konta na Instagramie, tak w tym postanowiłam ją nieco wyprzedzić w czasie, bo i okazja ku temu szczególna. Codziennie dostaję od Was dziesiątki komentarzy pod publikowanymi zdjęciami i przyznam szczerze, że o ile większość z nich, jeżeli nie wszystkie, jest bardzo miła i pozytywna, tak zdarzają się również i takie, które wywołują u mnie lekkie przygnębienie. Ale skoro piszę o miażdżącej przewadze tych dobrych, to co jest nie tak? Nie wierzycie w siebie i to mnie martwi. Dlatego tym wpisem chcę Wam pokazać, że ja też kiedyś zaczynałam i na miejsce, w którym jestem dziś, musiałam po prostu zapracować.

Instagram był pierwszy, blog dołączył do niego dopiero rok później. Siedziałam z M. w naszej ulubionej wrocławskiej naleśnikarni, w której to od ponad 3 lat niezmiennie zamawiam tego samego naleśnika, choć ich menu oferuje ponad 50 smaków, i przyglądając się francuskim elementom wystroju, przypomniałam sobie, że wciąż mam w telefonie zdjęcia z Paryża. Instagram co prawda miałam już zainstalowany wcześniej, ale wtedy jeszcze nigdy z niego nie korzystałam, aż do tamtej chwili.

Kliknijcie, aby zobaczyć moje pierwsze opublikowane zdjęcie.

14 Feb ’13 – Valentine’s Day with Matthew :) #valentinesday #france #paris #eiffeltower #travel

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Adrianna Zielinska (@alabasterfox)

.#2013

I tak począwszy od 20 lutego, przez kolejne 10 miesięcy opublikowałam łącznie 69 zdjęć. Nie wiem z jaką liczbą śledzących mnie osób zakończyłam tamten rok, ale z pewnością nie była ona zawrotna, wtedy zresztą był to też mało istotny element, zupełnie tak, jakby pominąć fakt, że to jedno z mediów społecznościowych. Ale żeby było śmieszniej – przez pierwsze miesiące działalności na Instagramie, w ogóle nie miałam pojęcia czym są #tagi, więc do archiwalnych zdjęć dodałam je dopiero znacznie później i to właśnie wtedy, wracając Polskim Busem z Warszawy, otrzymałam swoje pierwsze polubienia od osób, których nie znałam, więc radości nie było końca. W tamtym czasie można było u mnie znaleźć głównie zdjęcia z podróży, przeważała Norwegia, Praga, wpadły też pojedyncze kadry z Paryża oraz Wrocławia i jak łatwo zauważyć – uwielbiałam zabawę z filtrami.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.#2014

Na początku 2014 rozpoczęłam pierwsze prace nad blogiem, jednak zanim cokolwiek opublikowałam, musiały minąć dobre trzy miesiące przygotowań. Ciekawe czy jest tu ktoś, kto pamięta jeszcze pierwszy wygląd Alabasterfox? :) Znajdziecie go na siódmym zdjęciu. Do bloga finalnie podpięłam także Instagram, dlatego niektóre prywatne zdjęcia zniknęły z powierzchni mojej instagramowej galerii. Co publikowałam w 2014? Niezmiennie kadry z podróży, pojawiła się także pierwsza kawa (i to nie jedna), śniadania oraz… (napiszę Wam, ale przemilczmy ten fakt proszę) stroje dnia. Tak, był miesiąc, a może nawet dwa, kiedy myślałam o blogu modowym.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Rok 2014 zamknęłam z 248 zdjęciami, co wraz z początkowymi 69, dawało sumę ponad 300 zdjęć w niespełna dwa lata. Średnia polubień dla pojedynczej fotografii wzrosła z 20 do 120, jak właśnie podpowiada mi Squarelovin. Pod koniec roku zaczęłam też stopniowo rozstawać się z filtrami, chcąc ujednolicić prezentowaną galerię, a momentem przełomowym była podróż do Warszawy, kiedy to uczestniczyłam w swojej pierwszej Blogowigilii.

.#2015

Rokroczna, zimowa wizyta w Paryżu tylko przypieczętowała stopniowo wprowadzane zmiany – przerzuciłam się wtedy konsekwentnie na bardzo rozświetlone zdjęcia, pozbawiając ich przy tym w znacznym stopniu nasycenia. Ten rok przyniósł mi najwięcej przezmian, udało mi się nareszcie obrać kierunek, którym pragnę podążać, co cieszy mnie najbardziej. W samym roku 2015 opublikowałam 611 obrazów, co wraz z poprzednimi latami, daje już pokaźną kolekcję ponad 900 zdjęć. Wzrosły także znacząco statystyki, bo o ile do sierpnia na jedno zdjęcie nie przypadało średnio więcej, jak 300 polubień, tak wraz z końcem grudnia liczba ta wzrosła do 1300. Ten rok zmienił również moje podejście do publikacji, bo o ile wciąż kocham fotografię i robienie zdjęć należy do przyjemności, tak dzielenie się niektórymi z nich, na stałe zostało podszyte myślami o osobach, które zaufały temu co robię – czy dane zdjęcie im się spodoba?

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

.styczeń 2016

Kilka dni temu sprawiliście mi przepiękny prezent, który dodał skrzydeł moim dalszym działaniom. Na Instagramie jest Was już ze mną prawie 11 000 i choć to nie cyfry są najważniejsze, to jednak w przypadku mediów społecznościowych, kryją się za nimi ludzie – ludzie, którzy doceniają to, co robimy, a ich swego rodzaju wiara w tę pracę, to najpiękniejszy prezent, jaki możemy w zamian otrzymać. Jednak nie zawsze tak było i staram się o tym pamiętać, ilekroć tylko przygotowuję kolejną fotografię.

(kliknij w obrazek, aby powiększyć)

Tym wpisem chciałam Wam pokazać, że nie możecie podcinać sobie swoich własnych skrzydeł, kopiąc pod sobą coraz to głębsze dołki i sprawiając, że proste rzeczy stają się nie do przebrnięcia. Jeżeli Wy nie uwierzycie we własne możliwości, dlaczego inni mieliby Was w tym wyręczyć? I wymówki z rodzaju: nie mam sprzętu, nie umiem robić ładnych zdjęć, nie potrafię obsługiwać programów graficznych, nie mają żadnych racjonalnych podstaw i tu oprę się o własny przykład:

  • nie mam lustrzanki (używam wyłącznie telefonu)
  • zdjęcia obrabiam w Instagramie i naprawdę bardzo rzadko wspomagam się innymi programami
  • nigdy nie ukończyłam żadnego kursu związanego z fotografią, ani nie przeczytałam żadnej książki poświęconej robieniu zdjęć

Ale da się i można, a naprawdę bylibyście zaskoczeni, jak wiele otrzymywanych od Was komentarzy i wiadomości daje jasny przekaz: ja pewnie nigdy do tego nie dojdę.

Ostatnie trzy lata pokazują w obrazach historię mojej nauki o samej sobie i przede wszystkim o estetyce. Nad swoim stylem pracowałam przez wiele miesięcy, błądząc po drodze niekiedy przeokrutnie, rozświetlając zdjęcia do tego stopnia, że aż niewiele było na nich widać, ale to część dzisiejszego rezultatu, dlatego ich nie usuwam i wręcz nie powinnam się ich wstydzić, bo gdyby nie to doświadczenie, nie byłoby mnie teraz tutaj. Nikt za mnie by się tego wszystkiego nie nauczył, pewnych etapów nie da się pominąć.

Przemycę Wam jeszcze wykres przedstawiający liczbę dodawanych zdjęć w poszczególnych miesiącach, obrazując tym samym prawie 3-letnie zmiany:

Zrzut ekranu 2016-01-15 o 19.41.56 kopia

… a wraz z nimi, zmieniało się także zainteresowanie odbiorców (dane to średnia przypadająca na pojedyncze zdjęcie):

Zrzut ekranu 2016-01-15 o 19.42.32 kopia

.archiwalne wpisy

Od początku 2015 roku sporadycznie publikowałam teksty poświęcone fotografii mobilnej. Niektóre z nich zdążyły już się niestety przedawnić, chociażby ze względu na stale rozwijający się Instagram, ale nie ma ich zbyt wiele, a te które są, możliwe, że dostarczą Wam kilku przydatnych informacji:

* wtedy jeszcze nadmiernie rozjaśniałam zdjęcia, ale powoli szykuję drugą odsłonę tej serii
** Iconosquare jest już niestety płatnym serwisem, dlatego teraz polecam Wam darmowy zamiennik: squarelovin.com (statystyki z tej strony pozwoliły mi na stworzenie dzisiejszego wpisu)

.dodatki fotograficzne:

Mam nadzieję, że ten wpis pozwoli niektórym z Was znacznie bardziej uwierzyć we własne możliwości i w to, że nawet jeśli nie wymiatacie w swojej niszy od razu, to wcale nie oznacza, że tak będzie zawsze. W każdej chwili możecie coś z tym zrobić i akurat w tym przypadku – nigdy nie będzie za późno. Dlatego jeżeli kiedykolwiek przyszło Wam do głowy, że nie będziecie potrafili robić dobrych zdjęć, to natychmiast porzućcie tę myśl, bo jedyne, czego potrzebujecie, to aparatu i praktyki. Więcej samozaparcia i do dzieła, bo przecież możecie :)

Cover photo: Creative Commons license (CC0) – unsplash.com (by Redd Angelo)

41 odpowiedzi

Odpowiedz

Musze przyznać, że bardzo mi zaimponował instagram po Twoim wpisie! Szczerze napiszę – zapominam wciąż o insta i nawet jak dodam jakieś zdjęcie to zapominam, albo nie mam czasu przejrzeć zdjęć innych. Chciałabym kiedyś być bardziej systematyczna i wiem, że kiedyś się uda :)
A Ty zrobiłaś ogromny postęp. Gratuluję ;*

Odpowiedz

Świetny wpis, fajnie że podjęłaś się opisania tego wszystkiego czego sama doświadczyłaś, dla mnie też bardzo motywujący. :) Pozdrawiam i powodzenia! :>

Odpowiedz

Ale cudownie, że trafiłam na ten wpis ! Masz cudownego Instagrama, zawsze jak widzę Twoje zdjęci myślę sobie “kurczę jak ona robi takie super zdjęcia ?!” <3 Kiedyś Twoje konto poleciła mi jedna z czytelniczek, więc sprawdziłam je i momentalnie zakochałam się w tych zdjęciach :)

Odpowiedz

Wow, jesteś instagramowym specem. Pięknie się rozwinęłaś przez te lata.
PS Moim pierwszym zdjęciem na Instagramie również było zdjęcie wieży Eiffla. ;)

Odpowiedz

Super jest to porównanie i jak na dłoni można zobaczyć jak dużo pracy włożyłaś w Insta żeby dojść tam gdzie jesteś :) Aż miło popatrzyć :)

Odpowiedz

Aaa pięknie ewoluowałaś! :) Każdy post o Instagramie cenię mocno, przecież działam tam dopiero 3 miesiące :D Pięknie jest u Ciebie! Gratulacje zawrotnej liczby! <3 <3 <3 i niesamowite jest to, że wszystkie zdjęcia pochodzą od zupełnej amatorki, bez lustrzanki i szeregu kursów! :*

Odpowiedz

Podobają mi się zdjęcia z 2016, takie jasne, w bieli, piękne:)

Odpowiedz

uwielbiam Twój instagram, zawsze jest tam tak inspirująco, piękna estetyka, a to wszystko dzięki tak niewielu narzędziom. pokazujesz, że chcieć to móc.
ściskam! <3

Odpowiedz

Śledzę Cię od dawna i oczywiście podziwiam. Wiem, że masz rację, że wytrwałość jest najważniejsza, ale czasem człowiek w siebie wątpi. Dziękuję Ci za podzielenie się linkiem do squarelovin. Szukałam czegoś w tym stylu, a iconosquare, tak jak piszesz jest płatny. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam.

Odpowiedz

Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc :)

Odpowiedz

Zabieram się za czytanie powiązanych wpisów z tym tematem, bo Twoje zdjęcia uwielbiam, ilekroć odpalam Instagrama w telefonie. Zaskoczyłaś mnie tym, że używasz tylko i wyłącznie telefonu – to dla mnie ogromna motywacja ;)

Odpowiedz

Nawet nie wiesz jak wielką inspiracją dla mnie jesteś. Oczywiście nawet nie muszę wspominać, że w nieskończoność mogłabym oglądać zdjęcia w Twoim wykonaniu. Kochana jeszcze raz gratuluję! I bardzo dziękuję za wszystko co zamieściłaś w tym wpisie. Mam wrażenie, że naszym największym problemem często jest nie tylko nasz brak wiary, ale przede wszystkim cierpliwości.

Odpowiedz

Gdy tak wspomniałaś o problemie braku wiary i cierpliwości, od razu pomyślałam o blogowaniu. Dlatego tym bardziej cieszę się, że odnalazłam się w zdjęciach – sprawiają mi one ogromną przyjemność, niezależnie od tego, czy akurat miałam gorszy czy lepszy efekt, po prostu je robię, brnąc cały czas przed siebie, a z blogowaniem już nie zawsze jest tak kolorowo :) Często zdarza się, że to właśnie fotografia wypełnia mi zwątpienie w innych obszarach, dlatego tym mocniejsze mam przekonanie, że warto poszerzać horyzonty, nie zamykając się wyłączenie na jeden cel, do którego dążymy.
PS co jak co, ale moje serducho już od samego początku jest przy Twoich zdjęciach :) To zdecydowanie jeden z najmocniejszych elementów spośród tak wielu, w których jesteśmy podobne :)

Odpowiedz

Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się z tego wpisu ;) pojawił się na Twoim blogu, tak jakbyś czytała w moich myślach ;) Nadal uczę się jak sprawić żeby moje zdjęcia były piękne, często jestem załamana bo nadal nie są takie jak bym sobie życzyła. Podziwiam Twoje fotografie, są perfekcyjne i śliczne. Dodałaś mi wiary w siebie i Twoje rady są bardzo cenne, spr. również pozostałe Twoje posty dot. inst. Przesyłam buziaki ;) Gosia ;)

Odpowiedz

Miód na me serce :)

Odpowiedz

Już parę razy pokłóciłam się z instagramem bo nie szło tak jakbym tego chciała. Zdjęcia mimo, ze robię po 100 razy to i tak w nich zawsze cos nie gra. Może masz race, trzeba troszkę odpuścić i wszystko przyjdzie z czasem.

Często tam zaglądam tylko po to by nadrobić zaległości z twoimi zdjęciami :)

Dodam, ze twoje zdjęcia są dla mnie inspiracja :) podglądam jak to rozplanowalaś na zdjęciu, jakie dodatki użyłas :) takie małe podpowiedzi.

Odpowiedz

To wiele dla mnie znaczy, bardzo Ci dziękuję za te słowa :) A że wszystko przychodzi z czasem – nie od razu Rzym zbudowano, dlatego moim zdaniem, warto wytrwale po prostu robić swoje. Z dnia na dzień uczymy się coraz więcej, zyskujemy nowe doświadczenie i nim się obejrzymy, mija miesiąc, kwartał, pół roku, a nasze zdjęcia zaczynają wyglądać zupełnie niepodobnie do tych, które uważaliśmy za dobre jeszcze pół roku temu :) Nic na siłę, w końcu na praktykę potrzeba czasu. U mnie trwa to już 3 lata i wciąż się rozwijam. Uwielbiam to :)

Odpowiedz

widać to w każdym Twoim zdjęciu :) wkładasz w to swoje serce.
Nie mogę się doczekać co będzie za rok ;)

Odpowiedz

Kocham oglądać Twoje zdjęcia, mogłabym patrzeć na nie godzinami :) A postęp rzeczywiście ogromny! Tylko jednego mi brakuje – Ciebie :) Rzadko siebie pokazujesz. Szkoda :)

Odpowiedz

No cześć Ada! :) Niewątpliwie zrobiłaś ogromne postępy. Gratuluję!

Odpowiedz

Niesamowita przemiana! Fantastycznie sie obserwuje jak sie rozwijasz i jaka jestes konsekwentna w swoim stylu! Podziwiam!

Odpowiedz

Spektakularna przemiana! Uwielbiam Twoje instagramowe kadry, są bardzo inspirujące. Tworzysz doskonałe kompozycje!
Pozdrowienia serdeczne :)

Odpowiedz

Bardzo się cieszę, że podzieliłaś się tą historią. Widać jak wielką przemianę przebył Twój instagram i jak wielkiego skoku dokonałaś.
Szczerze przyznam, że jestem w szoku, że robisz zdjęcia telefonem! Wyglądają jak wyjęte prosto z żurnala i zrobione profesjonalnym sprzętem. Tym bardziej, gratuluję!!!

Jestem ogromną fanką Twoich zdjęć i bardzo chętnie Cię podglądam na Insta :)

Odpowiedz

To niesamowite, jak szybko rozwija się technologia i jakie stwarza możliwości. Doskonale pamiętam swój aparat sprzed 3 lat i nie mogę nadziwić zmianom, których doświadczam dziś, wciąż mając do dyspozycji niby tylko telefon :)

I bardzo Ci dziękuję za te słowa Angeliko, to naprawdę dla mnie wiele znaczy :)

Odpowiedz

Obserwuje Cię, i tak, często mam myśl, że mi do tak pięknych zdjęć daleko. Chociaż teraz mam ukłucie zazdrości, że mój telefon nie daje rady, nawet po obróbce ze zdjęciami. Nie można mieć jednak wszystkiego. W tym roku jednak, mimo że sobie trochę te skrzydła jeszcze podcina, walczę. Zastanawiam się tylko czy wyznaczać sobie czas na jakiś cel, czy po prostu robić zdjęcia i tyle.

Odpowiedz

Rób to co kochasz, szczegółami zajmiesz się później. Wiesz… gdy zakładałam bloga, straciłam 3 miesiące dopieszczając jego wygląd, nauczyłam się CSS, dwukrotnie zmieniałam szablon, a gdy w końcu wystartowałam, zdałam sobie sprawę z tego, że naprawdę słaba jestem w te klocki. Bez praktyki, własnych doświadczeń, popełnionych błędów, musiałam pokonać to wszystko z miejsca, z którego miało być już przecież tak łatwo. To trochę jak z bieganiem, do którego przygotowujemy się kupując przesadzoną wyprawkę, kiedy wystarczyło ubrać bluzę, założyć adidasy i biec przed siebie. Po prostu rób zdjęcia, resztą zajmiesz się stopniowo, w swoim czasie :)

Odpowiedz

czyli poza mną jest jeszcze prawie 11000 osób które uwielbiają Twoje zdjęcia :) wiedzą co robią ;)

Odpowiedz

Robisz przepiękne zdjęcia, które mnie bardzo inspirują. Sama na razie pracuję nad kontem na Instagramie i nie do końca wiem, w którą stronę iść. Podobają mi się takie rozjaśnione zdjęcia, ale z drugiej strony sama nie czuję się dobrze w ich robieniu…. To zawsze motywujące dowiedzieć się, że nawet najlepsi mieli początki podobne do naszych ;)

Odpowiedz

Czasem to, co nam się podoba, nie zawsze idzie w parze z tym, co sami czujemy, że chcielibyśmy robić, dlatego nie ma co się ograniczać :) Osobiście uważam, że warto podchodzić do większości spośród tych rzeczy, które choć trochę nas interesują, aż w końcu trafimy na swoją własną niszę. Bądź szczera ze sobą i naturalna w tym, co robisz, a wtedy nie będziesz musiała zastanawiać się, jaki styl w fotografii wybrać – wykonywane przez Ciebie zdjęcia całkowicie go zdefiniują :)

Odpowiedz

Na Twoją 10 rocznicę, sam założę konto na Insta :-)

Odpowiedz

Długo każesz na siebie czekać ;)

Odpowiedz

Dla mnie jesteś osobą niesamowicie inspirującą. To dzięki Tobie dowiedziałam się co to flatlay, zakochałam się w tym stylu i jeszcze bardziej zainteresowałam fotografią. Codziennie wypatruję Twoich zdjęć na Instagramie i za każdym razem w mojej głowie przewija się ta sama myśl: “Ta dziewczyna jest niesamowita!”. Masz dar, którego nie potrafię nazwać ani zdefiniować, ale sprawia on, że wszystko co robisz przyciąga jak magnes. Kibicuję bardzo! <3

Odpowiedz

Takie słowa to najlepsze, co mogłabym w zamian otrzymać. Miód na me serce, dziękuję Natalio :)

Odpowiedz

Fantastyczne fotki, zdrowy dystans i jeszcze ogromna motywacja dla innych. Brawo! :)

Odpowiedz

Niebywale motywujący tekst, jesteś niesamowita! Pokazujesz jak wiele można, wystarczy “jedynie” konsekwentnie podążać za celem. Jestem pewna, że blog modowy w Twoim wydaniu byłby równie niesamowity jak zdjęcia, które prezentujesz:)

Odpowiedz

Uwielbiam Twoje zdjęcia za wyjątkowy klimat. :)

Odpowiedz

Twój instagram od koło pół roku jest moją największą inspiracją, zaglądam kilka razy dziennie i po prostu się zachwycam. To też dzięki Tobie odkryłam fotografię flatlay i postanowiłam trochę przekształcić moją instagramową galerię. Samą aplikacje odkryłam jako edytor zdjęć i przez kilka miesięcy używałam jako narzędzie obróbki, nie wiedząc nawet, że można te zdjęcia publikować ;) Przez 3 lata mojej działalności tam robiłam mnóstwo zmian, cały czas się uczę i brnę dalej. Skromną liczbę obserwatorów spokojnie nazbierałam (aczkolwiek aktualnie ponad połowa są to osoby które liczą na “follow back”, co nauczyłam się już ignorować :D ), ale po takim czasie dodawanie na instagrama zdjęć jest moim hobby, robię to dla siebie, nie martwiąc się już, że jakieś zdjęcie zdobędzie mało polubień (był taki czas, ale nie wypominajmy!).
Kilka dni temu z ciekawości scrollowałam Twoją galerię i wpadłam na zdjęcie wieży Eiffla. Dostrzegłam te zmiany, o których mówisz, to jeszcze bardziej zmotywowało mnie do brnięcia dalej. Krok po kroku, może kiedyś uda mi się stworzyć tak wspaniałą galerię jak Twoja!

Odpowiedz

Jestem przekonana, że jeżeli tylko nie odpuścisz, dojdziesz do momentu, w którym dumnie spojrzysz na drogę, którą przebyłaś i z uśmiechem na ustach powiesz, jak wiele osiągnęłaś. Bo bardzo często jest niestety tak, że pomimo pasji, nie potrafimy w superlatywach mówić o tym, co sami tworzymy i to jest przykre. Nie mówię, ze trzeba się nadmiernie chwalić, ale z pewnością nie ma co umniejszać swoim osiągnięciom, zwłaszcza, gdy ludzie już doceniają to, co robimy. Koniec końców motywacja nie powinna pochodzić wyłącznie z zewnątrz, a przede wszystkim z wnętrza nas samych. Trzymam za Ciebie kciuki, bo Twoja galeria jest coraz piękniejsza i mam nadzieję, że szybko dojdziesz do miejsca, w którym chciałabyś być dziś, a wtedy wyznaczysz sobie kolejne :)
I bardzo Ci dziękuję! :)

Odpowiedz

ju ar maj inspirejszyn… ;-)

M.

Odpowiedz

Obserwuje z przyjemnością, widać że biel rządzi ;)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.